wtorek, 21 stycznia 2014

Sześć

- Może powinniśmy już wracać ? Ciemno się robi – zasugerował Harry.
- Ciemno jest już od dobrej godziny, a ty dopiero teraz zauważyłeś ? – wybuchłam śmiechem, o mało nie potykając się o jakiś kamień. Harry w porę mnie złapał, ale to nie zmienia faktu, że przestane się śmiać.
- Wybacz, ale wpatrzony byłem w taką jedną i nie zauważyłem – odwrócił mnie w stronę, z której przyszliśmy.
- Gdzie ona jest ? – zaczęłam się rozglądać na wszystkie strony.
- Ale kto ? – czy on udaje głupka czy co ?
- No ta w którą się tak wpatrywałeś – szturchnęłam go palcem w klatkę. Chłopak zaczął się śmiać i mnie objął jak małą dziewczynkę.
- Mówiłem o tobie skarbie – àmoja mina mówiąca WTF ?
- Harry ty głupku – odepchnęłam go od siebie i ruszyłam w stronę domu. On serio jest niemożliwy.
- Wiedz o tym, że pragnę cię w każdej sekundzie mojego życia, odkąd cię zobaczyłem – wyszeptał mi do ucha i objął w talii. Przewróciłam oczami i się zaśmiałam.
- Harry takie teksty to wciskaj komuś innemu. A teraz wracajmy bo robi się zimno, nie mówiąc już o tym co Zayn mi zrobi, gdy wrócimy – na samą, przez moje ciało przeszły dreszcze. A może to jednak z zimna ? Harry ściągnął swoją kurtkę i nałożył mi ją na ramiona.
- Chcesz być chory ? – spojrzałam na niego jak na ufoludka. – Zakładaj ją z powrotem i się nie wygłupiaj – chciałam oddać mu kurtkę, ale ten skrzyżował ręce i czekał na to aż ponownie założę wdzianko. – Załóż ją i weź mnie na barana – ponownie podałam mu materiał i uśmiechnęłam się uroczo.
- A czemu tak ?
- Bo wtedy będę miała pewność, że będzie ci cieplej, mi tak samo iii... nogi mnie już bolą, więc kucnij no na chwilę – chłopak założył kurtkę, a ja poszłam za niego i czekałam, aż się trochę zniży. – Harry kucniesz czy nie ?
- Wskocz na mnie mała – posłał mi swój cwaniacki uśmieszek i czekał, aż to zrobię.
- Uważaj – krzyknęłam, gdy zrobiłam kilka kroków do tyłu i z rozbiegu wskoczyłam mu na plecy. Harry od razu złapał mnie za pośladki i ruszył w stronę domu. – Harry ręce trochę niżej  może co ?
- Tak mi wygodniej, i mogę się założyć, że tobie też – obwinęłam go rękami wokół szyi i przywarłam do jego pleców.
- Przyznaj, że po prostu chcesz potrzymać takie zajebiste pośladki – wyszeptałam mu do ucha.
- Haha, jak ty mnie dobrze znasz – zaczęliśmy się śmiać. Gdyby Zayn taki był. Byłoby mi o wiele łatwiej. Po długiej drodze wygłupiania się i śmiania. Uznaliśmy, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.
- A co ty na to, gdybyśmy byli przyjaciółmi z korzyściami ? – spytał, gdy zbliżaliśmy się do domu.
- Co ? – spytałam i zeskoczyłam z niego. – Niby na czym by to polegało ?
- No wiesz, zaspokajalibyśmy swoje potrzeby seksualne i w ogóle... – podszedł do mnie, kładąc swoje ręce na mojej talii, po czym spojrzał na mnie, a potem na moje usta.
- Możesz o tym tylko pomarzyć Styles – stanęłam na palcach, by wypowiedzieć te słowa prosto w jego usta, po czym przeszłam przez furtkę.
- Będziesz jeszcze o to prosić – krzyknął w moją stronę, na co posłałam mu środkowy palec i wystawiłam język. Weszłam do środka cała roześmiana, a Harry zaraz za mną.
- Gdzie byliście ? – nagle przed nami zjawił się Zayn. O kurwa był wściekły. Ręce skrzyżowane na klacie, morderczy wzrok. Oj nie będzie przyjemnie.
- Na spacerze – posłałam mu sztuczny uśmiech i wyminęłam kierując się w stronę kanapy. Boże zaraz mi nogi odpadną. Cała kanapa dla mnie. Uśmiechnęłam się na ten widok i opadłam na nią. Z tej ulgi przymknęłam aż oczy. Nagle usłyszałam nad sobą jakby chrząknięcie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam czyjeś nogi. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Zayna. – Coś nie tak ? – spytał podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Chodź już spać – wyciągnął w moim kierunku rękę. Ok. to jest trochę dziwne. Myślałam że chce na mnie nawrzeszczeć i w ogóle, a tutaj takie coś ? Niepewnie chwyciłam jego dłoń i wstałam.
- Dobranoc Harry – uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka.
- Ciao Bella – odwzajemnił mój uśmiech i poszedł do swojego pokoju. Gdy weszliśmy do sypialni chciałam wziąć swoją piżamę i iść się umyć, ale Zayn mnie zatrzymał.
- Sypiasz z Harrym ?
- Nie ! – jak on może w ogóle tak myśleć ? – Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy ?
- Spędzasz z nim bardzo dużo czasu, skąd mam wiedzieć co robiliście w domu, gdy nas nie było i w lesie ?
- Jedyne co robiliśmy przez ten czas, to rozmawialiśmy ze sobą, czego ty akurat w tym przypadku nie potrafisz ! A teraz przepraszam, ale chce wziąć prysznic – poszłam do łazienki i szybko weszłam pod gorącą wodę. Dupek, jak on może w ogóle tak myśleć. Czy on w ogóle słucha tego co do niego mówię ? Chyba nie. Stałam tam chyba pół godziny i myślałam o wszystkim i o niczym.
- Bella jesteś tam ? – usłyszałam pukanie do drzwi.
- Nie, uciekłam przez rury kanalizacyjne... – zakręciłam wodę, po czym wytarłam się do ręcznika. Założyłam piżamę i wyszłam z łazienki. Ledwo przeszłam przez próg a zostałam objęta przez Zayna.
- Przepraszam – wyszeptał mi w włosy. Widać, że nie wie co dalej ma zrobić. Chyba nigdy nikogo wcześniej tak nie przepraszał. Albo nie przepraszał nikogo.
- Zayn jest ok. Po prostu chodźmy już do łóżka – odsunęłam się od chłopaka i delikatnie uśmiechnęłam. Położyliśmy się na łóżku i leżeliśmy tak w niezręcznej ciszy.
- To o czym rozmawiacie z Harrym ? – w końcu Zayn podparł się na łokciu i patrzył na mnie. Odwróciłam głowę w jego stronę. Nawet tutaj musi być wyżej niż ja. Musiałam się patrzeć do góry, by zobaczyć jego twarz. Ale to w sumie dużo ułatwiało.
- O wszystkim. O tym czym się interesujemy, co lubimy i czego nie lubimy robić. Większość tematów, które podsuwa Harry mają podtekst erotyczny, ale próbuje to ignorować. Chociaż jest to trudne... Dzisiaj na przykład oficjalnie zostaliśmy przyjaciółmi, ale oczywiście on musiał zaproponować przyjaźń z korzyściami...
- Co takiego ? – wybuchł Zayn. Szybko położyłam mu ręce na klatce i zaśmiałam się z jego reakcji. Usiadłam na nim okrakiem, by przypadkiem nie wstał i nie poszedł do Hazzy.
- Uspokój się... Odmówiłam mu – roześmiana położyłam się na jego torsie i dalej chichotałam.
- Masz szczęście – objął mnie w pasie i uśmiechnął się. Wow, jego uśmiech jest wspaniały. – Masz piękny śmiech
- Dziękuje, a ty piękny uśmiech – pocałowałam go w kącik ust.
- Too, co mi jeszcze powiesz ?
- A co chcesz wiedzieć ?
- No nie wiem... może jak poznałaś i dlaczego zamieszkałaś z Alex ?
- To dość długa historia – skrzywiłam się.
- Mamy dużo czasu – posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam.
- No dobrze... Zaczęło się od tego, że moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, w którym uczestniczyłam. Miałam wtedy 17 lat. Wjechaliśmy w jakiegoś tira. Byłam przytomna, więc wyczołgałam się z auta. Gdy zobaczyłam, że moi rodzice dalej są w środku, chciałam ich ratować, ale kierowca tira mnie powstrzymał, bo samochód stanął w płomieniach, po czym wybuchł, odrzucając mnie na kilka metrów. Nie wiem co się potem działo, bo straciłam przytomność. Gdy się obudziłam, to po wszystkim nie było nawet śladu. Pewnie nawet nie wiedzieli, że tam byłam. Cała wycieńczona dotarłam do centrum miasta i weszłam do klubu, w którym pracu... to znaczy pracowałam. Wtedy poznałam Jace’a. Zaproponował mi nocleg na parę dni, aż nie znajdę własnego mieszkania. Zatrudniłam się tam i kilka dni później poznałam Alex. Buła kompletnie pijana i jakiś koleś się do niej dostawiał, więc jej pomogłam. Wyprowadziłam ją z klubu i zaprowadziłam pod podany adres. Miała zepsute drzwi, więc zostałam z nią, żaby nikt nie wszedł do środka. Gdy się obudziła, opowiedziałam jej o wszystkim co się stało, a ona w ramach wdzięczności zaproponowała mi wspólne mieszkanie. No i się zgodziłam, a potem zostałyśmy przyjaciółkami...
- Przykro mi, że tak się to wszystko potoczyło... – na moje czoło opadł zabłąkany kosmyk włosów, lecz Zayn od razu włożył mi go za ucho.
- A mi nawet nie. Bo gdyby nie to wszystko nie poznałabym ciebie... A teraz twoja kolej – szturchnęłam go w klatke.
- A co chcesz wiedzieć ? – zadał to samo pytanie co ja wcześniej.
- Jak poznałeś chłopców i dlaczego mieszkacie razem ? – ułożyłam się wygodniej i wpatrywałam się w twarz mulata, która w tym momencie była istną perfekcją.
- Poznałem ich w klubie, gdzie pracowałem jako dealer. Kupowali ode mnie towar, co jakiś czas, aż w końcu zostali stałymi klientami. Zaprzyjaźniłem się z nimi, bo w sumie tylko oni chcieli ze mną gadać. Po jakimś czasie zaproponowali mi pewną robotę. Chcieli okraść jakiś dom na peryferiach. Zgodziłem się. Zrobiliśmy to w nocy,  lecz coś poszło nie tak, bo właściciele wrócili wcześniej do domu. I się zaczęło. Właściciel miał spluwę i poszczelił Harryego w nogę. Chłopcy chcieli uciec, ale ich powstrzymałem. Facet był z żoną i z synem. Rzuciłem się na niego i zacząłem go okładać po głowie. Jego żona rzuciła się na mnie, więc ją z siebie zrzuciłem. Niefortunnie uderzyła się głową o jakąś szafkę i zginęła. Nie potrafiłem się opanować i dalej okładałem faceta pięściami, aż w końcu go zabiłem. Ich syn wleciał do domu i chciał mi coś zrobić, ale wtedy Liam wziął broń i strzelił w niego. Miało być zwykłe włamanie, a zrobiło się potrójne morderstwo. Policja nie wiedziała, że to my zrobiliśmy, ale wszystkie gangi i pozostali przestępcy zaczęli nas podziwiać i szanować za to. Po jakimś czasie dostawaliśmy zlecenia, byśmy kogoś załatwili, albo coś sprzedali. I tak jakoś się potoczyło. Napłynęło nam dużo forsy i kupiliśmy ten dom. A resztę dopowiedz sobie sama...
- Przynajmniej teraz wiem, że mieszkam z 5 mordercami – powiedziałam sennym głosem. – I nie martw się nie boję się... – przymknęłam oczy i poczułam jak Zayn tworzy różnorakie wzory na moich plecach.

- Dobranoc piękna – wyszeptał i ucałował mnie w głowę. Wymamrotałam słowo dobranoc i odpłynęłam.
--------------------------------------------------------------
Rozdział krótszy od pozostałych, ale za to następny będzie dłuższy ;P
ILYSM <333

niedziela, 19 stycznia 2014

Pięć

Przebudziłam się w nocy. Wciąż leżałam na Harrym, który teraz słodko spał i mocno obejmował mnie rękami. Kurde musze siku, a nie mogę się uwolnić z jego objęć.
- Harry – wyszeptałam na tyle głośno by go obudzić. Chłopak coś zamarudził pod nosem i nic. – Harry – powiedziałam trochę głośniej.
- Kto tam ? – zaśmiałam się.
- Nie kto tam, tylko mnie puść... muszę iść za potrzebą – powiedziałam roześmiana, a Harry mnie puścił. Szybko pobiegłam do łazienki w pokoju Zayna. Po drodze oczywiście musiałam jeszcze do czegoś dobić i się wywalić na ryj. Zaklnęłam pod nosem i w końcu dotarłam na tron. Załatwiłam swoją sprawę i wróciłam do salonu. Po drodze wzięłam jeszcze mój nowy telefon, który Zayn mi dał, gdy swój rozwaliłam. (1) nowa wiadomość. Zobaczyłam nadawcę, był nim Zayn: „Śpij dobrze i uważaj na Hazze, może być zboczony i nachalny ;) xx” Od razu mu odpisałam: „Nie martw się, poradzę sobie z nim. Dobranoc i spokojnej pracy ;P xx” Nie musiałam długo czekać, aż dostane odpowiedź. „ Dlaczego jeszcze nie śpisz ? Wiesz w ogóle która jest godzina ? Mam nadzieje, że nie jesteś teraz w pokoju Harryego...” A nawet jeśli to co mu do tego ? W salonie Harry spał w najlepsze na kanapie, więc postanowiłam go nie budzić i wróciłam do sypialni. Przebrałam się w bluzkę od Zayna i zwykłe majtki i wskoczyłam do łóżka. „Wiem która jest, ale to nie moja wina, że mój organizm ma potrzeby ;P Nie martw się Harry śpi na kanapie, a ja u ciebie w TWOJEJ koszulce i czarnych stringach ;) x” Poczekałam kilka minut i odebrałam kolejną wiadomość: „ Nie kuś mnie, bo wrócę do domu i będę się z Tobą pieprzyć skarbie . x” O w dupe ! Dobra koniec pisania Zayn ! „Wracaj do pracy Zayn, dobranoc xx” Odłożyłam telefon na stolik nocnym, a ten od razu zawibrował na znak wiadomości. „ Dobranoc piękna x P.S. Nie pokazuj się w tym stroju Harryemu” Nie będziesz mi rozkazywał co mam robić Malik. A poza tym to Harry widział mnie już w takim stroju dwa razy. ( i nie mam na sobie stringów, jakby co ;P) Przykryłam się kołdrą, po czym od razu zasnęłam.
Następnego dnia wstałam o 10. Co tak wcześnie ? Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się w TO. Jak to miałam w zwyczaju poszłam zapalić papierosa. Harry dalej spał na kanapie, więc wyszłam do ogrodu najciszej jak potrafiłam. Moje myśli powędrowały do wspomnień o wypadku, a potem do tego czym zajmują się chłopcy. Z tego co zauważyłam, to albo handlują narkotykami i innymi prochami, albo są jakimiś zabójcami. Na samą myśl, że mogą kogoś zabić się wzdrygnęłam. Ale to by mogło wyjaśnić, dlaczego Harry został pobity. A może on po prostu wdał się w jakąś bójkę, którą przegrał ? Już sama nie wiem. Ale chce wiedzieć, z kim przebywam pod jednym dachem. No i jest jeszcze to zachowanie Zayna. Tutaj jest dla mnie oschły i co chwilę zdenerwowany, a potem przeprasza mnie i przytula. Gdy tylko przyjedzie, muszę to z nim załatwić. Jeśli nie odpowie dlaczego się tak zachowuje to stąd odchodzę. Wydaję mi się też, że chłopcy wcale mnie nie lubią tylko tolerują, bo Zayn im kazał. Jedynie Harry jest dla mnie miły, ale on chce po prostu dziewczyny do łóżka na jedną noc, a nie przyjaciółki czy tam koleżanki. Wróciłam do środka i poszłam do sypialni. Z tym wyniesieniem się trochę mnie poniosło. Ale to i tak będzie szantaż. Rozpakowałam w końcu swoje ubrania. Na szczęście Zayn raczej nie zaglądał do mojej drugiej torby, gdzie mam kasę. A no właśnie, nie muszę z nimi mieszkać, mogę sobie kupić mieszkanie na drugim końcu świata, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Schowałam torbę z moim dobytkiem pod łóżko i natknęłam się tam na jakieś czarne pudełko. Wyciągnęłam je i położyłam na łóżku. Było zamknięte na klucz, więc raczej nici z zobaczenia co jest w środku. Schowałam je z powrotem na swoje miejsce i poszłam do kuchni. Nie byłam głodna, ale strasznie chciało mi się pić. Harry właśnie wstawał. Wyglądał tak niewinnie, gdy był zaspany. Przetarł swoje oczy, po czym przejechał dłonią po swoich włosach.
- Witaj śpiochu – posłałam mu ciepły uśmiech i poszłam do kuchni. Nalałam sobie szklankę wody i usiadłam przy wyspie.
- Witaj piękna – Harry położył dłoń na mojej talii i pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się pod nosem i upiłam łyk wody. – Gdzie cię wcięło w nocy ? – spytał wyciągając z górnej szafki talerz, po czym przeszedł do lodówki i wyciągnął z niej składniki, jak się nie mylę na kanapki, bo potem wyciągnął chleb.
- No wiesz, bo tym jak skorzystałam z kibelka, wróciłam do ciebie, ale spałeś tak słodko, że nie chciałam cię budzić, więc położyłam się w pokoju Zayna.
- Słodko powiadasz ? – spojrzał na mnie, szczerząc się przy tym.
- Yhym – uśmiechnęłam się do niego jeszcze raz i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i kanał muzyczny. Zaczęłam poruszać się do rytmu piosenki. Spojrzałam w stronę kuchni, by sprawdzić czy Harry przypadkiem nie idzie. Tańczyłam dalej...
- Nieźle się ruszasz – wymruczał mi do ucha. Wystraszyłam się go, nie wiedziałam że jest tak blisko.
- Harry idioto, wystraszyłeś mnie – dałam mu kuksańca w brzuch. Chłopak wybuchł śmiechem.
- Śmiej się, śmiej, ale zobaczysz jeszcze kiedyś będę silniejsza i cię zaboli – pokazałam mu język i obrażona poszłam do sypialni.
- Ej no Bell, nie obrażaj się – wchodząc do pokoju wychyliłam rękę i pozdrowiłam go środkowym palcem.
- Przepraszam, nie chciałem – chłopak podszedł do mnie i objął mnie od tyłu, przybliżając twarz do mojej szyi. Delikatnie mnie pocałował.
- Co ty robisz, przepraszam cię bardzo ? – odwróciłam się do niego twarzą i zmroziłam go wzrokiem. Ten tylko głupio się uśmiechnął i wpił się w moje usta. Walnęłam go z całej siły w klatkę, ale na marnę, tylko się uśmiechnął. Nagle ścisnął moje pośladki, przez co mocno wciągnęłam powietrze ustami i wtedy włożył mi do ust język. Teraz albo nigdy – pomyślałam i ugryzłam go.
- Kurwa – syknął i odsunął się ode mnie.
- Wyjdź stąd natychmiast – rozkazałam mu. Chłopak ze zdenerwowania zacisnął dłonie w pięść. – Harry wyjdź – powtórzyłam. Styles jakoś szybko złagodniał i uśmiechnął się cwanie. Podszedł do mnie ponownie.
- Jeszcze będziesz moja – wyszeptał mi do ucha i ulotnił się z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Odetchnęłam z ulgą, że w końcu sobie poszedł. Rzuciłam się na łóżko i wzięłam telefon. Napisałam do Zayna: „ Kiedy wracacie ? ” Poczekałam kilkanaście minut na odpowiedź: „A co stęskniłaś się za mną ? x”. Marzenie: „Pfff, chciałbyś ;P”. Zayn: „Bardzo ;) Będziemy za 2 godziny, przyszykuj apteczkę...” Ja pierdole, kto tym razem ? „Komu się coś stało ? ” Zayn: „Przebierz się za seksi pielęgniarkę, gdy będziesz mnie opatrywać :) xx” Kurwa Malik, ja kiedyś przy tobie oszaleje. Wybrałam do niego numer, ale cwaniak nie zamierza odebrać. Zdenerwowana poszłam do ogrodu.
- A tobie co ? – spytał się Harry, gdy go wymijałam w salonie. Chwyciłam jak zwykle paczkę papierosów i będąc jeszcze w środku odpaliłam jednego.
- Wow, kto cię tak wkurzył ? Mam nadzieje, że nie ja, chociaż muszę przyznać że wyglądasz nieziemsko, gdy się złościsz – posłał mi oczko, na co zmroziłam go ponownie wzrokiem. Wypaliłam chyba 3 papierosy. I paliłabym dalej, gdyby mnie ich nie pozbawiono.
- Na dzisiaj ci starczy – powiedział Harry zabierając mi paczkę. Weszłam do środka i od razu poszukałam apteczki. Zaniosłam ją do sypialni Zayna. Niech sobie chłopak nie myśli, że będę dla niego delikatna. Usiadłam na łóżku i tak czekałam, aż chłopcy przyjadą. Nagle w domu zrobiło się strasznie głośno. To oznacza, że już są. Wyszłam do nich i zobaczyłam Zayna. Twarz miał całą, ale jego biały t-shirt był we krwi. Lekko się wzdrygnęłam na myśl, że coś mu się stało. Jednak stał o własnych siłach, więc powinno nie być tak źle.
- Chodź – zwróciłam się do Zayna i wróciłam do sypialni. Chłopak od razu poszedł za mną i zamknął drzwi na klucz. – Siadaj – wskazałam mu na łóżko i kucnęłam przy apteczce. – Ściągnij bluzkę... – spojrzałam na jego twarz, na której malował się uśmiech. On jest niemożliwy. Na brzuchu było tylko niewielkie rozcięcie. Nalałam spirytusu na wacik i bez ostrzeżenia przyłożyłam do rany. Chłopak zawył z bólu.
- Zayn myślałam, że jesteś bardziej wytrzymały – uśmiechnęłam się zadowolona, ze swojego czynu i ponownie chciałam przyłożyć wacik, lecz chłopak chwycił moją rękę.
- Nie rób już tego – wysyczał przez zęby.
- Weź się nie wygłupiaj. Muszę cię opatrzyć – spojrzałam mu w oczy i czekałam, aż puści moją rękę. W końcu poluzował uścisk i ponownie tym razem delikatniej przemyłam ranę. Nie było potrzeby zakładania opatrunku, więc zostawiłam go w spokoju. Lekko się podniosłam i znalazłam się na wysokości twarzy chłopaka. Dzieliło nas zaledwie kilka milimetrów. Zayn to patrzył się na moje oczy, to na usta. Wiedziałam czego chce. Uśmiechnęłam się i przybliżyłam jeszcze bliżej.
- Przestań się gapić tylko mnie pocałuj – wyszeptałam mu prosto w usta. Bez zastanowienia, delikatnie musnął moje usta, po czym zaczął na mnie napierać coraz bardziej. Położyłam ręce na jego barkach i lekko nacisnęłam by się położył na łóżku. Wspięłam się na niego, nie przestając odwzajemniać pocałunku i usiadłam na nim okrakiem. Malik ścisnął mój pośladek przez co z moich ust wydobył się cichy jęk. Jedną rękę położyłam na jego torsie, a drugą wplotłam w jego włosy, lekko je ciągnąc. Zayn zamruczał, na co się uśmiechnęłam. Przejechał językiem po mojej wardze i ponownie ścisnął pośladek. Jęknęłam głośniej, a jego język powoli zaczął penetrować moje usta. Dłoń chłopaka weszła pod moją bluzkę i zatrzymała się na staniku. Poczułam jego przyjaciela na mojej kobiecości. Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niego, po czym usiadłam na nim.
- Co jest ? – spytał zdezorientowany.
- Tyle powinno ci wystarczyć... Zayn – ostatnie słowo wypowiedziałam w jego usta i lekko je musnęłam. Chłopak przewrócił mnie na plecy i teraz to on był nade mną.
- Jeszcze nie skończyłem – wyszeptał mi do ucha i zaczął całować moją szyję. Odruchowo odchyliłam głowę w bok, dając mu więcej miejsca. Poczułam jak się uśmiecha. Lekko mnie ugryzł, po czym się do mnie przyssał. O nie ! On chce mi zrobić malinkę. Nawet nie wiem kiedy oderwał się ode mnie i pocałował w usta. – Teraz każdy będzie wiedział, że jesteś moja – uśmiechnął się i wyszedł z pokoju. Szybko poleciałam do łazienki, zobaczyć jego „arcydzieło” Ja pierdole, będzie się trzymała chyba z kilkadziesiąt dni.
- Kurwa Malik nie żyjesz – krzyknęłam w jego stronę i wybiegłam za nim.
- Piękna złość piękności szkodzi – powiedział rozweselony Liam, gdy byłam już w salonie. Zayn siedział sobie spokojnie na kanapie i popijał piwo.
- Zaraz tobie zaszkodzę – posłałam mu groźne spojrzenie. Liam podniósł ręce w geście obronnym i usiadł obok Harryego.
- Ej a co ty tu masz ? – Niall przeszedł obok mnie i przejechał palcem bo mojej malince.
- Zayna się spytaj, to jego sprawka – gdy blondyn to usłyszał, od razu ode mnie odskoczył. A temu co ?
- Siadaj – Mulat poklepał miejsce na jego kolanie, a ja spojrzałam na niego jak na wariata.
- Chyba sobie żartujesz ?
- Siadaj – powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu. Przewróciłam oczami i usiadłam na nim. – Uwielbiam jak się denerwujesz. A malinka jest... – spojrzał na moją szyję i przygryzł wargę. Faceci. Przejechałam wzrokiem po wszystkich. Wszyscy oprócz Hazzy wpatrzeni byli w telewizor. Natomiast ten zabijał Zayna wzrokiem. O co tu chodzi ? Co takiego robi Zayn, że wszyscy go tak traktują ?
- Zayn możemy porozmawiać ? – pochyliłam się nad ucho chłopaka.
- To rozmawiajmy
- Na osobności... – Malik przewrócił oczami i oboje poszliśmy do jego sypialni.
- O czym chcesz rozmawiać ? – spytał krzyżując ręce na piersi.
- O tym co się tutaj dzieje ! – wybuchłam. – Dlaczego chłopcy tak się ciebie boją ? Czym się zajmujecie ? I dlaczego raz jesteś dla mnie oschły i najchętniej byś mnie zabił, a kiedy indziej jesteś miły i zabawny ? Dlaczego mnie tutaj trzymasz ?
- Bo jesteś moja – przerwał mi mój monolog. Zatkały mnie jego słowa.
- Co takiego ? – ze zdziwienia podniosłam brwi.
- Twoja obecność mnie uspokaja, nie jestem taki spięty. A chłopcy boją się mnie, bo ... Nie chcę żebyś ty się mnie bała ...
- Zacząłeś to dokończ. Dlaczego się ciebie boją ? – naciskałam.
- Bo zabiłem kilka osób pod wpływem złości... Dlatego wolą mnie nie wkurwiać. Przyjaźnimy się ze sobą, ale i tak nie mają pewności, czy kiedyś nie zginą... – opadłam na łóżko i próbowałam przetworzyć wszystkie informację, które do tej pory do mnie dotarły. Chwila ! Co on powiedział o mnie ?
- Co to ma znaczyć, że cię uspokajam ? – posłałam mu podejrzliwe spojrzenie. Zayn zaśmiał się lekko i usiadł obok mnie. Odruchowo, przesunęłam się trochę dalej od niego, co zauważył.
- Nie bój się mnie. Nigdy cię nie skrzywdzę i obiecuję, że nikt cię nawet nie tknie. Przy mnie będziesz bezpieczna...
- Powiedział to facet, który jeszcze nie tak dawno wybił okno w własnym domu, by mnie zabić...
- Nie zrobiłbym ci .... z resztą zapomnijmy o tym – spuścił wzrok na swoje dłonie, którymi się aktualnie bawił.

- Najpierw zacznij mnie lepiej traktować, skoro chcesz bym była twoja – stanęłam w progu pokoju i ostatni raz spojrzałam na chłopaka. – Bo jak na razie, coraz bardziej nie chce cie znać... – wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę wyjścia.
- Gdzie ty idziesz ? – spytał się Harry.
- Po prostu muszę wyjść... – założyłam swoje buty i otworzyłam drzwi. Pierwszy raz odkąd tu jestem wychodzę na ten plac. Skierowałam się do furtki i wyszłam na ulicę. Dom chłopców znajdował się praktycznie w lesie. Gdy przeszłam z jakiś metr usłyszałam za sobą kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam Harryego, który biegł truchtem w moją stronę. Uśmiechnęłam się na jego widok, co od razu odwzajemnił. Położył mi rękę na barku i przyciągnął do siebie.
- Chyba nie myślałaś, że pozwolę ci chodzić samej po lesie ?
- Ty nie pozwolisz, czy Zayn nie pozwoli ?
- Jak wychodziłem, to siedział jeszcze u siebie. I nie rozmawiałem z nim – posłał mi czarujący uśmiech. On to w każdej sytuacji potrafi uwodzić kobiety. Ale chyba za to go lubiłam, że potrafi mnie rozśmieszyć i w sumie pogadać jak człowiek z człowiekiem. Przytuliłam go i szliśmy tak leśną ścieżką, ciągle gadając i się śmiejąc.

wtorek, 14 stycznia 2014

Cztery

- A co się stało ? – lekko podniósł się na łokciu.
- Bella ! Otwórz te zasrane drzwi – ze strachu, aż podskoczyłam i zrobiłam kilka kroków w tył. Chłopak mocował się w klamką, ale bez skutku.
- Coś ty mu zrobiła ? – spytał się Harry.
 -Po prostu nie dałam mu dupy – powiedziałam spokojnie, a Zayn znowu zaczął przeklinać.
- Jeśli zaraz ich nie otworzysz to je wywarze, słyszysz ?
- Nie otworze ich dopóki się nie uspokoisz. I nie będę twoją odskocznią od problemów, kapujesz ? – krzyknęłam, na co chłopak walnął w drzwi.
- Sama tego chciałaś – usłyszałam jak Zayn odchodzi od drzwi, a na korytarzu chłopcy zaczęli się wypytywać co się stało. Odetchnęłam z ulgą, że sobie poszedł, gdy nagle coś walnęło w okno. Odwróciłam się i zobaczyłam wkurzonego mulata, który trzymał w ręku dość spory kamień. – Otwórz okno – kurwa przecież on mnie zabiję.
- Bella, otwórz te okno bo je wybije – powiedział Harry, chyba też był przestraszony. Wtedy kamień przeleciał przez szybę i znalazł się obok mojej nogi. Pisnęłam ze strachu i pobiegłam do drzwi. Szybko je otworzyłam i wyleciałam na korytarz wpadając w czyjeś ramiona.
- Ratuj, on chce mnie zabić – spojrzałam na zdezorientowaną twarz Nialla.
- Gdzie ona jest ? – Zayn pojawił się w progu pokoju od Harryego, więc szybko schowałam się za plecami blondyna. Zayn mnie zobaczył i ruszył w moją stronę. – Ty mała suko – wysyczał i chciał mnie dotknąć, a raczej uderzyć, ale Niall mu to uniemożliwił.
- Stary opanuj się ! – odsunął go od nas, a ja zostałam zabrana do tyłu przez Liama, który otoczył mnie razem z Louisem.
- Dajcie mi ją natychmiast !
- Ochłoń trochę co ? Ona jest przestraszona ! Nie wiem co ci zrobiła, ale odpuść sobie teraz. Pogadamy jak się uspokoisz – powiedział spokojnie Horan i pokazał mulatowi drogę do jego sypialni.
- Pożałujesz tego co zrobiłaś – skierował słowa w moją stronę, na co drgnęłam przerażona. Wkurzony wrócił do swojej sypialni i trzasnął drzwiami. Odetchnęłam z ulgą, że to już koniec i oparłam głowę o ramię Liama. Chłopak objął mnie i pogłaskał na uspokojenie po plecach.
- Już po wszystkim mała ...
- Dziękuję – posłałam im delikatny uśmiech. Tylko co teraz ? Przecież rano znowu będzie chciał mnie zabić.
- Wracamy do łóżek ? – spytał Louis. O no tak i zostawcie mnie samą w salonie !
- Najpierw powie nam co się stało – Niall chwycił mnie za rękę i wszyscy poszliśmy do jego pokoju. Usiadłam na łóżku, a Niall obok mnie. Lou i Liam stali naprzeciw nas.
- No to co mu zrobiłaś ? – spytał się Liam i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Nic, po prostu nie dałam mu i tyle, a ten się zdenerwował, więc uciekłam do Harryego, a resztę to już chyba sami widzieliście. Boże przecież on mnie potem zabije. Ja nie mogę tu zostać... – zaczęłam panikować. Podobno tutaj miałam być bezpieczna.
- Uspokój się. Nikt cię nie zabije, a tym bardziej Zayn. Będziemy cię chronić jak będzie taka potrzeba... – pocieszał mnie Louis.
- Skoro już wiemy o co chodzi, to idziemy dalej spać. Ty Horan zaopiekuj się nią – rozkazał Liam i wraz z Lou wyszedł z pokoju. Chłopak zamknął za nimi drzwi. Pewnie po to by Zayn nie wszedł. Odwrócił się do mnie i szeroko uśmiechnął. Idioto nie myśl sobie, że coś ode mnie dostaniesz. Wywróciłam oczami i przykryłam kołdrą.
- Piękna ja nie gryzę – odwróciłam się do niego i zobaczyłam, że przygryza wargę. Dobra zrobię mu tą przyjemność i się do niego przytule. Objęłam go ręką, a głowę ułożyłam na jego torsie. Wygląda na to, że tylko on nie ma tatuażów. Akurat dzisiaj wszystkich widziałam bez koszulki. I to chyba jest jedyna przyjemna rzecz w dzisiejszych wydarzeniach. Chłopak mocniej mnie przytulił. Jego dłoń była niebezpiecznie blisko mojego pośladka, ale dopóki nie zjedzie niżej, to jest ok. I tak nie zasnę, więc będę mogła wszystko kontrolować. Powoli obserwowałam jak chłopak zasypia i zaczyna cichutko pochrapywać. Haha, jaki on słodki, gdy śpi. I pomyśleć, że jest bad boyem. Gdy już spał, ostrożnie wstałam z łóżka uważając by go nie obudzić. Pochodziłam sobie po pokoju, po czym usiadłam na parapecie. W końcu zaczęło świtać. Z okna widziałam kawałek podjazdu, a potem ulicę. Siedziałam tak, dopóki nie usłyszałam zza drzwi rozmowy chłopców. Najwidoczniej obudziły one blondyna, bo otworzył w końcu oczy. Spojrzał w moim kierunku. Obdarzyłam go ciepłym uśmiechem.
- Dzień dobry – powiedziałam i podeszłam do łóżka. – Jak się spało ?
- Hej – odpowiedział zaspany i przetarł swoje oczy. – Długo tam siedziałaś ? – spytał, gdy dotknął mojej dłoni. No tak przecież jestem cała zimna.
- Nie długo – uśmiechnęłam się ponownie. Odwróciłam głowę w stronę drzwi, bo ktoś nacisnął na klamkę. Dzięki Bogu, że Niall je wczoraj zamknął. Przestraszona popatrzyłam się na Horana. Podszedł do drzwi.
- Czego ? – spytał.
- To ja Liam. Bella też wstała ? Jeśli tak to chodźcie do salonu. Zayn jeszcze nie wyszedł z pokoju jakby co...
- Dobra, zaraz będziemy – odpowiedział Niall i spojrzał na mnie. Podeszłam do niego i przytuliłam się od tak. Sama nie wiem czemu, ale tego potrzebowałam. Chłopak na początku chyba się zdziwił, ale po chwili odwzajemnił mój gest. Wyszliśmy z pokoju. Niall cały czas obejmował mnie w talii jedną ręką.
- Cześć – przywitałam się ze wszystkimi. Nawet Harry czuł się już lepiej i siedział właśnie na kanapie. Usiadłam obok niego, a Niall zaraz koło mnie. – Lepiej się już czujesz ? – spytałam bardziej zatroskanym głosem niż w rzeczywistości chciałam.
- Tylko gdy cię widzę – on i te jego gadki. Wybuchłam wraz z nim śmiechem, po czym mnie przytulił.
- Harry wiem, że fajnie się mnie przytula, ale niewygodnie mi – chciałam go walnąć w bok, ale w ostatniej chwili przypomniałam sobie, że ma tam siniaki. Chłopak nie miał zamiaru mnie puścić, a mój kręgosłup wykrzywiał się jeszcze bardziej. – Niall pomóż – nie wiedzieć czemu ta sytuacja zaczęła mnie śmieszyć. Blondyn odczepił ode mnie rękę Harryego i w końcu byłam wolna. Usiadłam prosto i poprawiłam swoje włosy. Zauważyłam, że wszyscy się na mnie gapią. Spojrzałam po sobie. Zapomniałam, że miałam na sobie tylko majtki i zwykłą bluzkę, która odsłaniała cały mój brzuch. Kurwa. Szybko ściągnęłam ją w dół i posłałam chłopcom zabójcze spojrzenie.
- Pożyczyłby mi ktoś spodnie ?
- Niby po co ? – spytał się Harry i oblizał swoje wargi.
- Po gówno ! Nie będę przecież chodzić w samych majtkach...
- Nam to nie przeszkadza –uśmiechnął się lokaty. Walnęłam go lekko w ramię.
- Ała ! Za ...
- Za żywot Styles – odpowiedziałam na jego pytanie, a ten zaczął masować rękę. Proszę cię, lekko cie walnęłam. – Nie udawaj, że cie to bolało
- Nie udawaj, że cie to bolało – przedrzeźnił mnie , za co znowu go walnęłam, przez co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Fajnie się bawicie ? – spytał zdenerwowany Zayn, wchodząc do salonu. Wszyscy siedzieli cicho i ze spuszczonymi głowami. Podczas gdy Malik zabijał mnie wzrokiem. Dzięki chłopaki, że mi pomagacie. – Bella musimy pogadać – wyciągnął dłoń w moją stronę. Zdezorientowana, szukałam pomocy wśród chłopców, ale oni dalej nic nie robili. Wstałam z kanapy i podeszłam do mulata. Poszliśmy do jego pokoju. Chłopak zamknął za nami drzwi. Papa świecie... Stałam do niego tyłem i czekałam, aż mi coś zrobi. Widziałam wcześniej, że dalej był wkurzony, a te cioty najnormalniej w świecie się go bały. Nagle poczułam jak chłopak chwyta mnie w pasie i przytula do siebie ? WTF ? Co jest grane ?
- Bella przepraszam cię – wyszeptał mi do ucha. Dobra. Zatkało mnie. Zayn odwrócił mnie do siebie twarzą. Stałam jak słup i czekałam, aż przestanie żartować i na mnie nawrzeszczy. Ale nic takiego się nie stało. – Proszę nie bój się mnie. Ja naprawdę nie chciałem – w jego oczach zobaczyłam skruchę. Czy to jest jakaś ukryta kamera ? Bo jeśli tak to możecie już wyjść. – Wybacz mi – chłopak znowu mnie przytulił. Nie wiedząc dlaczego, odwzajemniłam jego gest. Dobra bałam się go, ale przeprosił tak ? I widzę, że wie, że źle zrobił. – Proszę powiedz coś. Cokolwiek...
- Wybaczam ci – wyszeptałam i mocniej go przytuliłam. Zayn objął mnie mocniej i podniósł do góry. Boże z kim ja żyje ? Zaczęłam się śmiać z tego idioty. Po paru sekundach zostałam odstawiona z powrotem na podłogę. – Wybaczam pod jednym warunkiem...
- Jakim ?
- Już nigdy więcej nie dawaj mi powodów, bym się ciebie bała
- Obiecuje – ponownie się do siebie przytuliliśmy. Tym razem to ja zabije chłopców. Ta ich gadka szmatka, że mnie obronią. Ciekawi mnie tylko, dlaczego tak boją się Zayna ? Nawet się nie zorientowałam, że dalej byłam przytulana przez mulata, dopóki mój telefon nie zadzwonił. Odsunęłam się od chłopaka i chwyciłam urządzenie. Nieznany numer ?
- Słucham ? – powiedziałam oschle.
- Grzeczniej skarbie... – kurwa to Gregor.
- Czego chcesz ?
- Alex się u mnie nie pojawiła, więc wchodzisz na jej miejsce...
- Nigdy mnie nie znajdziesz ! Właśnie siedzę sobie na słonecznej plaży i pije kolejnego drinka. Spróbuj się domyślić, gdzie jestem. A skoro tak bardzo chciałeś Alex, to dowiedz się dokąd był lot 3 dni temu o 14 ! – rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę, który rozpadł się na małe kawałeczki. Złom. Upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Głupia idiotka narobiła sobie problemów, a teraz ja mam za nie płacić. Zayn przykucnął i przytulił do siebie.
- Już nie płacz... – głaskał mnie po plecach, co szybko mnie uspokajało.
- Nie pozwól, by on mnie znalazł – wyszeptałam i wtuliłam się w ciało chłopaka.
- Nigdy... – minęło parę ładnych minut, aż w końcu się uspokoiłam. Musze być silna, zawsze byłam i zawsze BĘDĘ !
- Powinniśmy wrócić do chłopców – od płaczu miałam chrypkę, przez co się zaśmiałam, bo dziwnie to brzmiało. – Ale najpierw muszę się przebrać – spojrzałam na moje nagie nogi i podeszłam do walizki. Wyciągnęłam z niej TO i ubrałam przy Zaynie. Gdy już byłam gotowa, odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu ciepły uśmiech.
- Bella mogę cię o coś prosić ? – spytał drapiąc się w zakłopotaniu po głowie.
- Jasne – podeszłam do niego i położyłam dłonie na jego klatce piersiowej.
- Chłopcy darzą mnie dużym szacunkiem i mają do mnie respekt... – chyba wiem o co mu chodzi. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Nie martw się, gdy tylko wyjdę z tego pokoju, znowu będę cię nienawidzić, tak samo jak ty mnie – chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. Gdy tylko przekroczyłam próg, przybrałam maskę, przestraszonej, ale i zdenerwowanej. W salonie wszystkie ślepia, były wlepione we mnie. Posłałam im zabójcze spojrzenie i chwyciłam paczkę fajek, które leżały na komodzie.
- Wszystko ok. ? – spytał się Niall.
- Spieprzaj – powiedziałam oschle i wyszłam do ogrodu. Dalej byłam na nich zła. Bohaterowie od siedmiu boleści się znaleźli. Zaciągnęłam się dymem i po chwili czułam się już o wiele spokojniej. Poszłam do kuchni zrobić sobie kawę. Postawiłam wodę i czekałam, aż się zagotuje. Ktoś złapał mnie za ramiona i przygniótł do drzwi lodówki. Spojrzałam na blondyna, który przywarł do mnie całym ciałem.
- Nigdy więcej się tak do mnie nie odzywaj – wysyczał mi prosto w twarz.
- Bo ?
- Nie zapominaj, kto wczoraj uratował ci tyłek przed Zaynem...
- Nie zapomnę, kto dzisiaj wystawił mnie na pewną śmierć – wysyczałam cała zdenerwowana.
- Puść ją – Zayn stał za Horanem. Widać było na kilometr, że jest wkurzony. Znowu. Niall posłusznie mnie puścił i wyszedł mierząc mnie wzrokiem. Kutas.
- Dzięki – odpowiedziałam bez emocji i zalałam sobie kawę. Chwyciłam kubek i poszłam z nim do salonu.
- Harry weźmiesz nogi, bo chciałabym usiąść – spytałam stojąc nad leżącym na kanapie chłopakiem, ale nie uzyskałam żadnej reakcji z jego strony. Ugh... Położyłam kubek na stoliku i usiadłam mu na nogi. Przy okazji wyciągnęłam kocyk z koszyka i przykryłam się nim.
- Daj trochę – Harry w końcu zwrócił na mnie uwagę. Szkoda tylko że chciał mój kocyk. Podałam mu materiał, którym się przykrył i tak siedzieliśmy i oglądaliśmy TV. Obok na drugiej kanapie siedział Liam i Louis, a Nialla gdzieś wcięło. Po kilku godzinach przyszedł do nas Zayn. Czy on cały czas siedział u siebie w pokoju ? Okeeej...
- Zbierajcie się, mamy zlecenie – co ? Jakie zlecenia ? Kurwa, czym oni się do jasnej ciasnej zajmują ! – Harry ty zostajesz, nie chce narażać... – Zayn spojrzał na mnie i wtedy przypomniał sobie, że nie może więcej powiedzieć. – Bella zajmij się nim... – co ja niańka jakaś czy co ?
- Wrócimy jutro na wieczór – powiedział jeszcze przed wyjściem i zamknął drzwi.
- No to zostaliśmy sami – powiedziałam i popatrzyłam się na Lokatego, który szczerzył się od ucha do ucha. Posłałam mu minę typu ( WTF ? ) i powróciłam do oglądania filmu.
- Słońce przyniesiesz mi coś do picia ?
- A sam nie możesz iść ?
- Zayn powiedział, że masz się mną zająć – wywróciłam oczami i mocno odepchnęłam się od jego nóg, na co zajęczał z bólu. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do kuchni.
- Co chcesz do picia ? – wychyliłam głowę z kuchni i spojrzałam na Stylesa.
- Może być sok. Ten z lodówki – posłał mi słodki uśmiech, a ja otworzyłam lodówkę. W drzwiach znajdował się sok jabłkowy, więc wzięłam go i dwie szklanki, po czym wróciłam do Harryego.
- Trzymaj – podałam mu szklankę wypełnioną sokiem i ponownie usiadłam mu na nogach. Powoli zaczynał mnie boleć kręgosłup, więc zaczęłam się wiercić.
- Nie chcesz się może na mnie położyć ? Będzie ci wygodniej – w sumie to czemu nie, ale...
- A twoje siniaki ? – spytałam.
- Nimi się nie przejmuj, chodź tu do mnie – posłał mi ciepły uśmiech i wyciągnął ręce w moją stronę. Wyglądał w tej chwili jak małe dziecko. Zaśmiałam się i położyłam się na nim. Chłopak objął mnie ręką, żebym nie zleciała i przykrył kocykiem.
- Jak będziesz miał problemy z oddychaniem to mi powiedz – zażartowałam, na co Harry wybuchł śmiechem. Przeleżeliśmy tak całe popołudnie, potem wieczór. Nadeszła 21. Harry tworzył różnorakie wzory na moich plecach, a ja kreśliłam szlaczki na jego torsie. Cały czas nurtowało mnie pytanie, czym się zajmują. Muszę to wiedzieć.
- Harry ? – zaczęłam ostrożnie.
- Tak ? – popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął.
- Bo ja... chciałabym wiedzieć... no ten...
- No wyduś to z siebie – zaśmiał się z mojego jąkania.
- Czym wy się zajmujecie ? – spytałam szybko. Nawet nie wiem czy mnie zrozumiał, bo zmarszczył czoło.
- Chciałbym, ale nie mogę ci powiedzieć – czyli zrozumiał, zrobiłam zawiedzioną minę i ponownie położyłam moją głowę na jego klatce piersiowej. – Porozmawiaj z Zaynem, może w końcu ci powie – przejechał dłonią po moich włosach i pogłaskał mój policzek.
- Key
- To jaki film teraz ? – Harry zaczął skakać po kanałach i szukać jakiegoś interesującego filmu. Mi jakoś nic nie wpadło w oko, więc dałam mu wolną rękę. Przeleciał jeszcze jakieś 10 kanałów i w końcu włączył jakiś dramat. Na początku jeszcze jako tako mnie interesował, ale pod wpływem dotyku Harryego na moich plecach, najnormalniej w świecie zasnęłam.
---------------------------------------------------------
Następny rozdział dodam, gdy będą jakieś komentarze.
Widzę, że kilka osób wchodzi, ale to nie ma sensu, jeśli nie wiem nawet czy wam się podoba ;/

piątek, 10 stycznia 2014

Trzy

Obudziły mnie promienie słońca, które przedzierały się przez zasłony. Chciałam się podnieść, ale czyjaś ręka, a raczej Zayna ręka mocno trzymała mnie w talii. Co on myślał, że ucieknę w środku nocy ? Ostrożnie ściągnęłam z siebie jego rękę i cicho wstałam z łóżka. Podeszłam do torebki i wyciągnęłam z niej paczkę fajek.
- Wybierasz się gdzieś ? – usłyszałam za sobą głos chłopaka, gdy byłam przy drzwiach.
- Musze zapalić – pokazałam mu paczuszkę i chwyciłam za klamkę.
- I chcesz wyjść tak do chłopców ? – zaśmiał się wstając z łóżka.
- Liczyłam na to, że mnie ochronisz – powiedziałam seksownie i posłałam mu całusa w powietrzu. Otworzyłam drzwi i poszłam prosto do salonu, z którego wychodzi się do ogrodu.
- Fiu, fiu, fiuu. Niezła piżamka – na kanapie siedział chłopak, ale niestety nie wiem jak ma na imię.
- Dzięki – uśmiechnęłam się do niego szczerze i wyszłam do ogrodu, po czym odpaliłam papierosa. Zayn wszedł zaraz za mną ze swoją paczką. Oo, nie wiedziałam, że on też pali.
- Jak długo będziesz mnie tu trzymać ? – spytałam mulata.
- Tak długo ile będę chciał – uśmiechnął się pod nosem i zaciągnął dymem. Wywróciłam oczami i szybko wypaliłam papierosa. Nie było zbyt ciepło, więc wróciłam do środka i poszłam do kuchni po szklankę wody. Na moje nieszczęście był tam Harry. No pięknie.
- Kogo moje oczy widzą ? – spytał się cały uradowany.
- Harry słońce, przestań rozbierać mnie wzrokiem jeśli możesz – posłałam mu sztuczny uśmiech i nalałam sobie wody do szklanki. – I nie myśl sobie, że się ze mną prześpisz – uśmiechnęłam się i wyszłam z pomieszczenia, mijając przy okazji Zayna.
- Gdzie idziesz ? – złapał mnie za ramię.
- A jak myślisz ? Przecież nie będę tak cały dzień chodzić – wyjaśniłam i wyrwałam się z uchwytu. Wyciągnęłam z walizki ten ZESTAW i poszłam do łazienki się przebrać i pomalować. Wyszłam z łazienki i wtedy do pokoju wszedł Zayn.
- Chodź, poznasz chłopców – wyciągnął dłoń w moim kierunku, którą od razu chwyciłam i poszliśmy do salonu. – Siadaj – musiałam usiąść między Harrym a jakimś blondynem. – Ten blondas to Niall, Harryego już znasz, a tam siedzi Liam i Louis – wskazał na chłopaka, który wcześniej skomplementował moją piżamę. Przywitałam się ze wszystkimi i tak jakoś zaczęliśmy rozmawiać. Zayn włączył telewizor. Akurat leciał jakiś mecz, więc chłopcy szybko stracili mną zainteresowanie. Chwała Bogu ! Harry cały czas kładł mi swoją dłoń, jak nie na nogę, to na ramiona albo objął mnie w pasie. Wywróciłam oczami i po prostu go zignorowałam. Nauczyłam się że jeśli zwróciłabym mu uwagę to nigdy by nie zostawił tej ręki w spokoju. Koło południa chłopcy zgłodnieli i zamówili pizze. Przez cały dzień siedzieliśmy przed telewizorem. Z chłopcami się dogadywałam o dziwo bardzo dobrze. Dowiedziałam się, że Liam i Louis mają dziewczyny, a reszta jest wolna niczym ptak, jak to powiedział Niall. Gdzieś przed dziewiątą postanowiliśmy włączyć jakiś film, bo w TV już nic nie było. Harry uparł się na horror i nikt nie mógł go przebić. Louis poszedł po film pt. Naznaczony, a potem niby mieliśmy oglądać drugą część. No chyba nie ? Ledwo co się zaczął, a mi już chciało się spać. Oparłam głowę o ramię Harryego.
- Boisz się ? – przyciągnął mnie bliżej siebie.
- Nie. Po prostu jestem zmęczona – powiedziałam półsennym głosem i położyłam dłoń na jego klatce piersiowej zamykając oczy.
- W takim razie niegrzecznych snów ze mną w roli głównej – wyszeptał mi do ucha.
- Haha marzyciel – wymruczałam, po czym urwał mi się film.

- Tylko jej nie obudź – usłyszałam głos Zayna. Do kogo on niby mówił ? Nagle poczułam jak ktoś bierze mnie na ręce. Otworzyłam lekko oczy. W pokoju było ciemno, więc nie musiałam się bać, że jakieś światło mnie oślepi. Przyjrzałam się twarzy, która mnie trzymała. Uśmiechnęłam się delikatnie i ponownie zamknęłam oczy. Właśnie byłam niesiona przez Harryego. Zaraz obok niego szedł Zayn. Chłopak położył mnie, na już znanym mi łóżku i przykrył kołdrą.
- Długo będziesz tu tak stał ? Wynoś się z mojego pokoju Styles – wysyczał cicho Zayn.
- Tylko bądźcie grzeczni – zaśmiał się Harry i po kilku sekundach drzwi się zamknęły. Oczywiście Zayn musiał zamknąć je na klucz, bo słyszałam jak przekręca zamek. W łazience oświeciło się światło. Odwróciłam się w stronę drzwi, które były otwarte, a ze środka mogłam usłyszeć jak chłopak bierze prysznic. Gdy stanął w drzwiach szybko zamknęłam oczy, by nie zauważył że nie śpię. Dostrzegłam tylko, że miał na sobie czarne bokserki. Światło zostało zgaszone, a chłopak wszedł do łóżka. Od razu mnie objął, a ja położyłam mu głowę na tors. Nie chce nic mówić, ale pachnie bosko. A poza tym pozwala mi on spokojnie spać. Nie wiercę się, nie zabieram kołdry i najważniejsze nie mam KOSZMARÓW !

Następnego dnia, obudziłam się jako pierwsza. Pierwsze co, to poszłam zapalić papierosa, a dopiero potem do kuchni na śniadanie. Zrobiłam sobie zwykłe kanapki, po czym wróciłam do sypialni. Zayn dalej spał jak zabity. Wzięłam swoje UBRANIA i weszłam do łazienki. Szybko ściągnęłam moje brudne ubrania i wrzuciłam je do kosza na pranie. Wzięłam prysznic i po chwili delektowałam się uczuciem świeżości. Przebrałam się i pomalowałam. Wyszłam z pomieszczenia, a tam Zayn na podłodze. Gdy to zobaczyłam od razu wybuchłam głuchym śmiechem. Zakrywając cały czas usta rękami wyszłam po cichu z pokoju, by nie obudzić chłopaka i poszłam zrobić im obiad. Zdecydowałam się na chińszczyznę.
- Hejka, co tam kuchcisz ? – do kuchni wszedł Liam i zaczął zaglądać mi przez ramię, gdy mieszałam sos.
- Obiad robię, co dla was będzie śniadaniem, więc jeśli możesz obudzić chłopców ? – zrobiłam słodkie oczka i zdjęłam rondel z palnika. Z racji iż nie ma jadalni, rozłożyłam talerze z daniem na wyspie, wokół której są krzesła. Wyszłam do salonu zobaczyć czy chłopcy już idą. Z korytarza po kolei wybiegli Louis, Niall, Liam, Zayn .... i chwila. Gdzie jest Harry ?
- A Harry nie wstaje ? – spytałam Liama.
- Ma zamknięte drzwi, a ja nie mam zamiaru się z nimi mocować – wyjaśnił chłopak objadając się ryżem. Wzięłam więc swój talerz i jeden dla śpiocha.
- Harry ? – zapukałam do drzwi nogą, gdyż ręce miałam zajęte. Po kilku sekundach chłopak otworzył drzwi. Stanął w progu cały zaspany, włosy stały mu na wszystkie strony, a co najlepsze był w samych bokserkach, na których zatrzymałam swój wzrok. Harry to zauważył i uśmiechnął się cwaniacko. Momentalnie na mojej twarzy pojawił się burak, przez co spuściłam głowę i szybko weszłam do pokoju. Styles zamknął za mną drzwi śmiejąc się ze mnie. Bezczelny. Postawiłam talerze na komodzie i podeszłam do okna, by odsłonić rolety. Przy okazji otworzyłam okno, bo w pokoju było tak duszno, jakby... no. Jakby teges xD
- O której poszliście wczoraj, czy tam dzisiaj spać ? – spytałam, biorąc swój talerz i siadając na łóżko. Chłopak usiadł zaraz koło mnie.
- A czemu pytasz ? – spytał rozbawiony.
- A no bo wiesz... JEST 13 ! – krzyknęłam mu do ucha.
- Że co ? 13 już ? – w jego oczach pojawiło się zdenerwowanie i przerażenie ? Odłożył naczynie na komodę i wybiegł szybko z pokoju. Zdezorientowana ruszyłam za nim, aż do kuchni.
- Zayn Kurwa, jest już 13 ! – powiadomił o tym pozostałych, a ci jak poparzeni zaczęli latać po domu. W ciągu 5 minut, wszyscy byli już ubrani i gotowi do wyjścia. Zaraz jak to do wyjścia ? Gdzie oni się wybierają ?
- Co do cho...
- Wychodzimy. Nie wiem o której wrócimy, ale nikomu nie otwieraj i nigdzie nie wychodź. Jasne ? – przerwał mi Zayn i zmierzył mnie wzrokiem.
- Jasne – wydukałam i z szeroko otwartymi oczami obserwowałam jak chłopcy wychodzą i zamykają mnie na 10 spustów. Ok., to było dziwne. Zaraz ! To było popierdolone !
- No to zostałam sama – powiedziałam do siebie i klasnęłam w dłonie. Jej cała chata dla mnie ! Ok. to co ja będę robić nie wiadomo ile czasu sama ? Oto jest pytanie xD Na początek to może pomyje po tych świniach. Nie lubię mieszkać w brudzie, więc chyba mnie rozumiecie. Gdy już wszystko było cacy, poszłam sobie zapalić. Wzięłam moją paczuszkę, którą ostatnio zostawiłam na komodzie w przedpokoju, ale gdy ją chwyciłam coś mi się niezgadzało. Otworzyłam ją, a w środku co ? Nic. Pustka. Zabije gnojka, który wypalił MOJE fajki ! Zdenerwowana, poszłam do sypialni Zayna, w poszukiwaniu jego papierosów, ale chyba musiał je zabrać ze sobą. Następnie przeszukałam pokoje pozostałych i jedynie co w nich znalazłam, to gazetki i pornole. Ile oni mają lat ? 15 ? Skoro nie ma nic do palenia, to może coś do picia ? Poszłam do kuchni w nadziei, że może w lodówce coś będzie, albo w jakimś barku, ale oni chyba czegoś takiego nie posiadają -.- Zrezygnowana runęłam na kanapę i włączyłam TV. Leciał jakiś romans, więc od razu przełączyłam go na muzykę. Poleżałam tak sobie, parę minut. Potem godzin. Aż zrobiło się ciemno i trochę strasznie. Ich dom nie należy do małych, a ja jestem w nim zupełnie sama. Spojrzałam na zegarek. Godzina 21:24. Wow ! Jak ten czas szybko leci. Zrobiło mi się zimno, więc rozejrzałam się po salonie za jakimś kocem. Znalazłam kosz wiklinowy, w którym jak się okazało był super puchowy koc ;3 Ponownie położyłam się na kanapie i nim przykryłam. Oglądałam jeszcze trochę tą telewizję, ale oczywiście nic ciekawego w niej nie było, gdy nagle drzwi się otworzyły, a światło zapaliło. Szybko wstałam na równe nogi. Niall wraz z Liamem, wnieśli Harryego i położyli go na miejsce, gdzie przed chwilą leżałam. W tej chwili zobaczyłam jak chłopak jest mocno poobijany.
- Zajmij się nim – Zayn skierował te słowa do mnie, a ja przykucnęłam przy loczku. Położyłam mu dłoń na czoło, by sprawdzić czy przypadkiem nie ma gorączki.
- Niech mi ktoś przyniesie apteczkę – powiedziałam, po czym podciągnęłam chłopakowi koszulkę. No super, na żebrach i brzuchu pełno siniaków. Spojrzałam ponownie na twarz. Skroń rozcięta, z nosa leci krew, warga rozwalona. Pięknie się urządził. Na szczęście trochę kontaktował. W końcu Louis przyniósł mi pełny ekwipunek. Co oni szpital tu prowadzą ? Nie ważne.
- Może mi ktoś powie co się stało ? – spojrzałam w stronę chłopców, którzy nas otoczyli i bacznie mi się przyglądali, gdy oczyszczałam Harryemu twarz z krwi. Oczywiście co ? Brak jakiejkolwiek odpowiedzi.
- I jak ? – spytał nagle Niall.
- Co jak ? – zerknęłam na niego.
- No co z nim ? – wtrącił się zdenerwowany Zayn.
- Jest poobijany, ale wyjdzie z tego – powiedziałam obojętnie i dalej opatrywałam lokatego. – Jeśli chcecie się na coś przydać, to zróbcie trochę miejsca, albo najlepiej wyjdźcie stąd... – chłopcy się chwilę zawachali, ale na rozkaz Zayna posłusznie wyszli, zostawiając mnie samą z chłopakiem.
- Oj, będą z tego blizny – powiedziałam, gdy zobaczyłam jak głęboka jest rana na skroni. Zmoczyłam wacik wodą utlenioną i przyłożyłam do rany. Harry cicho zasyczał, ale nie zwracałam na niego uwagi, pomimo że cały czas mi się przyglądał. Gdy już obmyłam mu twarz i opatrzyłam, dalej nie wiedziałam co mam zrobić z jego brzuchem. Nie wiem, czy ma jakieś obrażenia wewnętrzne. – Harry ?
- Tak ?
- Musze wiedzieć, czy nic cię nie boli...
- Wszystko mnie boli – krzyknął na mnie.
- Chodziło mi czy w środku ? – odpowiedziałam mu takim samym uniesionym głosem jakim on mnie obdarzył. – Ściągniesz koszulkę, czy mam ci pomóc ?
- Ściągnę – chłopak powoli się podniósł i przeniósł ręce za siebie. Chwycił za materiał i lekko pociągnął do góry. Wiedziałam, że nie da rady sam, więc mu w tym pomogłam. Rzuciłam brudny ciuch, gdzieś w głąb pokoju i ponownie przyjrzałam się jego klatce. – Będziesz się tak patrzeć, czy zrobisz w końcu coś innego ? – zmierzyłam go wzrokiem i nacisnęłam na jego brzuch. – Ała, kurwa !
- Przestań przeklinać – skarciłam go i tym razem trochę delikatniej go, że tak powiem obmacałam. Pewnie zastanawiacie się skąd wiem co robić i jak ? Otóż, musiałam kiedyś pomagać Alex i jej „znajomym”, bo nie mogli jechać do szpitala. Uczyłam się wszystkiego z Internetu i to wszystko.
- Skąd wiesz co robić ?
- Długa nudna historia.. – powiedziałam wstając z podłogi, po czym zaczęłam zbierać całą apteczkę. – Zostajesz tu, czy przenosimy się do sypialni ? – spytałam kładąc ręce na biodra.
- Mmm, przenosimy ? Masz dla mnie jakąś propozycję ? – poruszył seksownie brwiami, na co przewróciłam oczami.
- W tym stanie jakim jesteś, to raczej nici z tego o czym właśnie myślisz – pokazałam mu język. – Louis, Liam ! Chodźcie mi pomóc ! – po niespełna kilku sekundach chłopcy byli już przy Harrym i pomagali mu przejść do jego sypialni.
- Poradzisz se stary ? – spytał się Louis.
- Ta, możecie już iść – Harry wskazał ręką w stronę drzwi, a chłopcy wyszli.
- Ty zostajesz – powiedział do mnie, gdy już miałam wychodzić.
- Po co ? – spytałam zamykając za sobą drzwi i podchodząc do chłopaka.
- Bo potrzebuje twojej pomocy... – powiedział pod nosem. Co ? Harry Styles potrzebuje pomocy ? I to jeszcze ode mnie ? Wow, nie spodziewałam się tego.
- A w czym dokładnie mam ci pomóc ?
- Ściągniesz mi spodnie ? – na jego usta wkradł się szeroki uśmiech.
- Chyba sobie żartujesz ? – wybuchłam niepohamowanym śmiechem.
- Bell ja mówię poważnie, nie dam rady się schylić – powiedział lekko zdenerwowany. Moja mina w tej chwili ( o.O ) Ugh, jestem pewna, że on to właśnie wymyślił, ale im szybciej mu pomogę tym szybciej stąd wyjdę.
- Niech ci będzie. Kładź się – wskazałam na łóżko, a ten bardzo ostrożnie się na nie położył. Usiadłam obok niego i popatrzyłam na niego podejrzliwie, po czym odpięłam mu guzik i zamek błyskawiczny. Kątem oka widziałam, jak mi się przygląda z zadowoloną miną i przygryza wargę. A gdyby tak niechcący dotknąć go w „tym” miejscu ? Włożyłam dłonie pod spodnie i ostrożnie pociągnęłam je w dół. – Podnieś się trochę, bo inaczej ich nie ściągnę – chłopak podniósł lekko swoje biodra do góry, a ja powoli ściągałam materiał w dół, zahaczając po drodze o jego przyrodzenie. Harry cicho jęknął, a ja uśmiechnęłam się triumfująco. Po chwili spodnie leżały już na podłodze. Wstałam z łóżka, a on chwycił mnie za rękę, więc odwróciłam się w jego stronę.
- Dzięki za wszystko – posłał mi ciepły uśmiech, który odwzajemniłam.
- Polecam się na przyszłość – posłałam mu oczko, a do pokoju wpadł zdenerwowany Zayn.
- Wszędzie cię szukam. Chodź do łóżka – bez żadnego ostrzeżenia, przerzucił mnie sobie przez ramie, przez co miałam idealny widok centralnie na jego pośladki.
- Zayn, ja mam nogi. Nie musisz mnie tak nieść – podniosłam się na tyle, by być zdala od jego tyłka i zdmuchnęłam kosmyk włosów, który opadł mi na twarz. Zzayn kompletnie mnie zignorował i skierował się w stronę drzwi. – Dobranoc Harry – pomachałam mu na pożegnanie, na co wysłał w moją stronę całusa. Zayn zamknął drzwi i zaniósł mnie do swojej sypialni, po czym brutalnie rzucił na łóżko. – Ała, może trochę delikatniej, co ?
- Idź się umyć... – co on taki zdenerwowany ? Zrobiłam mu coś czy jak ?
- Czy ty mi sugerujesz, że śmierdzę ?
- Nie... po prostu idź – podał mi swoją szarą koszulkę i parę majtek, które wyciągnął z mojej walizki ( przydałoby się w końcu rozpakować xD ) i wygonił do łazienki. Boże mam już dość tego dnia ! Wzięłam szybki prysznic, po czym przebrałam się w PIŻAMĘ i wyszłam z pomieszczenia. Chłopak czekał na mnie, na łóżku w samych bokserkach. Stałam jak wryta i wpatrywałam się w jego idealne ciało. Chciałam dotknąć każdy kawałek jego wytatuowanej skóry.... Hej STOP ! Bella, chyba musimy sobie porozmawiać. Odezwała się moja podświadomość. Boże o czym ja właśnie myślałam. Chłopak podszedł do mnie i położył swoje dłonie na moich biodrach, przybliżając przy tym swoją twarz do mego ucha.
- Wyglądasz bardzo seksownie – wyszeptał, po czym przygryzł mój płatek ucha. Kurwa Zayn co ty robisz ? Mój oddech lekko przyśpieszył. Nasze usta dzieliło zaledwie parę milimetrów, które chłopak zmniejszał. W końcu złożył na nich namiętny pocałunek, wpychając we mnie swój język. Chcesz się bawić, no to dobra. Odwzajemniłam mu się tym samym, a moje dłonie powędrowały na jego włosy. Lekko za nie pociągnęłam, a on chwycił mnie pod uda i podniósł. Objęłam go nogami i przenieśliśmy się na łóżko. Tym razem delikatnie mnie położył i zaczął całować moją szyję. Jego ręka powędrowała pod moją koszulkę. I niestety Zayn, ale na to się nie mogę zgodzić. Wyciągnęłam ją i odsunęłam od siebie chłopaka.
- Bądź grzeczną dziewczynką – powiedział przybliżając się znowu by mnie pocałować. Wstałam na równe nogi i spojrzałam na niego.
- Nie jestem grzeczną dziewczynką – było widać, że jest zszokowany, więc skorzystałam z okazji i wyszłam z pokoju.
 Od razu udałam się do Harryego i zamknęłam jego pokój na klucz.
- A ty co tutaj robisz ? – spytał zaświecając lampkę nocną.

- Mogę z tobą spać ? – spytałam lekko skrępowana całą tą sytuacją...
---------------------------------------
I oto jest number 3 ! ;3
Mam nadzieję, że się podoba ( nie mam pojęcia komu, ale to nie jest ważne xD )
Liczę, że osoby które mnie odwiedzają zostawią jakiś znak, że tu były w postaci komentarza ;) 
ILY <33

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Dwa

Przykryłam się kołdrą i ułożyłam się na skraju łóżka. Chłopak wyszedł z łazienki i zgasił w pokoju światło.
- Słońce, ja nie gryzę, chodź tu bliżej – zaśmiał się mulat i wszedł pod kołdrę.
- Jeśli mam z tobą spać, to mam jedną zasadę, tutaj – wskazałam środek łóżka -  jest granica, której nie masz prawa przekroczyć, zrozumiano ? – zwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam rozweseloną buźkę.
- Haha, ta jasne – cały rozweselony odwrócił się do mnie plecami. Sama poszłam w jego ślady.
- Dobranoc – powiedziałam cicho, po czym zamknęłam oczy. Poczułam jak Zayn rusza się na łóżku, chyba odwrócił się w moją stronę, ale nie obchodziło mnie to. Chciałam już zasnąć, bo gdy się obudzę to wrócę do domu.

Siedziałam w samochodzie, na tylnym siedzeniu. Z przodu siedzieli rodzice. Tata właśnie opowiadał jakąś zabawną historię, z czego wszyscy się śmialiśmy. Nagle tata zapatrzył się w tylne lusterko i zjechał na drugi pas. Nim się zorientował wjechał wprost w tira. Wyczołgałam się z samochodu i zobaczyłam, że moi rodzice wciąż w nim są. Chciałam do nich iść i im pomóc, ale ktoś chwycił mnie w pasie i w tym czasie samochód stanął w płomieniach.
- Nieee ! – próbowałam się wyrwać z uścisku, ale byłam zbyt słaba. – Zostaw mnie ! – kopnęłam kierowcę ciężarówki w nogę, dzięki czemu mnie puścił, ale było już za późno. Samochód wybuchnął, a mnie odrzuciło na kilka metrów...
- Bella ? – w oddali słyszałam moje imię.
- Bella, słyszysz mnie ? – głos był coraz bliżej. Poczułam czyjeś ręce na moich ramionach. – Bella obudź się – ten głos. Znam go. Otworzyłam oczy i przede mną ujrzałam twarz Zayn’a. Mimowolnie przytuliłam się do niego. Strasznie się cieszyłam, że go widzę. Chociaż nie powinnam, chyba. Z moich oczu dalej płynęły łzy, a chłopak zaczął głaskać mnie po plecach. – Cii, już nic ci nie grozi. Jestem przy tobie – kołysał mnie w swoich ramionach. – To tylko zły sen – szeptał mi do ucha. Powoli się uspokoiłam i wytarłam policzki.
- Dziękuje – wyszeptałam.
- Nie masz za co – chłopak założył mi zagubiony kosmyk za ucho i pogłaskał mnie po policzku. Uśmiechnęłam się i przymknęłam oczy. Był taki delikatny, chciałam by głaskał mnie tak cały czas. Ale dłoń szybko zniknęła. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Zayna. Leżał na plecach i wpatrywał się we mnie. Jego klatka piersiowa była odkryta i wtedy zauważyłam jego tatuaże. Chłopak zauważył, że im się przyglądam.
- Chodź tu do mnie – posłał mi ciepły uśmiech i poklepał miejsce tuż przy sobie. Nie wiem, czy to dlatego, że byłam jeszcze trochę przestraszona po koszmarze, czy to ten koleś tak na mnie działa, ale przybliżyłam się do niego. Położyłam swoją głowę na jego klatce i objęłam go ręką. Zayn przykrył nas kołdrą i objął mnie w talii. – A teraz śpij – wyszeptał i pocałował mnie w czubek głowy. Zamknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się obudziłam, byłam sama w łóżku. Powoli się zwlekłam i podeszłam do okna. Na zewnątrz świeciło słońce, co rzadko się zdarza w Londynie. Poszukałam swój telefon, po czym spojrzałam na wyświetlacz. Jedna nowa wiadomość ! Otworzyłam ją. Alex: Wow dziewczyno, tylko nie szalej za bardzo ;P Ja wrócę wieczorem, więc jakby co to dobranoc Baby . xoxo . Po przeczytaniu sms’a od razu się uśmiechnęłam. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę kuchni.
- Co ty tutaj robisz ? – w salonie zastałam Harryego w samych bokserkach.
- O to samo mogę zapytać ciebie ? – zjechałam jego ciało z góry na dół z lekką odrazą wymalowaną na twarzy.
- Kolejny raz widzę cię w samych majtkach, może jednak we dwójkę będzie lepsza zabawa niż z twoją koleżanką – poruszył swoimi brwiami, a mi aż wzięło się na wymioty. – A tak poza tym to z kim się przespałaś ?
- Nie twój zasrany interes – szybko go wyminęłam i tym oto sposobem znalazłam się w kuchni. Zayn właśnie robił coś do jedzenia. – Hej, co robisz ? – spytałam stojąc koło niego.
- Jajecznicę. Siadaj, to zaraz dostaniesz – uśmiechnął się do mnie, a ja posłusznie zasiadłam przy wyspie.
- Kiedy odwieziesz mnie do domu ? – spytałam, gdy podał mi talerz z posiłkiem.
- Jak zjesz – powiedział surowo i wyszedł z kuchni. Szybko zjadłam śniadanie i poszłam się przebrać w swoje wczorajsze ciuchy. Wróciłam do salonu, gdzie zastałam Zayna w towarzystwie 4 chłopców. Jednym z nich był Harry, a jeszcze jednego kojarzyłam z ulicy, gdy krzyknął do mnie jak paliłam papierosa.
- Możemy już jechać ? – zwróciłam się do mulata ignorując ciekawski wzrok reszty towarzystwa.
- Chodź – chłopak chwycił mnie pod ramie i zaprowadził do samochodu. Widać było, że jest zdenerwowany, ale nie obchodziło mnie czy to była moja wina, czy czegoś innego. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Po około 10 minutach byliśmy już pod blokiem, w którym mieszkałam. – Dzięki za wszystko – powiedziałam i szybko wyszłam z auta. Po drugiej stronie ulicy zobaczyłam pojazd właściciela naszego mieszkania. To nie wróżyło nic dobrego. Pojawiał się tylko wtedy, gdy ktoś zalegał z płatnościami, albo gdy były inne problemy. Weszłam po schodach na drugie piętro i wyciągnęłam klucze spod wycieraczki. Chciałam już włożyć klucz do zamka, gdy zauważyłam, że drzwi są otwarte. Kurwa. Ostrożnie je otworzyłam i po cichu weszłam do środka. Z przedpokoju widziałam już, że salon jest całkowicie zdemolowany. Zrobiłam krok w tył, kiedy ze środka wyszedł koks od właściciela. Złapał mnie na szyje i przygwoździł do ściany.
- Puszczaj mnie – splunęłam na faceta, za co dostałam w twarz. Z pokoju Alex wyszedł mężczyzna około 30stki.
- Bądź grzeczna i powiedz mi, gdzie jest twoja przyjaciółeczka ? – mężczyzna podszedł do mnie i uważnie mi się przyglądał.
- Nie mam pojęcia, gdzie ona jest – powiedziałam prawdę, na co facet znowu walnął mnie w twarz. Piekło jak cholera, ale nie będę okazywać słabości.
- Kłamiesz mnie – powiedział szyderczo się uśmiechając.
- Mówię prawdę, od wczoraj jej nie widziałam, nie wiem, gdzie może być. Pewnie znowu u jakiegoś faceta – wysyczałam przez zęby i próbowałam się uwolnić z uścisku goryla, który coraz bardziej zaciskał dłoń na mojej szyi.
- W takim razie przekaż jej, że jak do jutra się u mnie nie zjawi, to możecie pożegnać się z mieszkaniem, a ty moja droga zajmiesz jej miejsce – mężczyzna skierował się w kierunku drzwi – puść ją – zwrócił się do swojego koksa i oboje wyszli z mieszkania. W co ona nas znowu wpakowała ? Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam do niej numer. Jeden sygnał, drugi... No i szmata nie odbiera. Poszłam do swojego pokoju, a raczej do miejsca, gdzie był mój pokój. Łóżko wywrócone, ubrania wyciągnięte z szafy. Przebrałam się w TO i spakowałam wszystkie swoje rzeczy, po czym poszłam do kuchni po nóż. W przedpokoju miałam skrytkę, o której nikt nie wiedział. Poszukałam głuchego miejsca w kafelkach i podważyłam je nożem. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Od 3 lat chowałam tam zaoszczędzone pieniądze. Spakowałam je do torby i wyszłam z mieszkania. Na zewnątrz wyciągnęłam papierosa i odpaliłam go. Przed blokiem wciąż stał samochód Zayna. Zignorowałam go i ruszyłam do klubu. Zastałam w nim Jace’a, od razu posłałam mu ciepły uśmiech.
- Cześć Jace – podeszłam do niego i dałam mu całusa w policzek, po czym zaniosłam bagaże na zaplecze.
- Hej, a to co ? – wskazał na walizki.
- Nie widzisz ? Walizki. Wyniosłam się od Alex – odpowiedziałam i wzięłam się do pracy. Jace już nie zadawał więcej pytań. O tej godzinie jest zaledwie kilka osób. Dopiero o 18 zaczyna się robić tłoczno.

Była właśnie 21. I co mnie nie dziwi, to Jace został dłużej w pracy. Zgadnijcie dlaczego ? Bo powiedział, że nie zostawi mnie samej. Dobre sobie.
- Bell, masz gdzie spać ? – spytał się, gdy staliśmy razem za barem i wydawaliśmy drinki. Chwilę się zamyśliłam i pomyślałam, że skoro o to pyta, to pewnie chce mnie przygarnąć.
- Tak, ma – odpowiedział za mnie ktoś inny. Spojrzałam na chłopaka, który siedziała przy ladzie i popijał swoje piwo. Zayn.
- Co ty tu robisz ? – spytałam lekko zdziwiona, po czym walnęłam w swojej głowie „facepalm” . Przecież to jest klub idiotko ! Tutaj każdy może przyjść. – Z resztą nieważne. A co do twojej odpowiedzi, to niby gdzie ? Hmm ?
- U mnie – uśmiechnął się cwaniacko, kończąc swój napój. Tego się nie spodziewałam.
- Chyba sobie żartujesz ? Ja u ciebie w domu ? I jeszcze z resztą chłopców ? I w dodatku z tym niewyżytym bachorem Harrym ? – podniosłam brwi do góry w zdziwienia.
- Nie żartuje. A Stylesem się nie przejmuj. O której kończysz ?
- Nie myśl sobie, że ci powiem – syknęłam i poszłam zanieść zamówienie. Gdy wróciłam Zayna już nie było. Dzięki Bogu. – Jace,  gdzie on polazł ?
- Nie wiem, zapłacił i chyba wyszedł – chłopak wzruszył ramionami, a ja odetchnęłam z ulgą. Pracę kończę za 2 godziny, a Jace za 15 minut.
- Poradzisz sobie ? – spytał się tuż przed zakończeniem pracy.
- Tak poradzę – posłałam mu ciepły uśmiech.
- Jakby co to wiesz, gdzie mieszkam – pożegnaliśmy się, po czym wróciłam do pracy. Cały czas stałam za barem, bo co sekundę ktoś składał nowe zamówienie i tak oto minęły mi 2 godziny. Na moje miejsce przyszła Nicole, więc się z nią pożegnałam i wyszłam z klubu. Skręciłam w lewo i kierowałam się do mieszkania Jace’a.
- Gdzie idziesz ? – nagle podjechał Zayn swoim autem i kipiał ze złości.
- Do Jace’a ...
- Mówiłem już, że śpisz u mnie – chłopak zatrzymał samochód i wysiadł z niego.
- Nie będę u ciebie spała. Nawet cię nie znam !
- Nie chcesz po dobroci, to nie – chłopak wziął moje torby i schował do bagażnika, po czym chwycił mnie i zaciągnął do auta.
- Zostaw mnie ! – krzyknęłam, gdy zapinał mnie pasami. Wsiadł za kierownicę i zamknął drzwi, po czym ruszył na piskach opon. – Nie rozumiesz słowa NIE ? – kolejny raz się na niego wydarłam.
- A ty nie rozumiesz, że robię to dla twojego bezpieczeństwa ?
- Jakiego znowu bezpieczeństwa ? – kompletnie nie rozumiałam o czym on do mnie mówi.
- Wiem,  że masz problemy z właścicielem bloku. I jakbyś chciała wiedzieć, to jest też również Alfonsem, dla którego pracuje twoja koleżanka.
- Skąd ty to wszystko wiesz ? – spytałam już trochę spokojniej. Kim on do jasnej cholery jest ?
- Gdybym ci powiedział, to musiałbym cię zabić – uśmiechnął się do mnie na co się skrzywiłam. No pięknie Bella, w co ty się wpakowałaś ? Zadajesz się z jakimś mordercą ! Przez resztę jazdy się nie odezwałam. Gdy tylko wjechaliśmy na podjazd, szybko odpięłam pasy i chciałam wyjść z samochodu, lecz ten dupek zamknął drzwi. – Słońce, nie próbuj uciekać i radzę ci bądź grzeczna – wysiadł z pojazdu, po czym wyciągnął mnie z niego i zaprowadził do domu. Szczerze mogę powiedzieć, że zostałam uprowadzona ! Zdjęłam buty i czekałam, aż mulat coś powie.
- A ona co tutaj robi ? – spytał się Harry wychodząc z kuchni. Wywróciłam oczami i dalej czekałam na Zayna.
- Będzie z nami mieszkać – powiedział chłodno i chwycił mnie za rękę – Chodź ze mną – zaprowadził mnie do swojej sypialni i zamknął za nami drzwi. Ok., teraz zaczynam się bać. Położył torby pod szafę i poszedł do łazienki. Teraz mam szansę na ucieczkę. Chwyciłam za klamkę, ale ani drgnie. Podbiegłam do okna i chciałam je otworzyć. Kurde ! Kto normalny kupuje okno, które otwiera cię tylko do góry ? Zrezygnowana usiadłam na łóżko i wyjęłam telefon. Znowu wybrałam numer do Alex. Odebrała po 2 sygnale.
- Kurwa Alex, gdzie ty do cholery jesteś ? – wydarłam się do telefonu.
- Uspokój się ! Byłam u takiego jednego, a teraz właśnie jadę na lotnisko...
- Co ? Chwila jakie lotnisko ?
- Wylatuje na tydzień...
- Nie możesz teraz lecieć. Gregor cię szuka. Jak do jutra się u niego nie zjawisz, to cię zabiję, a potem ja zajmę twoje miejsce ! Rozumiesz ? Nie wiem co mu zrobiłaś, ale masz wszystko odkręcić
- Wiem, że mnie szukał, dlatego wylatuje – powiedziała to tak spokojne. Mogłam nawet wyczuć, że się uśmiecha pod nosem.
- I mnie zostawiasz ? – spytałam załamana.
- Wybacz kotek. Muszę... – nie mogłam jej już dłużej słuchać więc się rozłączyłam i zablokowałam jej numer. Dziwka jebana.
- Dziwka – skierowałam te słowa w swój telefon i rzuciłam nim o łóżko, przez co się odbiło i spadło na podłogę.
- Wszystko ok. ? – Zayn stał w drzwiach łazienki.
- Tak – odpowiedziałam wściekła i odwróciłam się do niego. – Mogę już iść do łazienki ? – wskazałam w kierunku pomieszczenia.
- Idź – wzięłam swoją niebieską PIŻAMĘ i wyminęłam go, zamykając za sobą drzwi. Wzięłam szybki gorący prysznic, który trochę mnie uspokoił, po czym się wytarłam i ubrałam. Wyszłam z łazienki i od razu weszłam pod kołdrę. Usłyszałam jeszcze słowo „WOW” z ust Zayna, co zignorowałam i odwróciłam się w stronę okna.

- Zgasisz światło ? – spytałam już trochę spokojna. Chłopak bez słowa zgasił światło i wyszedł z pokoju, zamykając oczywiście drzwi na klucz. Byłam tak zmęczona, że nawet nie miałam już sił by stąd uciec. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.