wtorek, 21 stycznia 2014

Sześć

- Może powinniśmy już wracać ? Ciemno się robi – zasugerował Harry.
- Ciemno jest już od dobrej godziny, a ty dopiero teraz zauważyłeś ? – wybuchłam śmiechem, o mało nie potykając się o jakiś kamień. Harry w porę mnie złapał, ale to nie zmienia faktu, że przestane się śmiać.
- Wybacz, ale wpatrzony byłem w taką jedną i nie zauważyłem – odwrócił mnie w stronę, z której przyszliśmy.
- Gdzie ona jest ? – zaczęłam się rozglądać na wszystkie strony.
- Ale kto ? – czy on udaje głupka czy co ?
- No ta w którą się tak wpatrywałeś – szturchnęłam go palcem w klatkę. Chłopak zaczął się śmiać i mnie objął jak małą dziewczynkę.
- Mówiłem o tobie skarbie – àmoja mina mówiąca WTF ?
- Harry ty głupku – odepchnęłam go od siebie i ruszyłam w stronę domu. On serio jest niemożliwy.
- Wiedz o tym, że pragnę cię w każdej sekundzie mojego życia, odkąd cię zobaczyłem – wyszeptał mi do ucha i objął w talii. Przewróciłam oczami i się zaśmiałam.
- Harry takie teksty to wciskaj komuś innemu. A teraz wracajmy bo robi się zimno, nie mówiąc już o tym co Zayn mi zrobi, gdy wrócimy – na samą, przez moje ciało przeszły dreszcze. A może to jednak z zimna ? Harry ściągnął swoją kurtkę i nałożył mi ją na ramiona.
- Chcesz być chory ? – spojrzałam na niego jak na ufoludka. – Zakładaj ją z powrotem i się nie wygłupiaj – chciałam oddać mu kurtkę, ale ten skrzyżował ręce i czekał na to aż ponownie założę wdzianko. – Załóż ją i weź mnie na barana – ponownie podałam mu materiał i uśmiechnęłam się uroczo.
- A czemu tak ?
- Bo wtedy będę miała pewność, że będzie ci cieplej, mi tak samo iii... nogi mnie już bolą, więc kucnij no na chwilę – chłopak założył kurtkę, a ja poszłam za niego i czekałam, aż się trochę zniży. – Harry kucniesz czy nie ?
- Wskocz na mnie mała – posłał mi swój cwaniacki uśmieszek i czekał, aż to zrobię.
- Uważaj – krzyknęłam, gdy zrobiłam kilka kroków do tyłu i z rozbiegu wskoczyłam mu na plecy. Harry od razu złapał mnie za pośladki i ruszył w stronę domu. – Harry ręce trochę niżej  może co ?
- Tak mi wygodniej, i mogę się założyć, że tobie też – obwinęłam go rękami wokół szyi i przywarłam do jego pleców.
- Przyznaj, że po prostu chcesz potrzymać takie zajebiste pośladki – wyszeptałam mu do ucha.
- Haha, jak ty mnie dobrze znasz – zaczęliśmy się śmiać. Gdyby Zayn taki był. Byłoby mi o wiele łatwiej. Po długiej drodze wygłupiania się i śmiania. Uznaliśmy, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.
- A co ty na to, gdybyśmy byli przyjaciółmi z korzyściami ? – spytał, gdy zbliżaliśmy się do domu.
- Co ? – spytałam i zeskoczyłam z niego. – Niby na czym by to polegało ?
- No wiesz, zaspokajalibyśmy swoje potrzeby seksualne i w ogóle... – podszedł do mnie, kładąc swoje ręce na mojej talii, po czym spojrzał na mnie, a potem na moje usta.
- Możesz o tym tylko pomarzyć Styles – stanęłam na palcach, by wypowiedzieć te słowa prosto w jego usta, po czym przeszłam przez furtkę.
- Będziesz jeszcze o to prosić – krzyknął w moją stronę, na co posłałam mu środkowy palec i wystawiłam język. Weszłam do środka cała roześmiana, a Harry zaraz za mną.
- Gdzie byliście ? – nagle przed nami zjawił się Zayn. O kurwa był wściekły. Ręce skrzyżowane na klacie, morderczy wzrok. Oj nie będzie przyjemnie.
- Na spacerze – posłałam mu sztuczny uśmiech i wyminęłam kierując się w stronę kanapy. Boże zaraz mi nogi odpadną. Cała kanapa dla mnie. Uśmiechnęłam się na ten widok i opadłam na nią. Z tej ulgi przymknęłam aż oczy. Nagle usłyszałam nad sobą jakby chrząknięcie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam czyjeś nogi. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Zayna. – Coś nie tak ? – spytał podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Chodź już spać – wyciągnął w moim kierunku rękę. Ok. to jest trochę dziwne. Myślałam że chce na mnie nawrzeszczeć i w ogóle, a tutaj takie coś ? Niepewnie chwyciłam jego dłoń i wstałam.
- Dobranoc Harry – uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka.
- Ciao Bella – odwzajemnił mój uśmiech i poszedł do swojego pokoju. Gdy weszliśmy do sypialni chciałam wziąć swoją piżamę i iść się umyć, ale Zayn mnie zatrzymał.
- Sypiasz z Harrym ?
- Nie ! – jak on może w ogóle tak myśleć ? – Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy ?
- Spędzasz z nim bardzo dużo czasu, skąd mam wiedzieć co robiliście w domu, gdy nas nie było i w lesie ?
- Jedyne co robiliśmy przez ten czas, to rozmawialiśmy ze sobą, czego ty akurat w tym przypadku nie potrafisz ! A teraz przepraszam, ale chce wziąć prysznic – poszłam do łazienki i szybko weszłam pod gorącą wodę. Dupek, jak on może w ogóle tak myśleć. Czy on w ogóle słucha tego co do niego mówię ? Chyba nie. Stałam tam chyba pół godziny i myślałam o wszystkim i o niczym.
- Bella jesteś tam ? – usłyszałam pukanie do drzwi.
- Nie, uciekłam przez rury kanalizacyjne... – zakręciłam wodę, po czym wytarłam się do ręcznika. Założyłam piżamę i wyszłam z łazienki. Ledwo przeszłam przez próg a zostałam objęta przez Zayna.
- Przepraszam – wyszeptał mi w włosy. Widać, że nie wie co dalej ma zrobić. Chyba nigdy nikogo wcześniej tak nie przepraszał. Albo nie przepraszał nikogo.
- Zayn jest ok. Po prostu chodźmy już do łóżka – odsunęłam się od chłopaka i delikatnie uśmiechnęłam. Położyliśmy się na łóżku i leżeliśmy tak w niezręcznej ciszy.
- To o czym rozmawiacie z Harrym ? – w końcu Zayn podparł się na łokciu i patrzył na mnie. Odwróciłam głowę w jego stronę. Nawet tutaj musi być wyżej niż ja. Musiałam się patrzeć do góry, by zobaczyć jego twarz. Ale to w sumie dużo ułatwiało.
- O wszystkim. O tym czym się interesujemy, co lubimy i czego nie lubimy robić. Większość tematów, które podsuwa Harry mają podtekst erotyczny, ale próbuje to ignorować. Chociaż jest to trudne... Dzisiaj na przykład oficjalnie zostaliśmy przyjaciółmi, ale oczywiście on musiał zaproponować przyjaźń z korzyściami...
- Co takiego ? – wybuchł Zayn. Szybko położyłam mu ręce na klatce i zaśmiałam się z jego reakcji. Usiadłam na nim okrakiem, by przypadkiem nie wstał i nie poszedł do Hazzy.
- Uspokój się... Odmówiłam mu – roześmiana położyłam się na jego torsie i dalej chichotałam.
- Masz szczęście – objął mnie w pasie i uśmiechnął się. Wow, jego uśmiech jest wspaniały. – Masz piękny śmiech
- Dziękuje, a ty piękny uśmiech – pocałowałam go w kącik ust.
- Too, co mi jeszcze powiesz ?
- A co chcesz wiedzieć ?
- No nie wiem... może jak poznałaś i dlaczego zamieszkałaś z Alex ?
- To dość długa historia – skrzywiłam się.
- Mamy dużo czasu – posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam.
- No dobrze... Zaczęło się od tego, że moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, w którym uczestniczyłam. Miałam wtedy 17 lat. Wjechaliśmy w jakiegoś tira. Byłam przytomna, więc wyczołgałam się z auta. Gdy zobaczyłam, że moi rodzice dalej są w środku, chciałam ich ratować, ale kierowca tira mnie powstrzymał, bo samochód stanął w płomieniach, po czym wybuchł, odrzucając mnie na kilka metrów. Nie wiem co się potem działo, bo straciłam przytomność. Gdy się obudziłam, to po wszystkim nie było nawet śladu. Pewnie nawet nie wiedzieli, że tam byłam. Cała wycieńczona dotarłam do centrum miasta i weszłam do klubu, w którym pracu... to znaczy pracowałam. Wtedy poznałam Jace’a. Zaproponował mi nocleg na parę dni, aż nie znajdę własnego mieszkania. Zatrudniłam się tam i kilka dni później poznałam Alex. Buła kompletnie pijana i jakiś koleś się do niej dostawiał, więc jej pomogłam. Wyprowadziłam ją z klubu i zaprowadziłam pod podany adres. Miała zepsute drzwi, więc zostałam z nią, żaby nikt nie wszedł do środka. Gdy się obudziła, opowiedziałam jej o wszystkim co się stało, a ona w ramach wdzięczności zaproponowała mi wspólne mieszkanie. No i się zgodziłam, a potem zostałyśmy przyjaciółkami...
- Przykro mi, że tak się to wszystko potoczyło... – na moje czoło opadł zabłąkany kosmyk włosów, lecz Zayn od razu włożył mi go za ucho.
- A mi nawet nie. Bo gdyby nie to wszystko nie poznałabym ciebie... A teraz twoja kolej – szturchnęłam go w klatke.
- A co chcesz wiedzieć ? – zadał to samo pytanie co ja wcześniej.
- Jak poznałeś chłopców i dlaczego mieszkacie razem ? – ułożyłam się wygodniej i wpatrywałam się w twarz mulata, która w tym momencie była istną perfekcją.
- Poznałem ich w klubie, gdzie pracowałem jako dealer. Kupowali ode mnie towar, co jakiś czas, aż w końcu zostali stałymi klientami. Zaprzyjaźniłem się z nimi, bo w sumie tylko oni chcieli ze mną gadać. Po jakimś czasie zaproponowali mi pewną robotę. Chcieli okraść jakiś dom na peryferiach. Zgodziłem się. Zrobiliśmy to w nocy,  lecz coś poszło nie tak, bo właściciele wrócili wcześniej do domu. I się zaczęło. Właściciel miał spluwę i poszczelił Harryego w nogę. Chłopcy chcieli uciec, ale ich powstrzymałem. Facet był z żoną i z synem. Rzuciłem się na niego i zacząłem go okładać po głowie. Jego żona rzuciła się na mnie, więc ją z siebie zrzuciłem. Niefortunnie uderzyła się głową o jakąś szafkę i zginęła. Nie potrafiłem się opanować i dalej okładałem faceta pięściami, aż w końcu go zabiłem. Ich syn wleciał do domu i chciał mi coś zrobić, ale wtedy Liam wziął broń i strzelił w niego. Miało być zwykłe włamanie, a zrobiło się potrójne morderstwo. Policja nie wiedziała, że to my zrobiliśmy, ale wszystkie gangi i pozostali przestępcy zaczęli nas podziwiać i szanować za to. Po jakimś czasie dostawaliśmy zlecenia, byśmy kogoś załatwili, albo coś sprzedali. I tak jakoś się potoczyło. Napłynęło nam dużo forsy i kupiliśmy ten dom. A resztę dopowiedz sobie sama...
- Przynajmniej teraz wiem, że mieszkam z 5 mordercami – powiedziałam sennym głosem. – I nie martw się nie boję się... – przymknęłam oczy i poczułam jak Zayn tworzy różnorakie wzory na moich plecach.

- Dobranoc piękna – wyszeptał i ucałował mnie w głowę. Wymamrotałam słowo dobranoc i odpłynęłam.
--------------------------------------------------------------
Rozdział krótszy od pozostałych, ale za to następny będzie dłuższy ;P
ILYSM <333

2 komentarze:

  1. Świetny!
    Czekam na nastepny, zycze weny :))
    To jest cudowne *..*

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny *_* czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń