czwartek, 15 maja 2014

Osiem

Chłopak stał jak wryty, kompletnie nie wiedział co ma zrobić. Zaśmiałam się i posunęłam się do tyłu.
- No chodź, nie wstydź się... – zachęciłam go ruchem ręki, by przyłączył się do mnie. W końcu zamrugał kilka razy oczami i uśmiechnął się do mnie. Zdjął z siebie koszulkę i spodnie, po czym przybliżył się do mnie. Leżałam pod nim i czekałam na jego kolejny ruch, lecz nic nie robił tylko wpatrywał się w moje oczy. Chwyciłam go za kark i przyciągnęłam do siebie.
- Bella...
- Tak ? – przygryzłam płatek jego ucha.
- Nie dzisiaj – wyszeptał i wstał z łóżka. Ale co to miało znaczyć ?
- Chwila, co ? – gwałtownie się uniosłam, co spowodowało zawroty głowy. Upadłam na łóżko i ostrożnie uniosłam głowę. Bolała jakby ktoś mi po niej przejechał walcem.
- Jesteś kompletnie pijana – Zayn pomógł mi położyć się znowu na poduszce i przykrył mnie kołdrą.
- Wcale, że nie !
- Oczywiście... pogadamy jak się wyśpisz – cmoknął do mnie i wyszedł z pokoju. Po chwili usłyszałam jak zamyka drzwi na klucz. On chyba sobie żartuje. Ślamazarnie wypełzłam z łóżka ( czyt. spadłam z łóżka ) i chwiejnym krokiem podeszłam do drzwi. Po drodze wywaliłam się jeszcze ze dwa razy, ale jakoś dotarłam. Chwyciłam się klamki i podciągnęłam się na niej, by jakoś wstać z podłogi na której siedziałam.
- Zayn nie możesz mnie tak zamykać ! Otwórz te drzwi słyszysz ? Zayn ! – Boże tylko mi nie mów, że gdzieś wyszedł. Zjechałam plecami po drzwiach i usiadłam na zimnej podłodze. Kurwa ! Co ja robię ze swoim życiem ? Już nigdy więcej się nie upije. Już nigdy więcej, nie pozwolę się tak traktować. Już nigdy więcej... Od teraz będę robić co mi się żywnie podoba. A światu nic do tego ! Zamknęłam oczy i odpłynęłam wraz z moimi marzeniami.

Poczułam silne wstrząsy, które wybudziły mnie ze snu. Ostrożnie otworzyłam oczy i zamrugałam kilka razy. Na zewnątrz świeciło słońce. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. Znowu coś zatrzęsło. Co to trzęsienie ziemi ? Szybko wstałam na równe nogi.
- Aaał ! – ostry ból głowy, sprawił że upadłam na podłogę. Jeszcze nigdy nie miałam takiej migreny.
- Bella ? – Zayn wpadł do środka jak poparzony i w mgnieniu oka, był przy mnie. – Nic ci nie jest ?
- Zostaw mnie ! – odepchnęłam go od siebie i ostrożnie wstałam. Tym razem ból był znośny. Powoli ruszyłam w stronę kuchni, w celu znalezienia tabletek.
- Pomogę ci – Malik chwycił mnie w talii i chciał posadzić mnie na kanapie w salonie.
- Powiedziałam żebyś mnie zostawił – syknęłam w jego stronę i poszłam do kuchni. Szybko znalazłam tabletki przeciwbólowe. Połknęłam je bez popijania i usiadłam przy wyspie.
- Co ci się stało ? – Zayn stał oparty o ścianę przy wejściu. – Jesteś na mnie zła, za to że się z tobą nie przespałem ?
- Nie, nie za to. Tylko za to jak mnie traktujesz ! Bawisz się mną jak jakąś zabawką. Rozkazujesz mi, zamykasz mnie w pokoju kiedy tylko robię coś nie tak, albo kiedy ty masz jakieś „widzi mi się”. A ja nie pozwolę się tak traktować ! Rozumiesz ? Mam tego dość ! Może chłopcy się ciebie boją, ale ja nie. Nie będziesz mną pomiatał ! – wkurzona wyszłam z kuchni i poszłam na taras zapalić. Stojąc na zewnątrz zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie. Wywróciłam oczami i starałam się jak najszybciej skończyć papierosa. Wyszłam z tarasu i od razu powędrowałam do sypialni, by odespać zaległą noc.
... 2,5 godziny później...
Wstałam z łóżka i szybko się ogarnęłam. Z salonu dobiegały jakieś kłótnie. Zorientowałam się, że cała nasza rodzina wróciła z zabawy, ale był jeszcze ktoś.
- Mówisz gdzie on jest, albo giniesz, wybieraj ! – Zayn stał przy jakimś kolesiu, z pistoletem wycelowanym prosto w jego głowę.
- Co tu się dzieje ? – podeszłam do chłopców i oparłam się o ramię Harryego.
- Bella wracaj do pokoju – mulat warknął w moją stronę.
- Chodź zaprowadzę cię – Harry chwycił moją dłoń i skierował się w kierunku korytarza. Posłusznie poszłam z nim do jego sypialni.
- Powiesz mi o co chodzi ? – spytałam się cicho Hazze.
- Nie mogę... i lepiej będzie jak zapomnisz o tym co widziałaś...
- On zginie prawda ? – Harry myślał nad odpowiedzią dość długo. Nie musiał nawet nic mówić, wszystko wyczytałam z jego twarzy. – Muszę tam iść...
- Co to, to nie – Styles zatrzymał mnie przed drzwiami.
- Harry, ale ja musze tam iść – próbowałam go wyminąć, ale bez skutku.
- Nie pozwolę ci na to... jesteś za delikatna, by oglądać takie sceny – wywróciłam oczami i spojrzałam na jego twarz. Był tylko jeden sposób, by przejść przez te drzwi.
- Harry – wyszeptałam prosto w jego usta, po czym lekko je musnęłam. Chłopak stał w szoku, na co się uśmiechnęłam. Pocałowałam go znowu, tym razem dłużej. Jego ręce powędrowały na moją talie, a moje w jego włosy. Odwróciłam się tak by być teraz plecami do drzwi. Zdjęłam jego dłonie i odepchnęłam od siebie z całej siły.
- Co jest ? – Harry stracił równowagę i upadł na podłogę.
- Tyle powinno ci wystarczyć – cmoknęłam w jego stronę i wybiegłam do salonu.
- Bella, kurwa co ja ci powiedziałem ? – Malik podszedł do mnie z bronią w ręku i mocno ścisnął moje ramię.
- Zayn, kurwa puść mnie – syknęłam w jego stronę.
- Widzę, że jednak nie radzisz sobie ze wszystkimi, nawet z tą małą suką – postanowiłam zrobić ten sam manewr co z Harrym i wyrwałam Zaynowi pistolet. Podeszłam do chłopaka, który siedział na krześle i wycelowałam broń prosto w jego serce.
- Możesz powtórzyć jak mnie nazwałeś ?
- Bella oddaj broń – Zayn podszedł do mnie, lecz szybko wymierzyłam w niego i kazałam mu się odsunąć ode mnie.
- A teraz powtórz jak mnie nazwałeś ?
- Suka
- Głośniej, nie słyszałam...
- Powiedziałem, że jesteś małą suką !
- Kochanie przyniósł byś mi nóż z kuchni ? – zwróciłam się do Zayna i zrobiłam w jego stronę maślane oczka. – Proszę – chłopak stał w lekkim szoku, lecz po chwili przyniósł mi z kuchni nóż średniej wielkości.
- Co zamierzasz zrobić ? – spytał się gdy mi go podawał.
- Zamierzam się zabawić... a teraz słonko, będziesz grzecznie odpowiadał na zadane ci pytania... – skierowałam się do idioty z krzesła.
- A jak nie to co mi niby zrobisz kurwo ? – w tym momencie wbiłam mu nóż w dłoń, tym samym unieruchamiając ją.
- Właśnie to, kutasie – wyszeptałam seksownie w jego ucho.
- Zabierzcie ode mnie tą sukę – wyjęczał do chłopców. Po tych słowach, delikatnie przekręciłam nóż w jego dłoni. – Aaa ! – Spojrzałam na chłopców i po ich twarzach wywnioskowałam, że podoba im się ta cała sytuacja. Zayn podszedł do mnie i objął mnie w talii.
- Jak będziesz grzeczny to wtedy ją zabiorę – uśmiechnął się cwanie, po czym pocałował mnie w szyje. Podoba mi się nawet to małe torturowanie.
- To jak ? Odpowiesz teraz grzecznie na pytania ? – uśmiechnęłam się do idioty z krzesła.
- Tak, odpowiem na wszystkie pytania tylko proszę wyjmij ten nóż – z jego oczu popłynęło parę łez, przez co zaśmiałam się w duchu. W gębie niby co to on nie jest, a tak naprawdę to, to coś nawet kutasa nie posiada.
-Z tym będzie mały problem, bo chyba trafiłam na kilka żył i jak wyciągnę nóż to się wykrwawisz, więc lepiej jak to tutaj zostawię – posłałam mu ciepły uśmiech i spojrzałam w kierunku Zayna.
- Koniec pogaduszek, im szybciej powiesz nam gdzie jest ten ciota, tym szybciej to wszystko się skończy ! – wybuchł Malik.
- Ale ja naprawdę nie wiem gdzie on jest.. aaa ! – poruszyłam trochę nożem w jego ranie.
- Ups, niezdara ze mnie, wybacz...
- Dobra powiem wam...
- No to na co czekasz ? – oburzył się Niall.
- Ukrywa się w lesie, w jakiejś starej leśniczówce, a teraz proszę zabierzcie ją ode mnie, proszę... – szybkim ruchem wyciągnęłam mu nóż z ręki i położyłam go na stoliku.
- Harry pozbądź się tego kutasa, Louis ci w tym pomoże, a my pojedziemy do tej leśniczówki – Zayn wskazał na Liama i Nialla, którzy zaczęli ubierać swoje kurtki i buty. – Zaczekajcie na mnie w aucie – rozkazał chłopcom, po czym zostałam z nim w domu sam na sam. – Byłaś niesamowita kochanie... –podszedł do mnie i ujął w dłonie moją twarz.
- Dziękuje, chyba...
- Zostań tutaj, Harry i Louis powinni zaraz wrócić, więc nie będziesz sama...
- Co mnie obchodzą Lou i Styles ? Chce wiedzieć kiedy ty wrócisz ?
- Nie wiem... Ale wiedz, że cię kocham – pocałował mnie namiętnie i nawet nie wiem kiedy odsunął się ode mnie i wyszedł z domu, zostawiając mnie w nie małym szoku.
- Uważaj na siebie – wyszeptałam w pustą przestrzeń. Stałam tak w tym salonie i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam zakrwawiony nóż. Ugh... myślałam, że chłopcy go zabrali. Poszłam z nim do kuchni i zaczęłam porządnie szorować, by wszystkie ślady zniknęły. Gdy w końcu stwierdziłam, że jest czysty, wzięłam wszystkie środki czystości jakie były w tym domu i poszłam z nimi do salonu by wszystko posprzątać.
Pół godziny później....
- Hej hej ! Wróciliśmy i mamy pizze ! – Tomlinson zrzucił swoje buty w przedpokoju i poszedł do kuchni z jedzeniem. Zaraz po nim zjawił się Harry.
- Za minutę u mnie w pokoju, dokończymy to co zaczęliśmy –posłał mi oczko i dołączył do Lou.
- Widzę że ktoś tu ma ochotę na coś zupełnie innego – oparłam się o framugę w kuchni, skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na Hazze, który już pakował w siebie kawałek pizzy.
- A no tak, wybacz – powiedział z pełną buzią, na co przewróciłam oczami. Po chwili główne drzwi się otworzyły i ujrzałam Zayna z rozwaloną skronią.
- Zayn, co ci się stało ? – podbiegłam do niego i lepiej przyjrzałam się obrażeniom. – Chodź do salonu, tam jest lepsze światło...
- Chyba muszę częściej wracać pobity do domu, skoro tak mnie witasz – chłopak zaśmiał się, po czym od razu skrzywił.
- Nawet sobie nie żartuj – skarciłam go. – Boli cię coś jeszcze ? – spytałam gdy usiedliśmy na kanapie.
- Może lepiej pójdziemy do sypialni ? – zasugerował.
- Boże Zayn ! Czy ty coś piłeś ? Zobacz w jakim jesteś stanie, a ty jeszcze myślisz o seksie ?
- Nie to miałem na myśli, ale jeśli chcesz to możemy ...
- Nie kończ – zatkałam mu usta ręką, którą po chwili pocałował. – Zayn !
- No co nie mogę się powstrzymać – chciał się uśmiechnąć, lecz jego twarz trochę spuchła, przez co wyszedł grymas.
- Key, choć już – przewróciłam oczami i zaprowadziłam go do sypialni. Oczywiście zamknęliśmy drzwi na klucz. Chłopaka posadziłam na łóżku i wyciągnęłam apteczkę z szafy, którą tam schowałam już jakiś czas temu.
- Może przebrałabyś się jeszcze w strój pielęgniarki byłby lepszy efekt...
- Daruj sobie i lepiej powiedz jak do tego doszło – zaczęłam przygotowywać wszystkie potrzebne rzeczy do przemycia ran i innych takich. – A co do stroju, to... a zresztą nieważne – może kiedyś kupie taki strój, albo strój pokojówki, kto wie.
- Co ze strojem, no mów – chłopak ucieszył się jak mały chłopiec. Normalnie go nie poznaje.
- Zayn co się z tobą stało ? Nigdy się tak nie zachowywałeś – skończyłam obmywać jego rany i zakładać opatrunek.
- A jak się zachowuje ? – mulat podszedł do szafy i wyjął z niej ręczniki, po czym wszedł do łazienki.
- Kiedyś zamykałeś mnie w pokoju, byłeś stanowczy, władczy, na nic mi nie pozwalałeś, a teraz... uśmiechasz się co chwilę, śmiejesz i to przy chłopcach ! Ja już nie wiem, czy to jest jakaś ukryta kamera ? – stanęłam w drzwiach łazienki i miałam kompletny mętlik w głowie.
- Po prostu zrozumiałem, że kocham szaloną kobietę – Zayn pocałował mnie w nos i zamknął drzwi, zostawiając mnie samą w pokoju.
- Chwila co ? Zayn co ty powiedziałeś ? – zaczęłam się do niego dobijać.
- Chcesz się do mnie dołączyć ? – usłyszałam po drugiej stronie jak chłopak krzyczy spod prysznica.
- Nie dzięki... – odeszłam od drzwi i wyciągnęłam z szafy piżamę. Przez te dzisiejsze wydarzenia nie miałam siły już brać prysznica, ani kąpieli. Jutro się umyję. Przebrałam się i położyłam do łóżka. Poszperałam jeszcze trochę w telefonie czekając na chłopaka i okazało się, że Jace dzwonił do mnie kilka razy i napisał parę sms. Z ich treści dowiedziałam się, że Gregor szukał mnie w klubie. No pięknie. Jeszcze tego mi brakowało. Mulat wyszedł z łazienki i od razu zobaczył moją zmartwioną minę.
- Coś się stało ? – podszedł do mnie i chwycił za ramiona. Pokazałam mu telefon, bo nie byłam w stanie nic powiedzieć. – Nie martw się tutaj cie nie znajdzie – przytulił mnie i pocałował w głowę.
- Chcę aby on zginął...
- Kochanie ochłoń trochę, później o tym porozmawiamy, dobrze ?
- Dobrze – spuściłam głowę w dół. Zayn chwycił mnie za oba policzki i pocałował mnie namiętnie. Objęłam go i odwzajemniłam pocałunek. Chłopak chwycił mnie za pośladki i przeniósł na łóżko. Zdjął ze mnie bluzkę i spodnie, a następnie zrobił to samo z sobą. Leżałam pod nim w samej bieliźnie. Jego dłonie zaczęły wędrować po całym moim ciele. Pocałował mnie w szyję raz, potem drugi i tak zaczął zjeżdżać na mój dekolt a potem brzuch. 
- Powiedz tylko słowo a przestane... – jego pocałunki zatrzymały się tuż przy moich majtkach. Spojrzał na mnie i czekam na pozwolenie. Od razu pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. Zayn schylił się do szafki nocnej i wyciągnął z niej jedną paczuszkę. Mimowolnie przygryzłam wargę. Chłopak ściągnął swoje bokserki i założył na swojego członka prezerwatywę. – Gotowa ? – pocałował mnie w czubek nosa, na co się uśmiechnęłam.
- Gotowa – złożyłam na jego ustach pocałunek, a on w tym czasie odpiął mi stanik. Ściągnęłam go i rzuciłam w kąt pokoju. To samo zrobiłam z majtkami i teraz leżałam pod nim w całej okazałości.
- Jesteś taka piękna – wyszeptał mi do ucha, po czym przygryzł mój płatek. Cicho jęknęłam. Chłopak ponowił swoje pocałunki, po czym delikatnie we mnie wszedł. – Mów gdyby bolało – czy on myśli, że ja jestem dziewicą ? Nie mogłam wytrzymać i zachichotałam.
- Zayn, ja już dawno straciłam dziewictwo
- To nawet dobrze – posłał mi uśmiech i zaczął wykonywać swoje ruchy.
- Niby czemu ? – zdziwiłam się. Myślałam że kolesie właśnie chcą być tymi „pierwszymi”.
- Bo wiem, że nie sprawię ci bólu – a no chyba że tak. Nie odpowiedziałam już nic. Zayn przyśpieszył swoje ruchy, przez co znowu zajęczałam. Boże tylko żeby pozostali tego nie słyszeli. Kolejne mocne pchnięcie i kolejny głośny jęk. Z tej całej przyjemności, aż wbiłam paznokcie w jego plecy. Poczułam przyjemne ciepło w dole brzucha. Wiedziałam, że zaraz dojdę. Zdjęłam ręce z ciała chłopaka i mocno chwyciłam za prześcieradło. Jeszcze dwa pchnięcia i jestem jego.
- Och Zay... – wyjęczałam, gdy szczytowałam.
- Jeszcze trochę – wyszeptał i zaczął całować moją szyję. Ścisnęłam materiał jeszcze mocniej i przygryzłam wargę by nie zacząć krzyczeć. Było mi tak przyjemnie, ale nie chciałam żeby chłopcy nas słyszeli. Zayn wykonał jeszcze kilka mocnych pchnięć, po czym zastał w miejscu. Wyczerpany wyszedł ze mnie i położył się tuż obok mnie. Dobre parę minut trwało zanim unormowaliśmy nasze oddechy. Wyczerpana przytuliłam się do Zayna i zasnęłam.

czwartek, 10 kwietnia 2014

Siedem

Czyjaś dłoń gładziła moje plecy, przez co zamruczałam. Jeszcze nikt mnie tak nigdy nie dotykał. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Zayna.
- Witaj piękna – ucałował mnie w czoło i przejechał palcem po moim policzku. Zmęczona snem, ponownie zamknęłam oczy i leżałam sobie na chłopaku. Nagle, między moimi nogami coś się poruszało. Chwila, czy to jest to o czym myślę ? Spojrzałam na mulata, który był trochę zakłopotany. O mój Boże ! Jego... kolega, czy jak to inaczej nazwać, właśnie mu stanął. Ok. Bella nie możesz się śmiać, bo go zawstydzisz. A co mnie obchodzi, że go zawstydzę ? Wole się zabawić. Seksownie przygryzłam wargę i nie spuszczając wzroku z Zayna zeszłam z niego, pilnując by „niby” przypadkiem dotknąć go tam nogą. Malik zrobił wielkie oczy, na co się uśmiechnęłam i poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę, po czym wyszłam owinięta w sam ręcznik, gdyż wzięłam szybki prysznic. I dopiero pod wodą skapłam się, że nie wzięłam ubrań.
- Mrrr... – Zayn dalej leżał na łóżku, podparty na łokciach i przygryzał swoją wargę. Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z szafy UBRANIA. Ubrałam się przy nim, oczywiście tak, aby nie widział moich intymnych części ciała i usiadłam na skraju łóżka.
- Masz na dzisiaj jakieś plany ? – spytałam.

- Nie, a czemu pytasz ? – chłopak przybliżył się do mnie i położył swoją głowę na moich kolanach. Wplotłam palce w jego włosy i zaczęłam się nimi bawić. Nie chciałam tego robić, ale to było silniejsze ode mnie.
- Pomyślałam, że może pójdziemy dzisiaj na imprezę ? – spytałam ostrożnie. Widać nie spodobało mu się to, bo zacisnął szczękę i wstał z łóżka.
- Nigdzie nie wychodzisz... – powiedział stanowczo i poszedł do łazienki. Czyli, że tak masz zamiar mnie traktować ?
- Nie możesz mnie trzymać w zamknięciu do końca życia ! – weszłam do niego i zastałam go pochylonego nad umywalką. Obmywał właśnie twarz wodą. Każdy jego ruch był idealny... STOP ! Bella, jesteś na niego zła, skup się na jednym, a nie na jego idealnym ciele. Ugh... głupia podświadomość. – Proszę, nie zniosę kolejnego dnia w tym domu. Musze gdzieś wyjść... – zamilkłam. Przekonywanie go, nie ma sensu i tak się nie zgodzi. Wyszłam z pokoju i chciałam iść do salonu, ale nikogo tam nie było, więc skręciłam do pokoju Hazzy. Drzwi były uchylone, więc weszłam bez pukania.
- Harry jesteś tu ? – rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam, że drzwi od łazienki są lekko uchylone. Najwyraźniej chłopak brał prysznic. Usiadłam na łóżku i czekałam, aż w końcu wyjdzie z pomieszczenia. Usłyszałam jak woda przestaje lecieć.
- Harry jestem w twoim pokoju, więc jakby co to załóż ręcznik – krzyknęłam, gdyż zauważyłam przygotowane ubrania na krześle przy szafie. A znając jego, to pewnie wyszedł by bez ręcznika.
- Myślałem, że chciałaś zobaczyć mnie w całej okazałości – posłał mi oczko.
- Może innym razem słońce – uśmiechnęłam się słodko, a chłopak usiadł obok mnie.
- To co tutaj robisz ?
- Mam dość jego nastrojów...
- Ok. więcej nie musisz mówić, wiem o kogo chodzi. Czemu w ogóle z nim sypiasz ? Śpij ze mną, będzie lepsza zabawa – poruszał seksownie brwiami. Oj Harry, Harry.

- Już lecę...
- Tak więc, jest niezły, skoro dalej chcesz z nim spać. To o co chodzi ? – chłopak zaczął się ubierać.
- Chodzi o to, że nie chce mnie puścić na imprezę. Czuje się przy nim jak przy rodzicach... A ja nie mogę siedzieć cały czas w domu, na głowę można przez to dostać...
- Wow, nieźle się wkurzyłaś – Harry chwycił mnie za ramiona i skutecznie unieruchomił moje ręce, które latały na wszystkie strony. – Uspokój się skarbie, bo złość piękności szkodzi, a ja w tym czasie z nim porozmawiam i spróbuje przekonać na tą imprezę, bo w sumie ja też chce iść – posłał mi uśmiech i pstryknął w nos.
- Ok – powiedziałam już spokojnie. – To ja może zrobię w tym czasie śniadanie. Masz na coś ochotę ? – spytałam stojąc w progu.
- Dobrze wiesz, że mam ochotę tylko na ciebie – przewróciłam oczami i wyszłam z pokoju.
- W takim razie naleśniki będą w sam raz – krzyknęłam i poszłam do kuchni. Przyszykowałam wszystkie składniki, wymieszałam je, po czym zaczęłam smażyć placki na patelni. Poszukałam jeszcze dżemu, który znalazłam w szafce obok nutelli, a z lodówki wyciągnęłam bitą śmietanę i jeszcze banany. Owoc pokroiłam w plasterki i położyłam na osobnym talerzu. Nie wiem czy chłopcy lubią tak jeść. – Śniadanie – krzyknęłam w stronę salonu i usiadłam przy wyspie.
- I co tak wrzeszczysz ? – wow, kogo to moje piękne oczy widzą ? Niall w całej swojej okazałości. I w samych bokserkach. Na kacu. Chyba się nie obrazi jak go trochę podenerwuje ?
- Też miło mi cię widzieć – uśmiechnęłam się sztucznie i zaczęłam konsumować naleśniki. Do kuchni wszedł Harry dając mi znak, że jest ok, a zaraz za nim wszedł Zayn. Zjedliśmy posiłek w krępującej ciszy. Ciekawie się zaczyna ten dzień. Wyszłam z kuchni jako pierwsza, a zaraz za mną wyszedł Malik. Chwycił mnie za ramię i obrócił twarzą do siebie. Przybliżył się do mojej szyi. Przez jego oddech miałam ciarki na całym ciele.
- RAZEM idziemy na imprezę, pod warunkiem, że będziesz robić co ci każe, zrozumiałaś ? – powiedział to tak złowrogo, a jednocześnie seksownie, że o mało nogi się pode mną nie ugięły. – Odpowiedz – wysyczał przez zęby.
- Rozumiem – wycedziłam i odwróciłam od niego wzrok.
- Grzeczna dziewczynka – pogłaskał mnie po policzku i odszedł. Nie rozumiem tych jego nastrojów, jest gorszy niż ja podczas okresu.
- Ugh... – opadłam na kanapę i tak leżałam, dopóki nie przyszedł Harry i nie usiadł mi na plecach.
- Kochanie, nie żeby coś, ale CIĘŻKI JESTEŚ ! Złaź ze mnie – próbowałam się podnieść, ale gówno z tego. Ile on waży 100 kilo ?
- Wygodna jesteś – zaczął się wiercić. Mogę przysiąść, że mój kręgosłup został złamany w kilku miejscach.
- Harry proszę zejdź...
- A co będę z tego miał ? – schylił się i popatrzył na moją twarz. Zdmuchnęłam włosy, by go lepiej widzieć. Byłam wściekła, ale uśmiechnęłam się sztucznie.
- Co chcesz idioto ?
- Myślę, że całus wystarczy – uśmiechnął się cwanie.
- Dobra, a teraz złaź ze mnie – wrzasnęłam, na co chłopak wstał. Podał mi dłoń, którą chwyciłam i pociągnął mnie do poziomu, przez co od razu wpił się moje usta. Nawet nie miałam kiedy zareagować. Szybko się oderwałam i zmroziłam go wzrokiem.
- Zrobiłeś to specjalnie !
- Owszem, a co nie podobało ci się ?
- Nie ? – miało to być stwierdzenie, a wyszło pytanie. Co oni dzisiaj tak mnie denerwują ?
- Szkoda... ale cieszę się, że w końcu do czegoś między nami doszło piękna – puścił mi oczko i poszedł do swojego pokoju.
- Szkoda, że nie doszło do ucięcia komuś jaj – wycedziłam pod nosem.
- Mówiłaś coś ? – spytał się Niall. Kurwa, ile on już tutaj jest ? Mam nadzieje, że nie widział tego incydentu z Harrym. Znając jego to pewnie potem by powiedział o tym Zaynowi.
- Nie nic – uśmiechnęłam się trochę zakłopotana i poszłam do sypialni. Mimo że na imprezę idziemy dopiero wieczorem, to wole sobie już przygotować UBRANIA
- Wow, jeśli idziesz w tym na imprezę, to chce żebyś się już w to ubrała – skomentował Zayn stojąc oparty o framugę drzwi. W dłoni trzymał szklankę, a sądząc po kolorze, prawdopodobnie była to whisky.
- Jest dopiero 13, więc jeszcze sobie trochę poczekasz – uśmiechnęłam się sztucznie i zaczęłam szukać swojej kosmetyczki. Gdzie ja ją znowu położyłam ? Poszłam do łazienki, ale nic w niej nie znalazłam. Ponownie zajrzałam do torby i nic. Schyliłam się by wyciągnąć torbę spod łóżka.
- Ej, co ty robisz ? – zatrzymał mnie Zayn, kiedy chciałam włożyć rękę pod łóżko.
- Szukam czegoś... – zignorowałam go i jednym ruchem wyciągnęłam torbę.
- Wow, co w niej masz ? – Malik usiadł na skraju łóżka i bacznie mi się przyglądał.
- Nic dla ciebie piękny – posłałam mu sztuczny uśmiech i pociągnęłam za zamek błyskawiczny.
- O ja pierdole... Skąd ty masz tyle kasy ? – na samej górze leżała moja kosmetyczka, ale jak się tam znalazła, tego nie wie nikt. Wyciągnęłam ją i schowałam wszystko ponownie pod łóżko.
- Nie tylko ty miałeś nielegalne zarobki. A i wszystko jest przeliczone, jeśli zniknie choć jeden banknot, to umarł w butach – udałam, że podrzynam sobie gardło i weszłam do łazienki. Zrobiłam sobie makijaż idealny na taką imprezę i do takiego stroju.
- Hej, Liam i Louis wrócili... jakby co – Zayn wychylił się zza drzwi, po czym zniknął. Zostawiłam kosmetyczkę w łazience i poszłam się przywitać z chłopcami.
- Cześć wam – machnęłam do nich ręką i usiadłam na kanapie tak, że moje nogi były na nogach Hazzy, a reszta ciała opierała się o bok Malika.
- Widzę, że relację w naszej skromnej rodzince się polepszyły – Liam uśmiechnął się szeroko i usiadł na jednym z foteli i wziął ze stołu trochę orzeszków ziemnych, które przyniósł Harry. Taa polepszyły. Haha, ciekawe gdzie ? Chyba u niego w dupie. Mulat wziął mnie na kolana i objął mnie w pasie. Posłałam mu delikatny uśmiech, po czym wybuchłam śmiechem, bo Pan Idiota Styles połaskotał mnie po stopie.
- Dupek – odparłam, gdy kopnęłam go w udo. Widziałam, że Zayn ledwo wygrywa ze swoim śmiechem. Ale po chwili znowu był opanowany i poważny.
- Suka – powiedział Harry masując miejsce, w które go wcześniej walnęłam.
- Harry uważaj na słowa... – wysyczał Zayn. Awww dzięki, że mnie bronisz. Chociaż przed Stylesem nie ma takiej potrzeby.
- W ogóle to idziemy na imprezę, pójdziecie z nami ? – zmieniłam temat, bo nie chciałam żeby Zayn znowu był wnerwiony.
- No pewnie. O której ? – spytał uradowany Louis.
- O 21 – odpowiedział Zayn.
- Spoko, to ja się jeszcze pójdę przespać przez ten czas – Liam opuścił nasze towarzystwo i poszedł do swojego pokoju.
- Ja też się może zdrzemnę... – skierowałam się do Zayna i lekko uśmiechnęłam.
- A ja razem z tobą – chłopak odwzajemnił mój uśmiech i poszliśmy do sypialni. Od razu położyłam się na boku, a Zayn zaraz za mną, przyciągając mnie do siebie. Wyciągnęłam się jeszcze po telefon, by nastawić budzik. Nie chciałabym zaspać na prawdopodobnie jedyną imprezę w tym domu.
- Jesteś już gotowa ? – usłyszałam zniecierpliwiony głos Nialla. Poprawiłam jeszcze trochę makijaż i rozpuściłam włosy. Wyszłam do salonu, gdzie wszyscy na mnie czekali.
- Wow... wyglądasz... wow – okej zakres słów Lou jest dość ograniczony.
- Dzięki

- Dobra, wychodzimy – ponaglił nas Zayn, po czym poszliśmy do samochodu.
- Nie spodziewałam się, że przyjedziemy do mojej pracy – wyszłam z auta i stanęłam przed wejściem do klubu.
- To jest najlepszy klub w mieście, mała – odezwał się Liam i wyminął nas, by podejść do jakiś dziewczyn przy wejściu. Wywróciłam oczami i poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Zayna z cwanym uśmieszkiem na twarzy.
- Jesteś moja, nie zapominaj o tym – wyszeptał mi do ucha i przejechał palcem po mojej malince, którą zostawił parę dni temu. Jak długo będzie się ona jeszcze trzymać ? Weszliśmy do środka. Chłopcy poszli do jakiegoś pustego stolika, a ja d razu skierowałam się do lady, za którą stał Jace.
- Hej Jace !
- Bella ? – widać zaskoczyłam go swoją osobą.
- Nie przywitasz się ze mną ? – spytałam z miną smutnego pieska.
- Emm... nie no cześć, ale co ty tu robisz ? – pocałowałam go w policzek przez ladę i usiadłam na krześle.
- Przyszłam na imprezę, nie widać ? – uśmiechnęłam się szeroko, gdy ktoś położył dłoń na mojej nodze. Obok mnie ukazał się Louis.
- Zayn chce byś do niego przyszła – powiedział mi na ucho i spojrzał w kierunku mulata. Powędrowałam za nim wzrokiem i zobaczyłam, że Malik jest delikatnie mówiąc wkurzony.
- Ok., zaraz do niego przyjdę, tylko zamówię sobie drinka – posłałam mu ciepły uśmiech i zwróciłam się do Jace’a by podał mi to co zawsze.
- Wyglądasz dziś bardzo seksownie, aż zazdroszczę Zaynowi...

- Jesteś słodki Louis – chłopak przejechał nerwowo po swoim karku. Uwielbiam zawstydzać mężczyzn. Odebrałam napój i poszłam do Zayna. Poklepał swoje kolano, na które usiadłam i objął mnie ręką w talii.
- Nie podoba mi się to jak z nim rozmawiasz
- Zayn, ale o kim teraz mówisz ? – spytałam lekko zdziwiona.
- O tym barmanie – wycedził z obrzydzeniem. Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się pod nosem. Czyżby on był zazdrosny ?
- Nim się nie przejmuj, to nie mój typ... nie masz o co być zazdrosny
- Po prostu nie rozmawiaj z nim nigdy więcej, ok. ?
- Tak jest szefie – zasalutowałam mu, na co reszta naszego towarzystwa wybuchła śmiechem, a ja zaraz za nimi. Posiedzieliśmy parę minut, po czym Harry i Niall poszli zabawić się z jakimiś laluniami. Payne gdzieś wybył, pewnie jest z tymi sprzed klubu, a Louis siedzi przy ladzie i samotnie pije drinka. Chyba coś go gryzie.
- Zatańczymy ? – zaproponował Zayn.
- Z przyjemnością – uśmiechnęłam się szeroko i wyszliśmy na parkiet. Akurat gdy znaleźliśmy się na środku, puścili powolną piosenkę. Serio Mario ? ( Mario to DJ ) Zayn objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- To może trochę porozmawiamy ? – zasugerował i popatrzył się na moje usta, a potem znowu w oczy. On naprawdę jest zazdrosny o innych. Rozmawiam z Harrym, on też musi. Zagaduje do Jace’a, mam zakaz rozmów z nim. Ugh... nie chce by był taki zazdrosny.
- A o czym chcesz rozmawiać ? – objęłam go za kark, a on przyciągnął mnie jeszcze bardziej.
- O nas, o tobie...
- Może porozmawiamy o tym w domu ? Tutaj jest za dużo słuchaczy, nie uważasz ?
- Teraz ? – uśmiechnął się cwanie. Zmrużyłam oczy, gdyż nie podobał mi się ten uśmiech. On coś knuł, ale nie wiem dokładnie co. Przygryzł seksownie wargę, przez co nie mogłam dłużej wytrzymać. Uśmiechnęłam się czarująco i chwyciłam jego dłoń. Chłopak wyprowadził mnie z budynku i złapał taksówkę. Wsiedliśmy do samochodu i po chwili, byliśmy już w drodze do domu. Dopiero terał poczułam ile mam w sobie alkoholu. Nawet bym nie powiedziała, że tyle wypiłam. Wysiadając z auta, o mało co nie wywaliłabym się na podjazd. Ale oczywiście Zayn w porę mnie złapał i zaniósł do domu.
- Ile ty wypiłaś ? – spytał się zdziwiony.
- Sama nie wiem, nie pamiętam już – zaczęłam chichotać. Dlaczego to mnie tak śmieszy ? Zostałam postawiona na podłodze, ale nadal byłam podtrzymywana. Chwiejnym krokiem zaszłam do sypialni, a Zayn zamknął za nami drzwi. Normalka. Ściągnęłam swoje buty, potem resztę ciuchów i rzuciłam je gdzieś w kąt pokoju, zostając w samej bieliźnie.
- Gotowy na małe Bara-bara ? – poklepałam miejsce na łóżku, zaraz obok siebie i przygryzłam wargę...
-------------------------------------------------------------------
Siemcia Szkraby Kochane ! 
Wróciłam ;D 
Nie będę się tutaj rozpisywać, bo pewnie i tak tego nie czytacie, więc napisze tylko, że następny rozdział.... haha... nie, nie powiem wam co się będzie działo bo zabawę popsuje xD 
Tak więc, adijos Angelos ;* <33

wtorek, 21 stycznia 2014

Sześć

- Może powinniśmy już wracać ? Ciemno się robi – zasugerował Harry.
- Ciemno jest już od dobrej godziny, a ty dopiero teraz zauważyłeś ? – wybuchłam śmiechem, o mało nie potykając się o jakiś kamień. Harry w porę mnie złapał, ale to nie zmienia faktu, że przestane się śmiać.
- Wybacz, ale wpatrzony byłem w taką jedną i nie zauważyłem – odwrócił mnie w stronę, z której przyszliśmy.
- Gdzie ona jest ? – zaczęłam się rozglądać na wszystkie strony.
- Ale kto ? – czy on udaje głupka czy co ?
- No ta w którą się tak wpatrywałeś – szturchnęłam go palcem w klatkę. Chłopak zaczął się śmiać i mnie objął jak małą dziewczynkę.
- Mówiłem o tobie skarbie – àmoja mina mówiąca WTF ?
- Harry ty głupku – odepchnęłam go od siebie i ruszyłam w stronę domu. On serio jest niemożliwy.
- Wiedz o tym, że pragnę cię w każdej sekundzie mojego życia, odkąd cię zobaczyłem – wyszeptał mi do ucha i objął w talii. Przewróciłam oczami i się zaśmiałam.
- Harry takie teksty to wciskaj komuś innemu. A teraz wracajmy bo robi się zimno, nie mówiąc już o tym co Zayn mi zrobi, gdy wrócimy – na samą, przez moje ciało przeszły dreszcze. A może to jednak z zimna ? Harry ściągnął swoją kurtkę i nałożył mi ją na ramiona.
- Chcesz być chory ? – spojrzałam na niego jak na ufoludka. – Zakładaj ją z powrotem i się nie wygłupiaj – chciałam oddać mu kurtkę, ale ten skrzyżował ręce i czekał na to aż ponownie założę wdzianko. – Załóż ją i weź mnie na barana – ponownie podałam mu materiał i uśmiechnęłam się uroczo.
- A czemu tak ?
- Bo wtedy będę miała pewność, że będzie ci cieplej, mi tak samo iii... nogi mnie już bolą, więc kucnij no na chwilę – chłopak założył kurtkę, a ja poszłam za niego i czekałam, aż się trochę zniży. – Harry kucniesz czy nie ?
- Wskocz na mnie mała – posłał mi swój cwaniacki uśmieszek i czekał, aż to zrobię.
- Uważaj – krzyknęłam, gdy zrobiłam kilka kroków do tyłu i z rozbiegu wskoczyłam mu na plecy. Harry od razu złapał mnie za pośladki i ruszył w stronę domu. – Harry ręce trochę niżej  może co ?
- Tak mi wygodniej, i mogę się założyć, że tobie też – obwinęłam go rękami wokół szyi i przywarłam do jego pleców.
- Przyznaj, że po prostu chcesz potrzymać takie zajebiste pośladki – wyszeptałam mu do ucha.
- Haha, jak ty mnie dobrze znasz – zaczęliśmy się śmiać. Gdyby Zayn taki był. Byłoby mi o wiele łatwiej. Po długiej drodze wygłupiania się i śmiania. Uznaliśmy, że jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.
- A co ty na to, gdybyśmy byli przyjaciółmi z korzyściami ? – spytał, gdy zbliżaliśmy się do domu.
- Co ? – spytałam i zeskoczyłam z niego. – Niby na czym by to polegało ?
- No wiesz, zaspokajalibyśmy swoje potrzeby seksualne i w ogóle... – podszedł do mnie, kładąc swoje ręce na mojej talii, po czym spojrzał na mnie, a potem na moje usta.
- Możesz o tym tylko pomarzyć Styles – stanęłam na palcach, by wypowiedzieć te słowa prosto w jego usta, po czym przeszłam przez furtkę.
- Będziesz jeszcze o to prosić – krzyknął w moją stronę, na co posłałam mu środkowy palec i wystawiłam język. Weszłam do środka cała roześmiana, a Harry zaraz za mną.
- Gdzie byliście ? – nagle przed nami zjawił się Zayn. O kurwa był wściekły. Ręce skrzyżowane na klacie, morderczy wzrok. Oj nie będzie przyjemnie.
- Na spacerze – posłałam mu sztuczny uśmiech i wyminęłam kierując się w stronę kanapy. Boże zaraz mi nogi odpadną. Cała kanapa dla mnie. Uśmiechnęłam się na ten widok i opadłam na nią. Z tej ulgi przymknęłam aż oczy. Nagle usłyszałam nad sobą jakby chrząknięcie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam czyjeś nogi. Podniosłam wzrok i zobaczyłam Zayna. – Coś nie tak ? – spytał podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Chodź już spać – wyciągnął w moim kierunku rękę. Ok. to jest trochę dziwne. Myślałam że chce na mnie nawrzeszczeć i w ogóle, a tutaj takie coś ? Niepewnie chwyciłam jego dłoń i wstałam.
- Dobranoc Harry – uśmiechnęłam się uroczo do chłopaka.
- Ciao Bella – odwzajemnił mój uśmiech i poszedł do swojego pokoju. Gdy weszliśmy do sypialni chciałam wziąć swoją piżamę i iść się umyć, ale Zayn mnie zatrzymał.
- Sypiasz z Harrym ?
- Nie ! – jak on może w ogóle tak myśleć ? – Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy ?
- Spędzasz z nim bardzo dużo czasu, skąd mam wiedzieć co robiliście w domu, gdy nas nie było i w lesie ?
- Jedyne co robiliśmy przez ten czas, to rozmawialiśmy ze sobą, czego ty akurat w tym przypadku nie potrafisz ! A teraz przepraszam, ale chce wziąć prysznic – poszłam do łazienki i szybko weszłam pod gorącą wodę. Dupek, jak on może w ogóle tak myśleć. Czy on w ogóle słucha tego co do niego mówię ? Chyba nie. Stałam tam chyba pół godziny i myślałam o wszystkim i o niczym.
- Bella jesteś tam ? – usłyszałam pukanie do drzwi.
- Nie, uciekłam przez rury kanalizacyjne... – zakręciłam wodę, po czym wytarłam się do ręcznika. Założyłam piżamę i wyszłam z łazienki. Ledwo przeszłam przez próg a zostałam objęta przez Zayna.
- Przepraszam – wyszeptał mi w włosy. Widać, że nie wie co dalej ma zrobić. Chyba nigdy nikogo wcześniej tak nie przepraszał. Albo nie przepraszał nikogo.
- Zayn jest ok. Po prostu chodźmy już do łóżka – odsunęłam się od chłopaka i delikatnie uśmiechnęłam. Położyliśmy się na łóżku i leżeliśmy tak w niezręcznej ciszy.
- To o czym rozmawiacie z Harrym ? – w końcu Zayn podparł się na łokciu i patrzył na mnie. Odwróciłam głowę w jego stronę. Nawet tutaj musi być wyżej niż ja. Musiałam się patrzeć do góry, by zobaczyć jego twarz. Ale to w sumie dużo ułatwiało.
- O wszystkim. O tym czym się interesujemy, co lubimy i czego nie lubimy robić. Większość tematów, które podsuwa Harry mają podtekst erotyczny, ale próbuje to ignorować. Chociaż jest to trudne... Dzisiaj na przykład oficjalnie zostaliśmy przyjaciółmi, ale oczywiście on musiał zaproponować przyjaźń z korzyściami...
- Co takiego ? – wybuchł Zayn. Szybko położyłam mu ręce na klatce i zaśmiałam się z jego reakcji. Usiadłam na nim okrakiem, by przypadkiem nie wstał i nie poszedł do Hazzy.
- Uspokój się... Odmówiłam mu – roześmiana położyłam się na jego torsie i dalej chichotałam.
- Masz szczęście – objął mnie w pasie i uśmiechnął się. Wow, jego uśmiech jest wspaniały. – Masz piękny śmiech
- Dziękuje, a ty piękny uśmiech – pocałowałam go w kącik ust.
- Too, co mi jeszcze powiesz ?
- A co chcesz wiedzieć ?
- No nie wiem... może jak poznałaś i dlaczego zamieszkałaś z Alex ?
- To dość długa historia – skrzywiłam się.
- Mamy dużo czasu – posłał mi uśmiech, który odwzajemniłam.
- No dobrze... Zaczęło się od tego, że moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, w którym uczestniczyłam. Miałam wtedy 17 lat. Wjechaliśmy w jakiegoś tira. Byłam przytomna, więc wyczołgałam się z auta. Gdy zobaczyłam, że moi rodzice dalej są w środku, chciałam ich ratować, ale kierowca tira mnie powstrzymał, bo samochód stanął w płomieniach, po czym wybuchł, odrzucając mnie na kilka metrów. Nie wiem co się potem działo, bo straciłam przytomność. Gdy się obudziłam, to po wszystkim nie było nawet śladu. Pewnie nawet nie wiedzieli, że tam byłam. Cała wycieńczona dotarłam do centrum miasta i weszłam do klubu, w którym pracu... to znaczy pracowałam. Wtedy poznałam Jace’a. Zaproponował mi nocleg na parę dni, aż nie znajdę własnego mieszkania. Zatrudniłam się tam i kilka dni później poznałam Alex. Buła kompletnie pijana i jakiś koleś się do niej dostawiał, więc jej pomogłam. Wyprowadziłam ją z klubu i zaprowadziłam pod podany adres. Miała zepsute drzwi, więc zostałam z nią, żaby nikt nie wszedł do środka. Gdy się obudziła, opowiedziałam jej o wszystkim co się stało, a ona w ramach wdzięczności zaproponowała mi wspólne mieszkanie. No i się zgodziłam, a potem zostałyśmy przyjaciółkami...
- Przykro mi, że tak się to wszystko potoczyło... – na moje czoło opadł zabłąkany kosmyk włosów, lecz Zayn od razu włożył mi go za ucho.
- A mi nawet nie. Bo gdyby nie to wszystko nie poznałabym ciebie... A teraz twoja kolej – szturchnęłam go w klatke.
- A co chcesz wiedzieć ? – zadał to samo pytanie co ja wcześniej.
- Jak poznałeś chłopców i dlaczego mieszkacie razem ? – ułożyłam się wygodniej i wpatrywałam się w twarz mulata, która w tym momencie była istną perfekcją.
- Poznałem ich w klubie, gdzie pracowałem jako dealer. Kupowali ode mnie towar, co jakiś czas, aż w końcu zostali stałymi klientami. Zaprzyjaźniłem się z nimi, bo w sumie tylko oni chcieli ze mną gadać. Po jakimś czasie zaproponowali mi pewną robotę. Chcieli okraść jakiś dom na peryferiach. Zgodziłem się. Zrobiliśmy to w nocy,  lecz coś poszło nie tak, bo właściciele wrócili wcześniej do domu. I się zaczęło. Właściciel miał spluwę i poszczelił Harryego w nogę. Chłopcy chcieli uciec, ale ich powstrzymałem. Facet był z żoną i z synem. Rzuciłem się na niego i zacząłem go okładać po głowie. Jego żona rzuciła się na mnie, więc ją z siebie zrzuciłem. Niefortunnie uderzyła się głową o jakąś szafkę i zginęła. Nie potrafiłem się opanować i dalej okładałem faceta pięściami, aż w końcu go zabiłem. Ich syn wleciał do domu i chciał mi coś zrobić, ale wtedy Liam wziął broń i strzelił w niego. Miało być zwykłe włamanie, a zrobiło się potrójne morderstwo. Policja nie wiedziała, że to my zrobiliśmy, ale wszystkie gangi i pozostali przestępcy zaczęli nas podziwiać i szanować za to. Po jakimś czasie dostawaliśmy zlecenia, byśmy kogoś załatwili, albo coś sprzedali. I tak jakoś się potoczyło. Napłynęło nam dużo forsy i kupiliśmy ten dom. A resztę dopowiedz sobie sama...
- Przynajmniej teraz wiem, że mieszkam z 5 mordercami – powiedziałam sennym głosem. – I nie martw się nie boję się... – przymknęłam oczy i poczułam jak Zayn tworzy różnorakie wzory na moich plecach.

- Dobranoc piękna – wyszeptał i ucałował mnie w głowę. Wymamrotałam słowo dobranoc i odpłynęłam.
--------------------------------------------------------------
Rozdział krótszy od pozostałych, ale za to następny będzie dłuższy ;P
ILYSM <333

niedziela, 19 stycznia 2014

Pięć

Przebudziłam się w nocy. Wciąż leżałam na Harrym, który teraz słodko spał i mocno obejmował mnie rękami. Kurde musze siku, a nie mogę się uwolnić z jego objęć.
- Harry – wyszeptałam na tyle głośno by go obudzić. Chłopak coś zamarudził pod nosem i nic. – Harry – powiedziałam trochę głośniej.
- Kto tam ? – zaśmiałam się.
- Nie kto tam, tylko mnie puść... muszę iść za potrzebą – powiedziałam roześmiana, a Harry mnie puścił. Szybko pobiegłam do łazienki w pokoju Zayna. Po drodze oczywiście musiałam jeszcze do czegoś dobić i się wywalić na ryj. Zaklnęłam pod nosem i w końcu dotarłam na tron. Załatwiłam swoją sprawę i wróciłam do salonu. Po drodze wzięłam jeszcze mój nowy telefon, który Zayn mi dał, gdy swój rozwaliłam. (1) nowa wiadomość. Zobaczyłam nadawcę, był nim Zayn: „Śpij dobrze i uważaj na Hazze, może być zboczony i nachalny ;) xx” Od razu mu odpisałam: „Nie martw się, poradzę sobie z nim. Dobranoc i spokojnej pracy ;P xx” Nie musiałam długo czekać, aż dostane odpowiedź. „ Dlaczego jeszcze nie śpisz ? Wiesz w ogóle która jest godzina ? Mam nadzieje, że nie jesteś teraz w pokoju Harryego...” A nawet jeśli to co mu do tego ? W salonie Harry spał w najlepsze na kanapie, więc postanowiłam go nie budzić i wróciłam do sypialni. Przebrałam się w bluzkę od Zayna i zwykłe majtki i wskoczyłam do łóżka. „Wiem która jest, ale to nie moja wina, że mój organizm ma potrzeby ;P Nie martw się Harry śpi na kanapie, a ja u ciebie w TWOJEJ koszulce i czarnych stringach ;) x” Poczekałam kilka minut i odebrałam kolejną wiadomość: „ Nie kuś mnie, bo wrócę do domu i będę się z Tobą pieprzyć skarbie . x” O w dupe ! Dobra koniec pisania Zayn ! „Wracaj do pracy Zayn, dobranoc xx” Odłożyłam telefon na stolik nocnym, a ten od razu zawibrował na znak wiadomości. „ Dobranoc piękna x P.S. Nie pokazuj się w tym stroju Harryemu” Nie będziesz mi rozkazywał co mam robić Malik. A poza tym to Harry widział mnie już w takim stroju dwa razy. ( i nie mam na sobie stringów, jakby co ;P) Przykryłam się kołdrą, po czym od razu zasnęłam.
Następnego dnia wstałam o 10. Co tak wcześnie ? Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się w TO. Jak to miałam w zwyczaju poszłam zapalić papierosa. Harry dalej spał na kanapie, więc wyszłam do ogrodu najciszej jak potrafiłam. Moje myśli powędrowały do wspomnień o wypadku, a potem do tego czym zajmują się chłopcy. Z tego co zauważyłam, to albo handlują narkotykami i innymi prochami, albo są jakimiś zabójcami. Na samą myśl, że mogą kogoś zabić się wzdrygnęłam. Ale to by mogło wyjaśnić, dlaczego Harry został pobity. A może on po prostu wdał się w jakąś bójkę, którą przegrał ? Już sama nie wiem. Ale chce wiedzieć, z kim przebywam pod jednym dachem. No i jest jeszcze to zachowanie Zayna. Tutaj jest dla mnie oschły i co chwilę zdenerwowany, a potem przeprasza mnie i przytula. Gdy tylko przyjedzie, muszę to z nim załatwić. Jeśli nie odpowie dlaczego się tak zachowuje to stąd odchodzę. Wydaję mi się też, że chłopcy wcale mnie nie lubią tylko tolerują, bo Zayn im kazał. Jedynie Harry jest dla mnie miły, ale on chce po prostu dziewczyny do łóżka na jedną noc, a nie przyjaciółki czy tam koleżanki. Wróciłam do środka i poszłam do sypialni. Z tym wyniesieniem się trochę mnie poniosło. Ale to i tak będzie szantaż. Rozpakowałam w końcu swoje ubrania. Na szczęście Zayn raczej nie zaglądał do mojej drugiej torby, gdzie mam kasę. A no właśnie, nie muszę z nimi mieszkać, mogę sobie kupić mieszkanie na drugim końcu świata, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Schowałam torbę z moim dobytkiem pod łóżko i natknęłam się tam na jakieś czarne pudełko. Wyciągnęłam je i położyłam na łóżku. Było zamknięte na klucz, więc raczej nici z zobaczenia co jest w środku. Schowałam je z powrotem na swoje miejsce i poszłam do kuchni. Nie byłam głodna, ale strasznie chciało mi się pić. Harry właśnie wstawał. Wyglądał tak niewinnie, gdy był zaspany. Przetarł swoje oczy, po czym przejechał dłonią po swoich włosach.
- Witaj śpiochu – posłałam mu ciepły uśmiech i poszłam do kuchni. Nalałam sobie szklankę wody i usiadłam przy wyspie.
- Witaj piękna – Harry położył dłoń na mojej talii i pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się pod nosem i upiłam łyk wody. – Gdzie cię wcięło w nocy ? – spytał wyciągając z górnej szafki talerz, po czym przeszedł do lodówki i wyciągnął z niej składniki, jak się nie mylę na kanapki, bo potem wyciągnął chleb.
- No wiesz, bo tym jak skorzystałam z kibelka, wróciłam do ciebie, ale spałeś tak słodko, że nie chciałam cię budzić, więc położyłam się w pokoju Zayna.
- Słodko powiadasz ? – spojrzał na mnie, szczerząc się przy tym.
- Yhym – uśmiechnęłam się do niego jeszcze raz i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i kanał muzyczny. Zaczęłam poruszać się do rytmu piosenki. Spojrzałam w stronę kuchni, by sprawdzić czy Harry przypadkiem nie idzie. Tańczyłam dalej...
- Nieźle się ruszasz – wymruczał mi do ucha. Wystraszyłam się go, nie wiedziałam że jest tak blisko.
- Harry idioto, wystraszyłeś mnie – dałam mu kuksańca w brzuch. Chłopak wybuchł śmiechem.
- Śmiej się, śmiej, ale zobaczysz jeszcze kiedyś będę silniejsza i cię zaboli – pokazałam mu język i obrażona poszłam do sypialni.
- Ej no Bell, nie obrażaj się – wchodząc do pokoju wychyliłam rękę i pozdrowiłam go środkowym palcem.
- Przepraszam, nie chciałem – chłopak podszedł do mnie i objął mnie od tyłu, przybliżając twarz do mojej szyi. Delikatnie mnie pocałował.
- Co ty robisz, przepraszam cię bardzo ? – odwróciłam się do niego twarzą i zmroziłam go wzrokiem. Ten tylko głupio się uśmiechnął i wpił się w moje usta. Walnęłam go z całej siły w klatkę, ale na marnę, tylko się uśmiechnął. Nagle ścisnął moje pośladki, przez co mocno wciągnęłam powietrze ustami i wtedy włożył mi do ust język. Teraz albo nigdy – pomyślałam i ugryzłam go.
- Kurwa – syknął i odsunął się ode mnie.
- Wyjdź stąd natychmiast – rozkazałam mu. Chłopak ze zdenerwowania zacisnął dłonie w pięść. – Harry wyjdź – powtórzyłam. Styles jakoś szybko złagodniał i uśmiechnął się cwanie. Podszedł do mnie ponownie.
- Jeszcze będziesz moja – wyszeptał mi do ucha i ulotnił się z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Odetchnęłam z ulgą, że w końcu sobie poszedł. Rzuciłam się na łóżko i wzięłam telefon. Napisałam do Zayna: „ Kiedy wracacie ? ” Poczekałam kilkanaście minut na odpowiedź: „A co stęskniłaś się za mną ? x”. Marzenie: „Pfff, chciałbyś ;P”. Zayn: „Bardzo ;) Będziemy za 2 godziny, przyszykuj apteczkę...” Ja pierdole, kto tym razem ? „Komu się coś stało ? ” Zayn: „Przebierz się za seksi pielęgniarkę, gdy będziesz mnie opatrywać :) xx” Kurwa Malik, ja kiedyś przy tobie oszaleje. Wybrałam do niego numer, ale cwaniak nie zamierza odebrać. Zdenerwowana poszłam do ogrodu.
- A tobie co ? – spytał się Harry, gdy go wymijałam w salonie. Chwyciłam jak zwykle paczkę papierosów i będąc jeszcze w środku odpaliłam jednego.
- Wow, kto cię tak wkurzył ? Mam nadzieje, że nie ja, chociaż muszę przyznać że wyglądasz nieziemsko, gdy się złościsz – posłał mi oczko, na co zmroziłam go ponownie wzrokiem. Wypaliłam chyba 3 papierosy. I paliłabym dalej, gdyby mnie ich nie pozbawiono.
- Na dzisiaj ci starczy – powiedział Harry zabierając mi paczkę. Weszłam do środka i od razu poszukałam apteczki. Zaniosłam ją do sypialni Zayna. Niech sobie chłopak nie myśli, że będę dla niego delikatna. Usiadłam na łóżku i tak czekałam, aż chłopcy przyjadą. Nagle w domu zrobiło się strasznie głośno. To oznacza, że już są. Wyszłam do nich i zobaczyłam Zayna. Twarz miał całą, ale jego biały t-shirt był we krwi. Lekko się wzdrygnęłam na myśl, że coś mu się stało. Jednak stał o własnych siłach, więc powinno nie być tak źle.
- Chodź – zwróciłam się do Zayna i wróciłam do sypialni. Chłopak od razu poszedł za mną i zamknął drzwi na klucz. – Siadaj – wskazałam mu na łóżko i kucnęłam przy apteczce. – Ściągnij bluzkę... – spojrzałam na jego twarz, na której malował się uśmiech. On jest niemożliwy. Na brzuchu było tylko niewielkie rozcięcie. Nalałam spirytusu na wacik i bez ostrzeżenia przyłożyłam do rany. Chłopak zawył z bólu.
- Zayn myślałam, że jesteś bardziej wytrzymały – uśmiechnęłam się zadowolona, ze swojego czynu i ponownie chciałam przyłożyć wacik, lecz chłopak chwycił moją rękę.
- Nie rób już tego – wysyczał przez zęby.
- Weź się nie wygłupiaj. Muszę cię opatrzyć – spojrzałam mu w oczy i czekałam, aż puści moją rękę. W końcu poluzował uścisk i ponownie tym razem delikatniej przemyłam ranę. Nie było potrzeby zakładania opatrunku, więc zostawiłam go w spokoju. Lekko się podniosłam i znalazłam się na wysokości twarzy chłopaka. Dzieliło nas zaledwie kilka milimetrów. Zayn to patrzył się na moje oczy, to na usta. Wiedziałam czego chce. Uśmiechnęłam się i przybliżyłam jeszcze bliżej.
- Przestań się gapić tylko mnie pocałuj – wyszeptałam mu prosto w usta. Bez zastanowienia, delikatnie musnął moje usta, po czym zaczął na mnie napierać coraz bardziej. Położyłam ręce na jego barkach i lekko nacisnęłam by się położył na łóżku. Wspięłam się na niego, nie przestając odwzajemniać pocałunku i usiadłam na nim okrakiem. Malik ścisnął mój pośladek przez co z moich ust wydobył się cichy jęk. Jedną rękę położyłam na jego torsie, a drugą wplotłam w jego włosy, lekko je ciągnąc. Zayn zamruczał, na co się uśmiechnęłam. Przejechał językiem po mojej wardze i ponownie ścisnął pośladek. Jęknęłam głośniej, a jego język powoli zaczął penetrować moje usta. Dłoń chłopaka weszła pod moją bluzkę i zatrzymała się na staniku. Poczułam jego przyjaciela na mojej kobiecości. Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niego, po czym usiadłam na nim.
- Co jest ? – spytał zdezorientowany.
- Tyle powinno ci wystarczyć... Zayn – ostatnie słowo wypowiedziałam w jego usta i lekko je musnęłam. Chłopak przewrócił mnie na plecy i teraz to on był nade mną.
- Jeszcze nie skończyłem – wyszeptał mi do ucha i zaczął całować moją szyję. Odruchowo odchyliłam głowę w bok, dając mu więcej miejsca. Poczułam jak się uśmiecha. Lekko mnie ugryzł, po czym się do mnie przyssał. O nie ! On chce mi zrobić malinkę. Nawet nie wiem kiedy oderwał się ode mnie i pocałował w usta. – Teraz każdy będzie wiedział, że jesteś moja – uśmiechnął się i wyszedł z pokoju. Szybko poleciałam do łazienki, zobaczyć jego „arcydzieło” Ja pierdole, będzie się trzymała chyba z kilkadziesiąt dni.
- Kurwa Malik nie żyjesz – krzyknęłam w jego stronę i wybiegłam za nim.
- Piękna złość piękności szkodzi – powiedział rozweselony Liam, gdy byłam już w salonie. Zayn siedział sobie spokojnie na kanapie i popijał piwo.
- Zaraz tobie zaszkodzę – posłałam mu groźne spojrzenie. Liam podniósł ręce w geście obronnym i usiadł obok Harryego.
- Ej a co ty tu masz ? – Niall przeszedł obok mnie i przejechał palcem bo mojej malince.
- Zayna się spytaj, to jego sprawka – gdy blondyn to usłyszał, od razu ode mnie odskoczył. A temu co ?
- Siadaj – Mulat poklepał miejsce na jego kolanie, a ja spojrzałam na niego jak na wariata.
- Chyba sobie żartujesz ?
- Siadaj – powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu. Przewróciłam oczami i usiadłam na nim. – Uwielbiam jak się denerwujesz. A malinka jest... – spojrzał na moją szyję i przygryzł wargę. Faceci. Przejechałam wzrokiem po wszystkich. Wszyscy oprócz Hazzy wpatrzeni byli w telewizor. Natomiast ten zabijał Zayna wzrokiem. O co tu chodzi ? Co takiego robi Zayn, że wszyscy go tak traktują ?
- Zayn możemy porozmawiać ? – pochyliłam się nad ucho chłopaka.
- To rozmawiajmy
- Na osobności... – Malik przewrócił oczami i oboje poszliśmy do jego sypialni.
- O czym chcesz rozmawiać ? – spytał krzyżując ręce na piersi.
- O tym co się tutaj dzieje ! – wybuchłam. – Dlaczego chłopcy tak się ciebie boją ? Czym się zajmujecie ? I dlaczego raz jesteś dla mnie oschły i najchętniej byś mnie zabił, a kiedy indziej jesteś miły i zabawny ? Dlaczego mnie tutaj trzymasz ?
- Bo jesteś moja – przerwał mi mój monolog. Zatkały mnie jego słowa.
- Co takiego ? – ze zdziwienia podniosłam brwi.
- Twoja obecność mnie uspokaja, nie jestem taki spięty. A chłopcy boją się mnie, bo ... Nie chcę żebyś ty się mnie bała ...
- Zacząłeś to dokończ. Dlaczego się ciebie boją ? – naciskałam.
- Bo zabiłem kilka osób pod wpływem złości... Dlatego wolą mnie nie wkurwiać. Przyjaźnimy się ze sobą, ale i tak nie mają pewności, czy kiedyś nie zginą... – opadłam na łóżko i próbowałam przetworzyć wszystkie informację, które do tej pory do mnie dotarły. Chwila ! Co on powiedział o mnie ?
- Co to ma znaczyć, że cię uspokajam ? – posłałam mu podejrzliwe spojrzenie. Zayn zaśmiał się lekko i usiadł obok mnie. Odruchowo, przesunęłam się trochę dalej od niego, co zauważył.
- Nie bój się mnie. Nigdy cię nie skrzywdzę i obiecuję, że nikt cię nawet nie tknie. Przy mnie będziesz bezpieczna...
- Powiedział to facet, który jeszcze nie tak dawno wybił okno w własnym domu, by mnie zabić...
- Nie zrobiłbym ci .... z resztą zapomnijmy o tym – spuścił wzrok na swoje dłonie, którymi się aktualnie bawił.

- Najpierw zacznij mnie lepiej traktować, skoro chcesz bym była twoja – stanęłam w progu pokoju i ostatni raz spojrzałam na chłopaka. – Bo jak na razie, coraz bardziej nie chce cie znać... – wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę wyjścia.
- Gdzie ty idziesz ? – spytał się Harry.
- Po prostu muszę wyjść... – założyłam swoje buty i otworzyłam drzwi. Pierwszy raz odkąd tu jestem wychodzę na ten plac. Skierowałam się do furtki i wyszłam na ulicę. Dom chłopców znajdował się praktycznie w lesie. Gdy przeszłam z jakiś metr usłyszałam za sobą kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam Harryego, który biegł truchtem w moją stronę. Uśmiechnęłam się na jego widok, co od razu odwzajemnił. Położył mi rękę na barku i przyciągnął do siebie.
- Chyba nie myślałaś, że pozwolę ci chodzić samej po lesie ?
- Ty nie pozwolisz, czy Zayn nie pozwoli ?
- Jak wychodziłem, to siedział jeszcze u siebie. I nie rozmawiałem z nim – posłał mi czarujący uśmiech. On to w każdej sytuacji potrafi uwodzić kobiety. Ale chyba za to go lubiłam, że potrafi mnie rozśmieszyć i w sumie pogadać jak człowiek z człowiekiem. Przytuliłam go i szliśmy tak leśną ścieżką, ciągle gadając i się śmiejąc.

wtorek, 14 stycznia 2014

Cztery

- A co się stało ? – lekko podniósł się na łokciu.
- Bella ! Otwórz te zasrane drzwi – ze strachu, aż podskoczyłam i zrobiłam kilka kroków w tył. Chłopak mocował się w klamką, ale bez skutku.
- Coś ty mu zrobiła ? – spytał się Harry.
 -Po prostu nie dałam mu dupy – powiedziałam spokojnie, a Zayn znowu zaczął przeklinać.
- Jeśli zaraz ich nie otworzysz to je wywarze, słyszysz ?
- Nie otworze ich dopóki się nie uspokoisz. I nie będę twoją odskocznią od problemów, kapujesz ? – krzyknęłam, na co chłopak walnął w drzwi.
- Sama tego chciałaś – usłyszałam jak Zayn odchodzi od drzwi, a na korytarzu chłopcy zaczęli się wypytywać co się stało. Odetchnęłam z ulgą, że sobie poszedł, gdy nagle coś walnęło w okno. Odwróciłam się i zobaczyłam wkurzonego mulata, który trzymał w ręku dość spory kamień. – Otwórz okno – kurwa przecież on mnie zabiję.
- Bella, otwórz te okno bo je wybije – powiedział Harry, chyba też był przestraszony. Wtedy kamień przeleciał przez szybę i znalazł się obok mojej nogi. Pisnęłam ze strachu i pobiegłam do drzwi. Szybko je otworzyłam i wyleciałam na korytarz wpadając w czyjeś ramiona.
- Ratuj, on chce mnie zabić – spojrzałam na zdezorientowaną twarz Nialla.
- Gdzie ona jest ? – Zayn pojawił się w progu pokoju od Harryego, więc szybko schowałam się za plecami blondyna. Zayn mnie zobaczył i ruszył w moją stronę. – Ty mała suko – wysyczał i chciał mnie dotknąć, a raczej uderzyć, ale Niall mu to uniemożliwił.
- Stary opanuj się ! – odsunął go od nas, a ja zostałam zabrana do tyłu przez Liama, który otoczył mnie razem z Louisem.
- Dajcie mi ją natychmiast !
- Ochłoń trochę co ? Ona jest przestraszona ! Nie wiem co ci zrobiła, ale odpuść sobie teraz. Pogadamy jak się uspokoisz – powiedział spokojnie Horan i pokazał mulatowi drogę do jego sypialni.
- Pożałujesz tego co zrobiłaś – skierował słowa w moją stronę, na co drgnęłam przerażona. Wkurzony wrócił do swojej sypialni i trzasnął drzwiami. Odetchnęłam z ulgą, że to już koniec i oparłam głowę o ramię Liama. Chłopak objął mnie i pogłaskał na uspokojenie po plecach.
- Już po wszystkim mała ...
- Dziękuję – posłałam im delikatny uśmiech. Tylko co teraz ? Przecież rano znowu będzie chciał mnie zabić.
- Wracamy do łóżek ? – spytał Louis. O no tak i zostawcie mnie samą w salonie !
- Najpierw powie nam co się stało – Niall chwycił mnie za rękę i wszyscy poszliśmy do jego pokoju. Usiadłam na łóżku, a Niall obok mnie. Lou i Liam stali naprzeciw nas.
- No to co mu zrobiłaś ? – spytał się Liam i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Nic, po prostu nie dałam mu i tyle, a ten się zdenerwował, więc uciekłam do Harryego, a resztę to już chyba sami widzieliście. Boże przecież on mnie potem zabije. Ja nie mogę tu zostać... – zaczęłam panikować. Podobno tutaj miałam być bezpieczna.
- Uspokój się. Nikt cię nie zabije, a tym bardziej Zayn. Będziemy cię chronić jak będzie taka potrzeba... – pocieszał mnie Louis.
- Skoro już wiemy o co chodzi, to idziemy dalej spać. Ty Horan zaopiekuj się nią – rozkazał Liam i wraz z Lou wyszedł z pokoju. Chłopak zamknął za nimi drzwi. Pewnie po to by Zayn nie wszedł. Odwrócił się do mnie i szeroko uśmiechnął. Idioto nie myśl sobie, że coś ode mnie dostaniesz. Wywróciłam oczami i przykryłam kołdrą.
- Piękna ja nie gryzę – odwróciłam się do niego i zobaczyłam, że przygryza wargę. Dobra zrobię mu tą przyjemność i się do niego przytule. Objęłam go ręką, a głowę ułożyłam na jego torsie. Wygląda na to, że tylko on nie ma tatuażów. Akurat dzisiaj wszystkich widziałam bez koszulki. I to chyba jest jedyna przyjemna rzecz w dzisiejszych wydarzeniach. Chłopak mocniej mnie przytulił. Jego dłoń była niebezpiecznie blisko mojego pośladka, ale dopóki nie zjedzie niżej, to jest ok. I tak nie zasnę, więc będę mogła wszystko kontrolować. Powoli obserwowałam jak chłopak zasypia i zaczyna cichutko pochrapywać. Haha, jaki on słodki, gdy śpi. I pomyśleć, że jest bad boyem. Gdy już spał, ostrożnie wstałam z łóżka uważając by go nie obudzić. Pochodziłam sobie po pokoju, po czym usiadłam na parapecie. W końcu zaczęło świtać. Z okna widziałam kawałek podjazdu, a potem ulicę. Siedziałam tak, dopóki nie usłyszałam zza drzwi rozmowy chłopców. Najwidoczniej obudziły one blondyna, bo otworzył w końcu oczy. Spojrzał w moim kierunku. Obdarzyłam go ciepłym uśmiechem.
- Dzień dobry – powiedziałam i podeszłam do łóżka. – Jak się spało ?
- Hej – odpowiedział zaspany i przetarł swoje oczy. – Długo tam siedziałaś ? – spytał, gdy dotknął mojej dłoni. No tak przecież jestem cała zimna.
- Nie długo – uśmiechnęłam się ponownie. Odwróciłam głowę w stronę drzwi, bo ktoś nacisnął na klamkę. Dzięki Bogu, że Niall je wczoraj zamknął. Przestraszona popatrzyłam się na Horana. Podszedł do drzwi.
- Czego ? – spytał.
- To ja Liam. Bella też wstała ? Jeśli tak to chodźcie do salonu. Zayn jeszcze nie wyszedł z pokoju jakby co...
- Dobra, zaraz będziemy – odpowiedział Niall i spojrzał na mnie. Podeszłam do niego i przytuliłam się od tak. Sama nie wiem czemu, ale tego potrzebowałam. Chłopak na początku chyba się zdziwił, ale po chwili odwzajemnił mój gest. Wyszliśmy z pokoju. Niall cały czas obejmował mnie w talii jedną ręką.
- Cześć – przywitałam się ze wszystkimi. Nawet Harry czuł się już lepiej i siedział właśnie na kanapie. Usiadłam obok niego, a Niall zaraz koło mnie. – Lepiej się już czujesz ? – spytałam bardziej zatroskanym głosem niż w rzeczywistości chciałam.
- Tylko gdy cię widzę – on i te jego gadki. Wybuchłam wraz z nim śmiechem, po czym mnie przytulił.
- Harry wiem, że fajnie się mnie przytula, ale niewygodnie mi – chciałam go walnąć w bok, ale w ostatniej chwili przypomniałam sobie, że ma tam siniaki. Chłopak nie miał zamiaru mnie puścić, a mój kręgosłup wykrzywiał się jeszcze bardziej. – Niall pomóż – nie wiedzieć czemu ta sytuacja zaczęła mnie śmieszyć. Blondyn odczepił ode mnie rękę Harryego i w końcu byłam wolna. Usiadłam prosto i poprawiłam swoje włosy. Zauważyłam, że wszyscy się na mnie gapią. Spojrzałam po sobie. Zapomniałam, że miałam na sobie tylko majtki i zwykłą bluzkę, która odsłaniała cały mój brzuch. Kurwa. Szybko ściągnęłam ją w dół i posłałam chłopcom zabójcze spojrzenie.
- Pożyczyłby mi ktoś spodnie ?
- Niby po co ? – spytał się Harry i oblizał swoje wargi.
- Po gówno ! Nie będę przecież chodzić w samych majtkach...
- Nam to nie przeszkadza –uśmiechnął się lokaty. Walnęłam go lekko w ramię.
- Ała ! Za ...
- Za żywot Styles – odpowiedziałam na jego pytanie, a ten zaczął masować rękę. Proszę cię, lekko cie walnęłam. – Nie udawaj, że cie to bolało
- Nie udawaj, że cie to bolało – przedrzeźnił mnie , za co znowu go walnęłam, przez co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Fajnie się bawicie ? – spytał zdenerwowany Zayn, wchodząc do salonu. Wszyscy siedzieli cicho i ze spuszczonymi głowami. Podczas gdy Malik zabijał mnie wzrokiem. Dzięki chłopaki, że mi pomagacie. – Bella musimy pogadać – wyciągnął dłoń w moją stronę. Zdezorientowana, szukałam pomocy wśród chłopców, ale oni dalej nic nie robili. Wstałam z kanapy i podeszłam do mulata. Poszliśmy do jego pokoju. Chłopak zamknął za nami drzwi. Papa świecie... Stałam do niego tyłem i czekałam, aż mi coś zrobi. Widziałam wcześniej, że dalej był wkurzony, a te cioty najnormalniej w świecie się go bały. Nagle poczułam jak chłopak chwyta mnie w pasie i przytula do siebie ? WTF ? Co jest grane ?
- Bella przepraszam cię – wyszeptał mi do ucha. Dobra. Zatkało mnie. Zayn odwrócił mnie do siebie twarzą. Stałam jak słup i czekałam, aż przestanie żartować i na mnie nawrzeszczy. Ale nic takiego się nie stało. – Proszę nie bój się mnie. Ja naprawdę nie chciałem – w jego oczach zobaczyłam skruchę. Czy to jest jakaś ukryta kamera ? Bo jeśli tak to możecie już wyjść. – Wybacz mi – chłopak znowu mnie przytulił. Nie wiedząc dlaczego, odwzajemniłam jego gest. Dobra bałam się go, ale przeprosił tak ? I widzę, że wie, że źle zrobił. – Proszę powiedz coś. Cokolwiek...
- Wybaczam ci – wyszeptałam i mocniej go przytuliłam. Zayn objął mnie mocniej i podniósł do góry. Boże z kim ja żyje ? Zaczęłam się śmiać z tego idioty. Po paru sekundach zostałam odstawiona z powrotem na podłogę. – Wybaczam pod jednym warunkiem...
- Jakim ?
- Już nigdy więcej nie dawaj mi powodów, bym się ciebie bała
- Obiecuje – ponownie się do siebie przytuliliśmy. Tym razem to ja zabije chłopców. Ta ich gadka szmatka, że mnie obronią. Ciekawi mnie tylko, dlaczego tak boją się Zayna ? Nawet się nie zorientowałam, że dalej byłam przytulana przez mulata, dopóki mój telefon nie zadzwonił. Odsunęłam się od chłopaka i chwyciłam urządzenie. Nieznany numer ?
- Słucham ? – powiedziałam oschle.
- Grzeczniej skarbie... – kurwa to Gregor.
- Czego chcesz ?
- Alex się u mnie nie pojawiła, więc wchodzisz na jej miejsce...
- Nigdy mnie nie znajdziesz ! Właśnie siedzę sobie na słonecznej plaży i pije kolejnego drinka. Spróbuj się domyślić, gdzie jestem. A skoro tak bardzo chciałeś Alex, to dowiedz się dokąd był lot 3 dni temu o 14 ! – rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę, który rozpadł się na małe kawałeczki. Złom. Upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Głupia idiotka narobiła sobie problemów, a teraz ja mam za nie płacić. Zayn przykucnął i przytulił do siebie.
- Już nie płacz... – głaskał mnie po plecach, co szybko mnie uspokajało.
- Nie pozwól, by on mnie znalazł – wyszeptałam i wtuliłam się w ciało chłopaka.
- Nigdy... – minęło parę ładnych minut, aż w końcu się uspokoiłam. Musze być silna, zawsze byłam i zawsze BĘDĘ !
- Powinniśmy wrócić do chłopców – od płaczu miałam chrypkę, przez co się zaśmiałam, bo dziwnie to brzmiało. – Ale najpierw muszę się przebrać – spojrzałam na moje nagie nogi i podeszłam do walizki. Wyciągnęłam z niej TO i ubrałam przy Zaynie. Gdy już byłam gotowa, odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu ciepły uśmiech.
- Bella mogę cię o coś prosić ? – spytał drapiąc się w zakłopotaniu po głowie.
- Jasne – podeszłam do niego i położyłam dłonie na jego klatce piersiowej.
- Chłopcy darzą mnie dużym szacunkiem i mają do mnie respekt... – chyba wiem o co mu chodzi. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Nie martw się, gdy tylko wyjdę z tego pokoju, znowu będę cię nienawidzić, tak samo jak ty mnie – chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. Gdy tylko przekroczyłam próg, przybrałam maskę, przestraszonej, ale i zdenerwowanej. W salonie wszystkie ślepia, były wlepione we mnie. Posłałam im zabójcze spojrzenie i chwyciłam paczkę fajek, które leżały na komodzie.
- Wszystko ok. ? – spytał się Niall.
- Spieprzaj – powiedziałam oschle i wyszłam do ogrodu. Dalej byłam na nich zła. Bohaterowie od siedmiu boleści się znaleźli. Zaciągnęłam się dymem i po chwili czułam się już o wiele spokojniej. Poszłam do kuchni zrobić sobie kawę. Postawiłam wodę i czekałam, aż się zagotuje. Ktoś złapał mnie za ramiona i przygniótł do drzwi lodówki. Spojrzałam na blondyna, który przywarł do mnie całym ciałem.
- Nigdy więcej się tak do mnie nie odzywaj – wysyczał mi prosto w twarz.
- Bo ?
- Nie zapominaj, kto wczoraj uratował ci tyłek przed Zaynem...
- Nie zapomnę, kto dzisiaj wystawił mnie na pewną śmierć – wysyczałam cała zdenerwowana.
- Puść ją – Zayn stał za Horanem. Widać było na kilometr, że jest wkurzony. Znowu. Niall posłusznie mnie puścił i wyszedł mierząc mnie wzrokiem. Kutas.
- Dzięki – odpowiedziałam bez emocji i zalałam sobie kawę. Chwyciłam kubek i poszłam z nim do salonu.
- Harry weźmiesz nogi, bo chciałabym usiąść – spytałam stojąc nad leżącym na kanapie chłopakiem, ale nie uzyskałam żadnej reakcji z jego strony. Ugh... Położyłam kubek na stoliku i usiadłam mu na nogi. Przy okazji wyciągnęłam kocyk z koszyka i przykryłam się nim.
- Daj trochę – Harry w końcu zwrócił na mnie uwagę. Szkoda tylko że chciał mój kocyk. Podałam mu materiał, którym się przykrył i tak siedzieliśmy i oglądaliśmy TV. Obok na drugiej kanapie siedział Liam i Louis, a Nialla gdzieś wcięło. Po kilku godzinach przyszedł do nas Zayn. Czy on cały czas siedział u siebie w pokoju ? Okeeej...
- Zbierajcie się, mamy zlecenie – co ? Jakie zlecenia ? Kurwa, czym oni się do jasnej ciasnej zajmują ! – Harry ty zostajesz, nie chce narażać... – Zayn spojrzał na mnie i wtedy przypomniał sobie, że nie może więcej powiedzieć. – Bella zajmij się nim... – co ja niańka jakaś czy co ?
- Wrócimy jutro na wieczór – powiedział jeszcze przed wyjściem i zamknął drzwi.
- No to zostaliśmy sami – powiedziałam i popatrzyłam się na Lokatego, który szczerzył się od ucha do ucha. Posłałam mu minę typu ( WTF ? ) i powróciłam do oglądania filmu.
- Słońce przyniesiesz mi coś do picia ?
- A sam nie możesz iść ?
- Zayn powiedział, że masz się mną zająć – wywróciłam oczami i mocno odepchnęłam się od jego nóg, na co zajęczał z bólu. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do kuchni.
- Co chcesz do picia ? – wychyliłam głowę z kuchni i spojrzałam na Stylesa.
- Może być sok. Ten z lodówki – posłał mi słodki uśmiech, a ja otworzyłam lodówkę. W drzwiach znajdował się sok jabłkowy, więc wzięłam go i dwie szklanki, po czym wróciłam do Harryego.
- Trzymaj – podałam mu szklankę wypełnioną sokiem i ponownie usiadłam mu na nogach. Powoli zaczynał mnie boleć kręgosłup, więc zaczęłam się wiercić.
- Nie chcesz się może na mnie położyć ? Będzie ci wygodniej – w sumie to czemu nie, ale...
- A twoje siniaki ? – spytałam.
- Nimi się nie przejmuj, chodź tu do mnie – posłał mi ciepły uśmiech i wyciągnął ręce w moją stronę. Wyglądał w tej chwili jak małe dziecko. Zaśmiałam się i położyłam się na nim. Chłopak objął mnie ręką, żebym nie zleciała i przykrył kocykiem.
- Jak będziesz miał problemy z oddychaniem to mi powiedz – zażartowałam, na co Harry wybuchł śmiechem. Przeleżeliśmy tak całe popołudnie, potem wieczór. Nadeszła 21. Harry tworzył różnorakie wzory na moich plecach, a ja kreśliłam szlaczki na jego torsie. Cały czas nurtowało mnie pytanie, czym się zajmują. Muszę to wiedzieć.
- Harry ? – zaczęłam ostrożnie.
- Tak ? – popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął.
- Bo ja... chciałabym wiedzieć... no ten...
- No wyduś to z siebie – zaśmiał się z mojego jąkania.
- Czym wy się zajmujecie ? – spytałam szybko. Nawet nie wiem czy mnie zrozumiał, bo zmarszczył czoło.
- Chciałbym, ale nie mogę ci powiedzieć – czyli zrozumiał, zrobiłam zawiedzioną minę i ponownie położyłam moją głowę na jego klatce piersiowej. – Porozmawiaj z Zaynem, może w końcu ci powie – przejechał dłonią po moich włosach i pogłaskał mój policzek.
- Key
- To jaki film teraz ? – Harry zaczął skakać po kanałach i szukać jakiegoś interesującego filmu. Mi jakoś nic nie wpadło w oko, więc dałam mu wolną rękę. Przeleciał jeszcze jakieś 10 kanałów i w końcu włączył jakiś dramat. Na początku jeszcze jako tako mnie interesował, ale pod wpływem dotyku Harryego na moich plecach, najnormalniej w świecie zasnęłam.
---------------------------------------------------------
Następny rozdział dodam, gdy będą jakieś komentarze.
Widzę, że kilka osób wchodzi, ale to nie ma sensu, jeśli nie wiem nawet czy wam się podoba ;/