Przebudziłam
się w nocy. Wciąż leżałam na Harrym, który teraz słodko spał i mocno obejmował
mnie rękami. Kurde musze siku, a nie mogę się uwolnić z jego objęć.
- Harry –
wyszeptałam na tyle głośno by go obudzić. Chłopak coś zamarudził pod nosem i
nic. – Harry – powiedziałam trochę głośniej.
- Kto tam ? –
zaśmiałam się.
- Nie kto
tam, tylko mnie puść... muszę iść za potrzebą – powiedziałam roześmiana, a Harry
mnie puścił. Szybko pobiegłam do łazienki w pokoju Zayna. Po drodze oczywiście
musiałam jeszcze do czegoś dobić i się wywalić na ryj. Zaklnęłam pod nosem i w
końcu dotarłam na tron. Załatwiłam swoją sprawę i wróciłam do salonu. Po drodze
wzięłam jeszcze mój nowy telefon, który Zayn mi dał, gdy swój rozwaliłam. (1)
nowa wiadomość. Zobaczyłam nadawcę, był nim Zayn: „Śpij dobrze i
uważaj na Hazze, może być zboczony i nachalny ;) xx” Od razu mu odpisałam: „Nie martw się,
poradzę sobie z nim. Dobranoc i spokojnej pracy ;P xx” Nie musiałam długo czekać, aż
dostane odpowiedź. „ Dlaczego jeszcze nie śpisz ? Wiesz w ogóle która
jest godzina ? Mam nadzieje, że nie jesteś teraz w pokoju Harryego...” A nawet jeśli to co mu do tego ? W
salonie Harry spał w najlepsze na kanapie, więc postanowiłam go nie budzić i
wróciłam do sypialni. Przebrałam się w bluzkę od Zayna i zwykłe majtki i
wskoczyłam do łóżka. „Wiem która jest, ale to nie moja wina, że mój
organizm ma potrzeby ;P Nie martw się Harry śpi na kanapie, a ja u ciebie w
TWOJEJ koszulce i czarnych stringach ;) x”
Poczekałam kilka minut i odebrałam kolejną wiadomość: „ Nie kuś mnie,
bo wrócę do domu i będę się z Tobą pieprzyć skarbie . x” O w dupe ! Dobra koniec pisania Zayn
! „Wracaj
do pracy Zayn, dobranoc xx”
Odłożyłam telefon na stolik nocnym, a ten od razu zawibrował na znak
wiadomości. „ Dobranoc piękna x P.S. Nie pokazuj się w tym stroju Harryemu” Nie będziesz mi rozkazywał co mam
robić Malik. A poza tym to Harry widział mnie już w takim stroju dwa razy. ( i
nie mam na sobie stringów, jakby co ;P) Przykryłam się kołdrą, po czym od razu
zasnęłam.
Następnego
dnia wstałam o 10. Co tak wcześnie ? Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się w
TO. Jak to miałam w zwyczaju poszłam zapalić papierosa. Harry dalej spał na
kanapie, więc wyszłam do ogrodu najciszej jak potrafiłam. Moje myśli
powędrowały do wspomnień o wypadku, a potem do tego czym zajmują się chłopcy. Z
tego co zauważyłam, to albo handlują narkotykami i innymi prochami, albo są
jakimiś zabójcami. Na samą myśl, że mogą kogoś zabić się wzdrygnęłam. Ale to by
mogło wyjaśnić, dlaczego Harry został pobity. A może on po prostu wdał się w
jakąś bójkę, którą przegrał ? Już sama nie wiem. Ale chce wiedzieć, z kim
przebywam pod jednym dachem. No i jest jeszcze to zachowanie Zayna. Tutaj jest
dla mnie oschły i co chwilę zdenerwowany, a potem przeprasza mnie i przytula.
Gdy tylko przyjedzie, muszę to z nim załatwić. Jeśli nie odpowie dlaczego się
tak zachowuje to stąd odchodzę. Wydaję mi się też, że chłopcy wcale mnie nie
lubią tylko tolerują, bo Zayn im kazał. Jedynie Harry jest dla mnie miły, ale
on chce po prostu dziewczyny do łóżka na jedną noc, a nie przyjaciółki czy tam
koleżanki. Wróciłam do środka i poszłam do sypialni. Z tym wyniesieniem się
trochę mnie poniosło. Ale to i tak będzie szantaż. Rozpakowałam w końcu swoje
ubrania. Na szczęście Zayn raczej nie zaglądał do mojej drugiej torby, gdzie
mam kasę. A no właśnie, nie muszę z nimi mieszkać, mogę sobie kupić mieszkanie
na drugim końcu świata, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Schowałam torbę z moim
dobytkiem pod łóżko i natknęłam się tam na jakieś czarne pudełko. Wyciągnęłam
je i położyłam na łóżku. Było zamknięte na klucz, więc raczej nici z zobaczenia
co jest w środku. Schowałam je z powrotem na swoje miejsce i poszłam do kuchni.
Nie byłam głodna, ale strasznie chciało mi się pić. Harry właśnie wstawał.
Wyglądał tak niewinnie, gdy był zaspany. Przetarł swoje oczy, po czym
przejechał dłonią po swoich włosach.
- Witaj
śpiochu – posłałam mu ciepły uśmiech i poszłam do kuchni. Nalałam sobie
szklankę wody i usiadłam przy wyspie.
- Witaj
piękna – Harry położył dłoń na mojej talii i pocałował mnie w policzek.
Uśmiechnęłam się pod nosem i upiłam łyk wody. – Gdzie cię wcięło w nocy ? –
spytał wyciągając z górnej szafki talerz, po czym przeszedł do lodówki i
wyciągnął z niej składniki, jak się nie mylę na kanapki, bo potem wyciągnął
chleb.
- No wiesz,
bo tym jak skorzystałam z kibelka, wróciłam do ciebie, ale spałeś tak słodko,
że nie chciałam cię budzić, więc położyłam się w pokoju Zayna.
- Słodko
powiadasz ? – spojrzał na mnie, szczerząc się przy tym.
- Yhym –
uśmiechnęłam się do niego jeszcze raz i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor
i kanał muzyczny. Zaczęłam poruszać się do rytmu piosenki. Spojrzałam w stronę
kuchni, by sprawdzić czy Harry przypadkiem nie idzie. Tańczyłam dalej...
- Nieźle się
ruszasz – wymruczał mi do ucha. Wystraszyłam się go, nie wiedziałam że jest tak
blisko.
- Harry
idioto, wystraszyłeś mnie – dałam mu kuksańca w brzuch. Chłopak wybuchł
śmiechem.
- Śmiej się,
śmiej, ale zobaczysz jeszcze kiedyś będę silniejsza i cię zaboli – pokazałam mu
język i obrażona poszłam do sypialni.
- Ej no Bell,
nie obrażaj się – wchodząc do pokoju wychyliłam rękę i pozdrowiłam go środkowym
palcem.
-
Przepraszam, nie chciałem – chłopak podszedł do mnie i objął mnie od tyłu,
przybliżając twarz do mojej szyi. Delikatnie mnie pocałował.
- Co ty
robisz, przepraszam cię bardzo ? – odwróciłam się do niego twarzą i zmroziłam
go wzrokiem. Ten tylko głupio się uśmiechnął i wpił się w moje usta. Walnęłam
go z całej siły w klatkę, ale na marnę, tylko się uśmiechnął. Nagle ścisnął
moje pośladki, przez co mocno wciągnęłam powietrze ustami i wtedy włożył mi do
ust język. Teraz albo nigdy – pomyślałam i ugryzłam go.
- Kurwa –
syknął i odsunął się ode mnie.
- Wyjdź stąd
natychmiast – rozkazałam mu. Chłopak ze zdenerwowania zacisnął dłonie w pięść.
– Harry wyjdź – powtórzyłam. Styles jakoś szybko złagodniał i uśmiechnął się
cwanie. Podszedł do mnie ponownie.
- Jeszcze
będziesz moja – wyszeptał mi do ucha i ulotnił się z pokoju, zamykając za sobą
drzwi. Odetchnęłam z ulgą, że w końcu sobie poszedł. Rzuciłam się na łóżko i
wzięłam telefon. Napisałam do Zayna: „ Kiedy wracacie ? ” Poczekałam kilkanaście minut na odpowiedź: „A co
stęskniłaś się za mną ? x”.
Marzenie: „Pfff, chciałbyś ;P”.
Zayn: „Bardzo ;) Będziemy za 2 godziny, przyszykuj apteczkę...” Ja pierdole, kto tym razem ? „Komu się coś
stało ? ” Zayn: „Przebierz się
za seksi pielęgniarkę, gdy będziesz mnie opatrywać :) xx” Kurwa Malik, ja kiedyś przy tobie
oszaleje. Wybrałam do niego numer, ale cwaniak nie zamierza odebrać. Zdenerwowana
poszłam do ogrodu.
- A tobie co
? – spytał się Harry, gdy go wymijałam w salonie. Chwyciłam jak zwykle paczkę
papierosów i będąc jeszcze w środku odpaliłam jednego.
- Wow, kto
cię tak wkurzył ? Mam nadzieje, że nie ja, chociaż muszę przyznać że wyglądasz
nieziemsko, gdy się złościsz – posłał mi oczko, na co zmroziłam go ponownie
wzrokiem. Wypaliłam chyba 3 papierosy. I paliłabym dalej, gdyby mnie ich nie
pozbawiono.
- Na dzisiaj
ci starczy – powiedział Harry zabierając mi paczkę. Weszłam do środka i od razu
poszukałam apteczki. Zaniosłam ją do sypialni Zayna. Niech sobie chłopak nie
myśli, że będę dla niego delikatna. Usiadłam na łóżku i tak czekałam, aż chłopcy
przyjadą. Nagle w domu zrobiło się strasznie głośno. To oznacza, że już są.
Wyszłam do nich i zobaczyłam Zayna. Twarz miał całą, ale jego biały t-shirt był
we krwi. Lekko się wzdrygnęłam na myśl, że coś mu się stało. Jednak stał o
własnych siłach, więc powinno nie być tak źle.
- Chodź –
zwróciłam się do Zayna i wróciłam do sypialni. Chłopak od razu poszedł za mną i
zamknął drzwi na klucz. – Siadaj – wskazałam mu na łóżko i kucnęłam przy
apteczce. – Ściągnij bluzkę... – spojrzałam na jego twarz, na której malował
się uśmiech. On jest niemożliwy. Na brzuchu było tylko niewielkie rozcięcie.
Nalałam spirytusu na wacik i bez ostrzeżenia przyłożyłam do rany. Chłopak zawył
z bólu.
- Zayn
myślałam, że jesteś bardziej wytrzymały – uśmiechnęłam się zadowolona, ze
swojego czynu i ponownie chciałam przyłożyć wacik, lecz chłopak chwycił moją
rękę.
- Nie rób już
tego – wysyczał przez zęby.
- Weź się nie
wygłupiaj. Muszę cię opatrzyć – spojrzałam mu w oczy i czekałam, aż puści moją
rękę. W końcu poluzował uścisk i ponownie tym razem delikatniej przemyłam ranę.
Nie było potrzeby zakładania opatrunku, więc zostawiłam go w spokoju. Lekko się
podniosłam i znalazłam się na wysokości twarzy chłopaka. Dzieliło nas zaledwie
kilka milimetrów. Zayn to patrzył się na moje oczy, to na usta. Wiedziałam
czego chce. Uśmiechnęłam się i przybliżyłam jeszcze bliżej.
- Przestań
się gapić tylko mnie pocałuj – wyszeptałam mu prosto w usta. Bez zastanowienia,
delikatnie musnął moje usta, po czym zaczął na mnie napierać coraz bardziej.
Położyłam ręce na jego barkach i lekko nacisnęłam by się położył na łóżku.
Wspięłam się na niego, nie przestając odwzajemniać pocałunku i usiadłam na nim
okrakiem. Malik ścisnął mój pośladek przez co z moich ust wydobył się cichy
jęk. Jedną rękę położyłam na jego torsie, a drugą wplotłam w jego włosy, lekko
je ciągnąc. Zayn zamruczał, na co się uśmiechnęłam. Przejechał językiem po
mojej wardze i ponownie ścisnął pośladek. Jęknęłam głośniej, a jego język
powoli zaczął penetrować moje usta. Dłoń chłopaka weszła pod moją bluzkę i
zatrzymała się na staniku. Poczułam jego przyjaciela na mojej kobiecości.
Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niego, po czym usiadłam na nim.
- Co jest ? –
spytał zdezorientowany.
- Tyle
powinno ci wystarczyć... Zayn – ostatnie słowo wypowiedziałam w jego usta i
lekko je musnęłam. Chłopak przewrócił mnie na plecy i teraz to on był nade mną.
- Jeszcze nie
skończyłem – wyszeptał mi do ucha i zaczął całować moją szyję. Odruchowo
odchyliłam głowę w bok, dając mu więcej miejsca. Poczułam jak się uśmiecha.
Lekko mnie ugryzł, po czym się do mnie przyssał. O nie ! On chce mi zrobić
malinkę. Nawet nie wiem kiedy oderwał się ode mnie i pocałował w usta. – Teraz
każdy będzie wiedział, że jesteś moja – uśmiechnął się i wyszedł z pokoju.
Szybko poleciałam do łazienki, zobaczyć jego „arcydzieło” Ja pierdole, będzie
się trzymała chyba z kilkadziesiąt dni.
- Kurwa Malik
nie żyjesz – krzyknęłam w jego stronę i wybiegłam za nim.
- Piękna
złość piękności szkodzi – powiedział rozweselony Liam, gdy byłam już w salonie.
Zayn siedział sobie spokojnie na kanapie i popijał piwo.
- Zaraz tobie
zaszkodzę – posłałam mu groźne spojrzenie. Liam podniósł ręce w geście obronnym
i usiadł obok Harryego.
- Ej a co ty
tu masz ? – Niall przeszedł obok mnie i przejechał palcem bo mojej malince.
- Zayna się
spytaj, to jego sprawka – gdy blondyn to usłyszał, od razu ode mnie odskoczył.
A temu co ?
- Siadaj –
Mulat poklepał miejsce na jego kolanie, a ja spojrzałam na niego jak na
wariata.
- Chyba sobie
żartujesz ?
- Siadaj –
powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu. Przewróciłam oczami i usiadłam na
nim. – Uwielbiam jak się denerwujesz. A malinka jest... – spojrzał na moją
szyję i przygryzł wargę. Faceci. Przejechałam wzrokiem po wszystkich. Wszyscy
oprócz Hazzy wpatrzeni byli w telewizor. Natomiast ten zabijał Zayna wzrokiem.
O co tu chodzi ? Co takiego robi Zayn, że wszyscy go tak traktują ?
- Zayn możemy
porozmawiać ? – pochyliłam się nad ucho chłopaka.
- To
rozmawiajmy
- Na
osobności... – Malik przewrócił oczami i oboje poszliśmy do jego sypialni.
- O czym
chcesz rozmawiać ? – spytał krzyżując ręce na piersi.
- O tym co
się tutaj dzieje ! – wybuchłam. – Dlaczego chłopcy tak się ciebie boją ? Czym
się zajmujecie ? I dlaczego raz jesteś dla mnie oschły i najchętniej byś mnie
zabił, a kiedy indziej jesteś miły i zabawny ? Dlaczego mnie tutaj trzymasz ?
- Bo jesteś
moja – przerwał mi mój monolog. Zatkały mnie jego słowa.
- Co takiego
? – ze zdziwienia podniosłam brwi.
- Twoja
obecność mnie uspokaja, nie jestem taki spięty. A chłopcy boją się mnie, bo ...
Nie chcę żebyś ty się mnie bała ...
- Zacząłeś to
dokończ. Dlaczego się ciebie boją ? – naciskałam.
- Bo zabiłem
kilka osób pod wpływem złości... Dlatego wolą mnie nie wkurwiać. Przyjaźnimy
się ze sobą, ale i tak nie mają pewności, czy kiedyś nie zginą... – opadłam na
łóżko i próbowałam przetworzyć wszystkie informację, które do tej pory do mnie
dotarły. Chwila ! Co on powiedział o mnie ?
- Co to ma
znaczyć, że cię uspokajam ? – posłałam mu podejrzliwe spojrzenie. Zayn zaśmiał
się lekko i usiadł obok mnie. Odruchowo, przesunęłam się trochę dalej od niego,
co zauważył.
- Nie bój się
mnie. Nigdy cię nie skrzywdzę i obiecuję, że nikt cię nawet nie tknie. Przy
mnie będziesz bezpieczna...
- Powiedział
to facet, który jeszcze nie tak dawno wybił okno w własnym domu, by mnie
zabić...
- Nie
zrobiłbym ci .... z resztą zapomnijmy o tym – spuścił wzrok na swoje dłonie,
którymi się aktualnie bawił.
- Najpierw
zacznij mnie lepiej traktować, skoro chcesz bym była twoja – stanęłam w progu
pokoju i ostatni raz spojrzałam na chłopaka. – Bo jak na razie, coraz bardziej
nie chce cie znać... – wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę wyjścia.
- Gdzie ty
idziesz ? – spytał się Harry.
- Po prostu
muszę wyjść... – założyłam swoje buty i otworzyłam drzwi. Pierwszy raz odkąd tu
jestem wychodzę na ten plac. Skierowałam się do furtki i wyszłam na ulicę. Dom
chłopców znajdował się praktycznie w lesie. Gdy przeszłam z jakiś metr
usłyszałam za sobą kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam Harryego, który biegł
truchtem w moją stronę. Uśmiechnęłam się na jego widok, co od razu odwzajemnił.
Położył mi rękę na barku i przyciągnął do siebie.
- Chyba nie
myślałaś, że pozwolę ci chodzić samej po lesie ?
- Ty nie
pozwolisz, czy Zayn nie pozwoli ?
- Jak
wychodziłem, to siedział jeszcze u siebie. I nie rozmawiałem z nim – posłał mi
czarujący uśmiech. On to w każdej sytuacji potrafi uwodzić kobiety. Ale chyba
za to go lubiłam, że potrafi mnie rozśmieszyć i w sumie pogadać jak człowiek z
człowiekiem. Przytuliłam go i szliśmy tak leśną ścieżką, ciągle gadając i się
śmiejąc.


Świetne!
OdpowiedzUsuńProsze pisz dalej xxx
Super ! Pisz tak dalej ;)
OdpowiedzUsuń