- Może
powinniśmy już wracać ? Ciemno się robi – zasugerował Harry.
- Ciemno jest
już od dobrej godziny, a ty dopiero teraz zauważyłeś ? – wybuchłam śmiechem, o
mało nie potykając się o jakiś kamień. Harry w porę mnie złapał, ale to nie
zmienia faktu, że przestane się śmiać.
- Wybacz, ale
wpatrzony byłem w taką jedną i nie zauważyłem – odwrócił mnie w stronę, z
której przyszliśmy.
- Gdzie ona
jest ? – zaczęłam się rozglądać na wszystkie strony.
- Ale kto ? –
czy on udaje głupka czy co ?
- No ta w którą
się tak wpatrywałeś – szturchnęłam go palcem w klatkę. Chłopak zaczął się śmiać
i mnie objął jak małą dziewczynkę.
- Mówiłem o
tobie skarbie – àmoja
mina mówiąca WTF ?
- Harry ty
głupku – odepchnęłam go od siebie i ruszyłam w stronę domu. On serio jest
niemożliwy.
- Wiedz o
tym, że pragnę cię w każdej sekundzie mojego życia, odkąd cię zobaczyłem –
wyszeptał mi do ucha i objął w talii. Przewróciłam oczami i się zaśmiałam.
- Harry takie
teksty to wciskaj komuś innemu. A teraz wracajmy bo robi się zimno, nie mówiąc
już o tym co Zayn mi zrobi, gdy wrócimy – na samą, przez moje ciało przeszły
dreszcze. A może to jednak z zimna ? Harry ściągnął swoją kurtkę i nałożył mi
ją na ramiona.
- Chcesz być
chory ? – spojrzałam na niego jak na ufoludka. – Zakładaj ją z powrotem i się
nie wygłupiaj – chciałam oddać mu kurtkę, ale ten skrzyżował ręce i czekał na
to aż ponownie założę wdzianko. – Załóż ją i weź mnie na barana – ponownie
podałam mu materiał i uśmiechnęłam się uroczo.
- A czemu tak
?
- Bo wtedy
będę miała pewność, że będzie ci cieplej, mi tak samo iii... nogi mnie już
bolą, więc kucnij no na chwilę – chłopak założył kurtkę, a ja poszłam za niego
i czekałam, aż się trochę zniży. – Harry kucniesz czy nie ?
- Wskocz na
mnie mała – posłał mi swój cwaniacki uśmieszek i czekał, aż to zrobię.
- Uważaj –
krzyknęłam, gdy zrobiłam kilka kroków do tyłu i z rozbiegu wskoczyłam mu na
plecy. Harry od razu złapał mnie za pośladki i ruszył w stronę domu. – Harry
ręce trochę niżej może co ?
- Tak mi wygodniej,
i mogę się założyć, że tobie też – obwinęłam go rękami wokół szyi i przywarłam
do jego pleców.
- Przyznaj,
że po prostu chcesz potrzymać takie zajebiste pośladki – wyszeptałam mu do
ucha.
- Haha, jak
ty mnie dobrze znasz – zaczęliśmy się śmiać. Gdyby Zayn taki był. Byłoby mi o
wiele łatwiej. Po długiej drodze wygłupiania się i śmiania. Uznaliśmy, że
jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.
- A co ty na
to, gdybyśmy byli przyjaciółmi z korzyściami ? – spytał, gdy zbliżaliśmy się do
domu.
- Co ? –
spytałam i zeskoczyłam z niego. – Niby na czym by to polegało ?
- No wiesz,
zaspokajalibyśmy swoje potrzeby seksualne i w ogóle... – podszedł do mnie,
kładąc swoje ręce na mojej talii, po czym spojrzał na mnie, a potem na moje
usta.
- Możesz o
tym tylko pomarzyć Styles – stanęłam na palcach, by wypowiedzieć te słowa
prosto w jego usta, po czym przeszłam przez furtkę.
- Będziesz
jeszcze o to prosić – krzyknął w moją stronę, na co posłałam mu środkowy palec
i wystawiłam język. Weszłam do środka cała roześmiana, a Harry zaraz za mną.
- Gdzie
byliście ? – nagle przed nami zjawił się Zayn. O kurwa był wściekły. Ręce
skrzyżowane na klacie, morderczy wzrok. Oj nie będzie przyjemnie.
- Na spacerze
– posłałam mu sztuczny uśmiech i wyminęłam kierując się w stronę kanapy. Boże
zaraz mi nogi odpadną. Cała kanapa dla mnie. Uśmiechnęłam się na ten widok i opadłam
na nią. Z tej ulgi przymknęłam aż oczy. Nagle usłyszałam nad sobą jakby
chrząknięcie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam czyjeś nogi. Podniosłam wzrok i
zobaczyłam Zayna. – Coś nie tak ? – spytał podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Chodź już
spać – wyciągnął w moim kierunku rękę. Ok. to jest trochę dziwne. Myślałam że
chce na mnie nawrzeszczeć i w ogóle, a tutaj takie coś ? Niepewnie chwyciłam
jego dłoń i wstałam.
- Dobranoc
Harry – uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka.
- Ciao Bella
– odwzajemnił mój uśmiech i poszedł do swojego pokoju. Gdy weszliśmy do
sypialni chciałam wziąć swoją piżamę i iść się umyć, ale Zayn mnie zatrzymał.
- Sypiasz z
Harrym ?
- Nie ! – jak
on może w ogóle tak myśleć ? – Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy ?
- Spędzasz z
nim bardzo dużo czasu, skąd mam wiedzieć co robiliście w domu, gdy nas nie było
i w lesie ?
- Jedyne co
robiliśmy przez ten czas, to rozmawialiśmy ze sobą, czego ty akurat w tym
przypadku nie potrafisz ! A teraz przepraszam, ale chce wziąć prysznic –
poszłam do łazienki i szybko weszłam pod gorącą wodę. Dupek, jak on może w
ogóle tak myśleć. Czy on w ogóle słucha tego co do niego mówię ? Chyba nie.
Stałam tam chyba pół godziny i myślałam o wszystkim i o niczym.
- Bella
jesteś tam ? – usłyszałam pukanie do drzwi.
- Nie,
uciekłam przez rury kanalizacyjne... – zakręciłam wodę, po czym wytarłam się do
ręcznika. Założyłam piżamę i wyszłam z łazienki. Ledwo przeszłam przez próg a
zostałam objęta przez Zayna.
- Przepraszam
– wyszeptał mi w włosy. Widać, że nie wie co dalej ma zrobić. Chyba nigdy
nikogo wcześniej tak nie przepraszał. Albo nie przepraszał nikogo.
- Zayn jest
ok. Po prostu chodźmy już do łóżka – odsunęłam się od chłopaka i delikatnie
uśmiechnęłam. Położyliśmy się na łóżku i leżeliśmy tak w niezręcznej ciszy.
- To o czym
rozmawiacie z Harrym ? – w końcu Zayn podparł się na łokciu i patrzył na mnie.
Odwróciłam głowę w jego stronę. Nawet tutaj musi być wyżej niż ja. Musiałam się
patrzeć do góry, by zobaczyć jego twarz. Ale to w sumie dużo ułatwiało.
- O
wszystkim. O tym czym się interesujemy, co lubimy i czego nie lubimy robić.
Większość tematów, które podsuwa Harry mają podtekst erotyczny, ale próbuje to
ignorować. Chociaż jest to trudne... Dzisiaj na przykład oficjalnie zostaliśmy
przyjaciółmi, ale oczywiście on musiał zaproponować przyjaźń z korzyściami...
- Co takiego
? – wybuchł Zayn. Szybko położyłam mu ręce na klatce i zaśmiałam się z jego
reakcji. Usiadłam na nim okrakiem, by przypadkiem nie wstał i nie poszedł do
Hazzy.
- Uspokój
się... Odmówiłam mu – roześmiana położyłam się na jego torsie i dalej
chichotałam.
- Masz
szczęście – objął mnie w pasie i uśmiechnął się. Wow, jego uśmiech jest
wspaniały. – Masz piękny śmiech
- Dziękuje, a
ty piękny uśmiech – pocałowałam go w kącik ust.
- Too, co mi
jeszcze powiesz ?
- A co chcesz
wiedzieć ?
- No nie
wiem... może jak poznałaś i dlaczego zamieszkałaś z Alex ?
- To dość
długa historia – skrzywiłam się.
- Mamy dużo
czasu – posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam.
- No
dobrze... Zaczęło się od tego, że moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, w
którym uczestniczyłam. Miałam wtedy 17 lat. Wjechaliśmy w jakiegoś tira. Byłam
przytomna, więc wyczołgałam się z auta. Gdy zobaczyłam, że moi rodzice dalej są
w środku, chciałam ich ratować, ale kierowca tira mnie powstrzymał, bo samochód
stanął w płomieniach, po czym wybuchł, odrzucając mnie na kilka metrów. Nie
wiem co się potem działo, bo straciłam przytomność. Gdy się obudziłam, to po
wszystkim nie było nawet śladu. Pewnie nawet nie wiedzieli, że tam byłam. Cała
wycieńczona dotarłam do centrum miasta i weszłam do klubu, w którym pracu... to
znaczy pracowałam. Wtedy poznałam Jace’a. Zaproponował mi nocleg na parę dni,
aż nie znajdę własnego mieszkania. Zatrudniłam się tam i kilka dni później
poznałam Alex. Buła kompletnie pijana i jakiś koleś się do niej dostawiał, więc
jej pomogłam. Wyprowadziłam ją z klubu i zaprowadziłam pod podany adres. Miała
zepsute drzwi, więc zostałam z nią, żaby nikt nie wszedł do środka. Gdy się
obudziła, opowiedziałam jej o wszystkim co się stało, a ona w ramach
wdzięczności zaproponowała mi wspólne mieszkanie. No i się zgodziłam, a potem zostałyśmy
przyjaciółkami...
- Przykro mi,
że tak się to wszystko potoczyło... – na moje czoło opadł zabłąkany kosmyk
włosów, lecz Zayn od razu włożył mi go za ucho.
- A mi nawet
nie. Bo gdyby nie to wszystko nie poznałabym ciebie... A teraz twoja kolej –
szturchnęłam go w klatke.
- A co chcesz
wiedzieć ? – zadał to samo pytanie co ja wcześniej.
- Jak
poznałeś chłopców i dlaczego mieszkacie razem ? – ułożyłam się wygodniej i
wpatrywałam się w twarz mulata, która w tym momencie była istną perfekcją.
- Poznałem
ich w klubie, gdzie pracowałem jako dealer. Kupowali ode mnie towar, co jakiś
czas, aż w końcu zostali stałymi klientami. Zaprzyjaźniłem się z nimi, bo w
sumie tylko oni chcieli ze mną gadać. Po jakimś czasie zaproponowali mi pewną
robotę. Chcieli okraść jakiś dom na peryferiach. Zgodziłem się. Zrobiliśmy to w
nocy, lecz coś poszło nie tak, bo
właściciele wrócili wcześniej do domu. I się zaczęło. Właściciel miał spluwę i
poszczelił Harryego w nogę. Chłopcy chcieli uciec, ale ich powstrzymałem. Facet
był z żoną i z synem. Rzuciłem się na niego i zacząłem go okładać po głowie.
Jego żona rzuciła się na mnie, więc ją z siebie zrzuciłem. Niefortunnie
uderzyła się głową o jakąś szafkę i zginęła. Nie potrafiłem się opanować i
dalej okładałem faceta pięściami, aż w końcu go zabiłem. Ich syn wleciał do
domu i chciał mi coś zrobić, ale wtedy Liam wziął broń i strzelił w niego.
Miało być zwykłe włamanie, a zrobiło się potrójne morderstwo. Policja nie
wiedziała, że to my zrobiliśmy, ale wszystkie gangi i pozostali przestępcy
zaczęli nas podziwiać i szanować za to. Po jakimś czasie dostawaliśmy zlecenia,
byśmy kogoś załatwili, albo coś sprzedali. I tak jakoś się potoczyło. Napłynęło
nam dużo forsy i kupiliśmy ten dom. A resztę dopowiedz sobie sama...
-
Przynajmniej teraz wiem, że mieszkam z 5 mordercami – powiedziałam sennym
głosem. – I nie martw się nie boję się... – przymknęłam oczy i poczułam jak
Zayn tworzy różnorakie wzory na moich plecach.
- Dobranoc
piękna – wyszeptał i ucałował mnie w głowę. Wymamrotałam słowo dobranoc i odpłynęłam.
--------------------------------------------------------------
Rozdział krótszy od pozostałych, ale za to następny będzie dłuższy ;P
ILYSM <333


