Chłopak stał
jak wryty, kompletnie nie wiedział co ma zrobić. Zaśmiałam się i posunęłam się
do tyłu.
- No chodź,
nie wstydź się... – zachęciłam go ruchem ręki, by przyłączył się do mnie. W
końcu zamrugał kilka razy oczami i uśmiechnął się do mnie. Zdjął z siebie
koszulkę i spodnie, po czym przybliżył się do mnie. Leżałam pod nim i czekałam
na jego kolejny ruch, lecz nic nie robił tylko wpatrywał się w moje oczy.
Chwyciłam go za kark i przyciągnęłam do siebie.
- Bella...
- Tak ? –
przygryzłam płatek jego ucha.
- Nie dzisiaj
– wyszeptał i wstał z łóżka. Ale co to miało znaczyć ?
- Chwila, co
? – gwałtownie się uniosłam, co spowodowało zawroty głowy. Upadłam na łóżko i
ostrożnie uniosłam głowę. Bolała jakby ktoś mi po niej przejechał walcem.
- Jesteś
kompletnie pijana – Zayn pomógł mi położyć się znowu na poduszce i przykrył
mnie kołdrą.
- Wcale, że
nie !
-
Oczywiście... pogadamy jak się wyśpisz – cmoknął do mnie i wyszedł z pokoju. Po
chwili usłyszałam jak zamyka drzwi na klucz. On chyba sobie żartuje.
Ślamazarnie wypełzłam z łóżka ( czyt. spadłam z łóżka ) i chwiejnym krokiem
podeszłam do drzwi. Po drodze wywaliłam się jeszcze ze dwa razy, ale jakoś
dotarłam. Chwyciłam się klamki i podciągnęłam się na niej, by jakoś wstać z
podłogi na której siedziałam.
- Zayn nie
możesz mnie tak zamykać ! Otwórz te drzwi słyszysz ? Zayn ! – Boże tylko mi nie
mów, że gdzieś wyszedł. Zjechałam plecami po drzwiach i usiadłam na zimnej
podłodze. Kurwa ! Co ja robię ze swoim życiem ? Już nigdy więcej się nie upije.
Już nigdy więcej, nie pozwolę się tak traktować. Już nigdy więcej... Od teraz
będę robić co mi się żywnie podoba. A światu nic do tego ! Zamknęłam oczy i
odpłynęłam wraz z moimi marzeniami.
Poczułam
silne wstrząsy, które wybudziły mnie ze snu. Ostrożnie otworzyłam oczy i
zamrugałam kilka razy. Na zewnątrz świeciło słońce. Głowa bolała mnie
niemiłosiernie. Znowu coś zatrzęsło. Co to trzęsienie ziemi ? Szybko wstałam na
równe nogi.
- Aaał ! –
ostry ból głowy, sprawił że upadłam na podłogę. Jeszcze nigdy nie miałam takiej
migreny.
- Bella ? –
Zayn wpadł do środka jak poparzony i w mgnieniu oka, był przy mnie. – Nic ci
nie jest ?
- Zostaw mnie
! – odepchnęłam go od siebie i ostrożnie wstałam. Tym razem ból był znośny.
Powoli ruszyłam w stronę kuchni, w celu znalezienia tabletek.
- Pomogę ci –
Malik chwycił mnie w talii i chciał posadzić mnie na kanapie w salonie.
-
Powiedziałam żebyś mnie zostawił – syknęłam w jego stronę i poszłam do kuchni.
Szybko znalazłam tabletki przeciwbólowe. Połknęłam je bez popijania i usiadłam
przy wyspie.
- Co ci się
stało ? – Zayn stał oparty o ścianę przy wejściu. – Jesteś na mnie zła, za to
że się z tobą nie przespałem ?
- Nie, nie za
to. Tylko za to jak mnie traktujesz ! Bawisz się mną jak jakąś zabawką.
Rozkazujesz mi, zamykasz mnie w pokoju kiedy tylko robię coś nie tak, albo
kiedy ty masz jakieś „widzi mi się”. A ja nie pozwolę się tak traktować !
Rozumiesz ? Mam tego dość ! Może chłopcy się ciebie boją, ale ja nie. Nie
będziesz mną pomiatał ! – wkurzona wyszłam z kuchni i poszłam na taras zapalić.
Stojąc na zewnątrz zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie. Wywróciłam
oczami i starałam się jak najszybciej skończyć papierosa. Wyszłam z tarasu i od
razu powędrowałam do sypialni, by odespać zaległą noc.
... 2,5
godziny później...
Wstałam z
łóżka i szybko się ogarnęłam. Z salonu dobiegały jakieś kłótnie. Zorientowałam
się, że cała nasza rodzina wróciła z zabawy, ale był jeszcze ktoś.
- Mówisz gdzie
on jest, albo giniesz, wybieraj ! – Zayn stał przy jakimś kolesiu, z pistoletem
wycelowanym prosto w jego głowę.
- Co tu się
dzieje ? – podeszłam do chłopców i oparłam się o ramię Harryego.
- Bella wracaj
do pokoju – mulat warknął w moją stronę.
- Chodź
zaprowadzę cię – Harry chwycił moją dłoń i skierował się w kierunku korytarza.
Posłusznie poszłam z nim do jego sypialni.
- Powiesz mi
o co chodzi ? – spytałam się cicho Hazze.
- Nie mogę...
i lepiej będzie jak zapomnisz o tym co widziałaś...
- On zginie
prawda ? – Harry myślał nad odpowiedzią dość długo. Nie musiał nawet nic mówić,
wszystko wyczytałam z jego twarzy. – Muszę tam iść...
- Co to, to
nie – Styles zatrzymał mnie przed drzwiami.
- Harry, ale
ja musze tam iść – próbowałam go wyminąć, ale bez skutku.
- Nie pozwolę
ci na to... jesteś za delikatna, by oglądać takie sceny – wywróciłam oczami i
spojrzałam na jego twarz. Był tylko jeden sposób, by przejść przez te drzwi.
- Harry –
wyszeptałam prosto w jego usta, po czym lekko je musnęłam. Chłopak stał w
szoku, na co się uśmiechnęłam. Pocałowałam go znowu, tym razem dłużej. Jego
ręce powędrowały na moją talie, a moje w jego włosy. Odwróciłam się tak by być
teraz plecami do drzwi. Zdjęłam jego dłonie i odepchnęłam od siebie z całej
siły.
- Co jest ? –
Harry stracił równowagę i upadł na podłogę.
- Tyle
powinno ci wystarczyć – cmoknęłam w jego stronę i wybiegłam do salonu.
- Bella,
kurwa co ja ci powiedziałem ? – Malik podszedł do mnie z bronią w ręku i mocno
ścisnął moje ramię.
- Zayn, kurwa
puść mnie – syknęłam w jego stronę.
- Widzę, że
jednak nie radzisz sobie ze wszystkimi, nawet z tą małą suką – postanowiłam
zrobić ten sam manewr co z Harrym i wyrwałam Zaynowi pistolet. Podeszłam do
chłopaka, który siedział na krześle i wycelowałam broń prosto w jego serce.
- Możesz
powtórzyć jak mnie nazwałeś ?
- Bella oddaj
broń – Zayn podszedł do mnie, lecz szybko wymierzyłam w niego i kazałam mu się
odsunąć ode mnie.
- A teraz
powtórz jak mnie nazwałeś ?
- Suka
- Głośniej,
nie słyszałam...
-
Powiedziałem, że jesteś małą suką !
- Kochanie
przyniósł byś mi nóż z kuchni ? – zwróciłam się do Zayna i zrobiłam w jego
stronę maślane oczka. – Proszę – chłopak stał w lekkim szoku, lecz po chwili
przyniósł mi z kuchni nóż średniej wielkości.
- Co
zamierzasz zrobić ? – spytał się gdy mi go podawał.
- Zamierzam
się zabawić... a teraz słonko, będziesz grzecznie odpowiadał na zadane ci
pytania... – skierowałam się do idioty z krzesła.
- A jak nie
to co mi niby zrobisz kurwo ? – w tym momencie wbiłam mu nóż w dłoń, tym samym unieruchamiając
ją.
- Właśnie to,
kutasie – wyszeptałam seksownie w jego ucho.
- Zabierzcie
ode mnie tą sukę – wyjęczał do chłopców. Po tych słowach, delikatnie
przekręciłam nóż w jego dłoni. – Aaa ! – Spojrzałam na chłopców i po ich
twarzach wywnioskowałam, że podoba im się ta cała sytuacja. Zayn podszedł do
mnie i objął mnie w talii.
- Jak
będziesz grzeczny to wtedy ją zabiorę – uśmiechnął się cwanie, po czym
pocałował mnie w szyje. Podoba mi się nawet to małe torturowanie.
- To jak ?
Odpowiesz teraz grzecznie na pytania ? – uśmiechnęłam się do idioty z krzesła.
- Tak,
odpowiem na wszystkie pytania tylko proszę wyjmij ten nóż – z jego oczu
popłynęło parę łez, przez co zaśmiałam się w duchu. W gębie niby co to on nie
jest, a tak naprawdę to, to coś nawet kutasa nie posiada.
-Z tym będzie
mały problem, bo chyba trafiłam na kilka żył i jak wyciągnę nóż to się
wykrwawisz, więc lepiej jak to tutaj zostawię – posłałam mu ciepły uśmiech i
spojrzałam w kierunku Zayna.
- Koniec
pogaduszek, im szybciej powiesz nam gdzie jest ten ciota, tym szybciej to
wszystko się skończy ! – wybuchł Malik.
- Ale ja
naprawdę nie wiem gdzie on jest.. aaa ! – poruszyłam trochę nożem w jego ranie.
- Ups,
niezdara ze mnie, wybacz...
- Dobra
powiem wam...
- No to na co
czekasz ? – oburzył się Niall.
- Ukrywa się
w lesie, w jakiejś starej leśniczówce, a teraz proszę zabierzcie ją ode mnie,
proszę... – szybkim ruchem wyciągnęłam mu nóż z ręki i położyłam go na stoliku.
- Harry
pozbądź się tego kutasa, Louis ci w tym pomoże, a my pojedziemy do tej
leśniczówki – Zayn wskazał na Liama i Nialla, którzy zaczęli ubierać swoje
kurtki i buty. – Zaczekajcie na mnie w aucie – rozkazał chłopcom, po czym
zostałam z nim w domu sam na sam. – Byłaś niesamowita kochanie... –podszedł do
mnie i ujął w dłonie moją twarz.
- Dziękuje,
chyba...
- Zostań
tutaj, Harry i Louis powinni zaraz wrócić, więc nie będziesz sama...
- Co mnie
obchodzą Lou i Styles ? Chce wiedzieć kiedy ty wrócisz ?
- Nie wiem...
Ale wiedz, że cię kocham – pocałował mnie namiętnie i nawet nie wiem kiedy
odsunął się ode mnie i wyszedł z domu, zostawiając mnie w nie małym szoku.
- Uważaj na
siebie – wyszeptałam w pustą przestrzeń. Stałam tak w tym salonie i nie wiedziałam,
co mam ze sobą zrobić. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam
zakrwawiony nóż. Ugh... myślałam, że chłopcy go zabrali. Poszłam z nim do
kuchni i zaczęłam porządnie szorować, by wszystkie ślady zniknęły. Gdy w końcu
stwierdziłam, że jest czysty, wzięłam wszystkie środki czystości jakie były w
tym domu i poszłam z nimi do salonu by wszystko posprzątać.
Pół godziny
później....
- Hej hej !
Wróciliśmy i mamy pizze ! – Tomlinson zrzucił swoje buty w przedpokoju i
poszedł do kuchni z jedzeniem. Zaraz po nim zjawił się Harry.
- Za minutę u
mnie w pokoju, dokończymy to co zaczęliśmy –posłał mi oczko i dołączył do Lou.
- Widzę że
ktoś tu ma ochotę na coś zupełnie innego – oparłam się o framugę w kuchni,
skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na Hazze, który już pakował w siebie
kawałek pizzy.
- A no tak,
wybacz – powiedział z pełną buzią, na co przewróciłam oczami. Po chwili główne
drzwi się otworzyły i ujrzałam Zayna z rozwaloną skronią.
- Zayn, co ci
się stało ? – podbiegłam do niego i lepiej przyjrzałam się obrażeniom. – Chodź
do salonu, tam jest lepsze światło...
- Chyba muszę
częściej wracać pobity do domu, skoro tak mnie witasz – chłopak zaśmiał się, po
czym od razu skrzywił.
- Nawet sobie
nie żartuj – skarciłam go. – Boli cię coś jeszcze ? – spytałam gdy usiedliśmy
na kanapie.
- Może lepiej
pójdziemy do sypialni ? – zasugerował.
- Boże Zayn !
Czy ty coś piłeś ? Zobacz w jakim jesteś stanie, a ty jeszcze myślisz o seksie
?
- Nie to
miałem na myśli, ale jeśli chcesz to możemy ...
- Nie kończ –
zatkałam mu usta ręką, którą po chwili pocałował. – Zayn !
- No co nie
mogę się powstrzymać – chciał się uśmiechnąć, lecz jego twarz trochę spuchła,
przez co wyszedł grymas.
- Key, choć
już – przewróciłam oczami i zaprowadziłam go do sypialni. Oczywiście
zamknęliśmy drzwi na klucz. Chłopaka posadziłam na łóżku i wyciągnęłam apteczkę
z szafy, którą tam schowałam już jakiś czas temu.
- Może
przebrałabyś się jeszcze w strój pielęgniarki byłby lepszy efekt...
- Daruj sobie
i lepiej powiedz jak do tego doszło – zaczęłam przygotowywać wszystkie
potrzebne rzeczy do przemycia ran i innych takich. – A co do stroju, to... a
zresztą nieważne – może kiedyś kupie taki strój, albo strój pokojówki, kto wie.
- Co ze
strojem, no mów – chłopak ucieszył się jak mały chłopiec. Normalnie go nie
poznaje.
- Zayn co się
z tobą stało ? Nigdy się tak nie zachowywałeś – skończyłam obmywać jego rany i
zakładać opatrunek.
- A jak się zachowuje
? – mulat podszedł do szafy i wyjął z niej ręczniki, po czym wszedł do
łazienki.
- Kiedyś
zamykałeś mnie w pokoju, byłeś stanowczy, władczy, na nic mi nie pozwalałeś, a
teraz... uśmiechasz się co chwilę, śmiejesz i to przy chłopcach ! Ja już nie
wiem, czy to jest jakaś ukryta kamera ? – stanęłam w drzwiach łazienki i miałam
kompletny mętlik w głowie.
- Po prostu
zrozumiałem, że kocham szaloną kobietę – Zayn pocałował mnie w nos i zamknął
drzwi, zostawiając mnie samą w pokoju.
- Chwila co ?
Zayn co ty powiedziałeś ? – zaczęłam się do niego dobijać.
- Chcesz się
do mnie dołączyć ? – usłyszałam po drugiej stronie jak chłopak krzyczy spod
prysznica.
- Nie
dzięki... – odeszłam od drzwi i wyciągnęłam z szafy piżamę. Przez te dzisiejsze
wydarzenia nie miałam siły już brać prysznica, ani kąpieli. Jutro się umyję.
Przebrałam się i położyłam do łóżka. Poszperałam jeszcze trochę w telefonie
czekając na chłopaka i okazało się, że Jace dzwonił do mnie kilka razy i
napisał parę sms. Z ich treści dowiedziałam się, że Gregor szukał mnie w
klubie. No pięknie. Jeszcze tego mi brakowało. Mulat wyszedł z łazienki i od
razu zobaczył moją zmartwioną minę.
- Coś się
stało ? – podszedł do mnie i chwycił za ramiona. Pokazałam mu telefon, bo nie
byłam w stanie nic powiedzieć. – Nie martw się tutaj cie nie znajdzie –
przytulił mnie i pocałował w głowę.
- Chcę aby on
zginął...
- Kochanie
ochłoń trochę, później o tym porozmawiamy, dobrze ?
- Dobrze –
spuściłam głowę w dół. Zayn chwycił mnie za oba policzki i pocałował mnie
namiętnie. Objęłam go i odwzajemniłam pocałunek. Chłopak chwycił mnie za
pośladki i przeniósł na łóżko. Zdjął ze mnie bluzkę i spodnie, a następnie
zrobił to samo z sobą. Leżałam pod nim w samej bieliźnie. Jego dłonie zaczęły
wędrować po całym moim ciele. Pocałował mnie w szyję raz, potem drugi i tak
zaczął zjeżdżać na mój dekolt a potem brzuch.
- Powiedz
tylko słowo a przestane... – jego pocałunki zatrzymały się tuż przy moich
majtkach. Spojrzał na mnie i czekam na pozwolenie. Od razu pokiwałam głową na
znak, że się zgadzam. Zayn schylił się do szafki nocnej i wyciągnął z niej jedną
paczuszkę. Mimowolnie przygryzłam wargę. Chłopak ściągnął swoje bokserki i
założył na swojego członka prezerwatywę. – Gotowa ? – pocałował mnie w czubek
nosa, na co się uśmiechnęłam.
- Gotowa –
złożyłam na jego ustach pocałunek, a on w tym czasie odpiął mi stanik.
Ściągnęłam go i rzuciłam w kąt pokoju. To samo zrobiłam z majtkami i teraz
leżałam pod nim w całej okazałości.
- Jesteś taka
piękna – wyszeptał mi do ucha, po czym przygryzł mój płatek. Cicho jęknęłam.
Chłopak ponowił swoje pocałunki, po czym delikatnie we mnie wszedł. – Mów gdyby
bolało – czy on myśli, że ja jestem dziewicą ? Nie mogłam wytrzymać i
zachichotałam.
- Zayn, ja
już dawno straciłam dziewictwo
- To nawet
dobrze – posłał mi uśmiech i zaczął wykonywać swoje ruchy.
- Niby czemu
? – zdziwiłam się. Myślałam że kolesie właśnie chcą być tymi „pierwszymi”.
- Bo wiem, że
nie sprawię ci bólu – a no chyba że tak. Nie odpowiedziałam już nic. Zayn
przyśpieszył swoje ruchy, przez co znowu zajęczałam. Boże tylko żeby pozostali
tego nie słyszeli. Kolejne mocne pchnięcie i kolejny głośny jęk. Z tej całej
przyjemności, aż wbiłam paznokcie w jego plecy. Poczułam przyjemne ciepło w
dole brzucha. Wiedziałam, że zaraz dojdę. Zdjęłam ręce z ciała chłopaka i mocno
chwyciłam za prześcieradło. Jeszcze dwa pchnięcia i jestem jego.
- Och Zay...
– wyjęczałam, gdy szczytowałam.
- Jeszcze
trochę – wyszeptał i zaczął całować moją szyję. Ścisnęłam materiał jeszcze
mocniej i przygryzłam wargę by nie zacząć krzyczeć. Było mi tak przyjemnie, ale
nie chciałam żeby chłopcy nas słyszeli. Zayn wykonał jeszcze kilka mocnych
pchnięć, po czym zastał w miejscu. Wyczerpany wyszedł ze mnie i położył się tuż
obok mnie. Dobre parę minut trwało zanim unormowaliśmy nasze oddechy.
Wyczerpana przytuliłam się do Zayna i zasnęłam.





