czwartek, 10 kwietnia 2014

Siedem

Czyjaś dłoń gładziła moje plecy, przez co zamruczałam. Jeszcze nikt mnie tak nigdy nie dotykał. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam uśmiechniętą twarz Zayna.
- Witaj piękna – ucałował mnie w czoło i przejechał palcem po moim policzku. Zmęczona snem, ponownie zamknęłam oczy i leżałam sobie na chłopaku. Nagle, między moimi nogami coś się poruszało. Chwila, czy to jest to o czym myślę ? Spojrzałam na mulata, który był trochę zakłopotany. O mój Boże ! Jego... kolega, czy jak to inaczej nazwać, właśnie mu stanął. Ok. Bella nie możesz się śmiać, bo go zawstydzisz. A co mnie obchodzi, że go zawstydzę ? Wole się zabawić. Seksownie przygryzłam wargę i nie spuszczając wzroku z Zayna zeszłam z niego, pilnując by „niby” przypadkiem dotknąć go tam nogą. Malik zrobił wielkie oczy, na co się uśmiechnęłam i poszłam do łazienki. Wykonałam poranną toaletę, po czym wyszłam owinięta w sam ręcznik, gdyż wzięłam szybki prysznic. I dopiero pod wodą skapłam się, że nie wzięłam ubrań.
- Mrrr... – Zayn dalej leżał na łóżku, podparty na łokciach i przygryzał swoją wargę. Uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z szafy UBRANIA. Ubrałam się przy nim, oczywiście tak, aby nie widział moich intymnych części ciała i usiadłam na skraju łóżka.
- Masz na dzisiaj jakieś plany ? – spytałam.

- Nie, a czemu pytasz ? – chłopak przybliżył się do mnie i położył swoją głowę na moich kolanach. Wplotłam palce w jego włosy i zaczęłam się nimi bawić. Nie chciałam tego robić, ale to było silniejsze ode mnie.
- Pomyślałam, że może pójdziemy dzisiaj na imprezę ? – spytałam ostrożnie. Widać nie spodobało mu się to, bo zacisnął szczękę i wstał z łóżka.
- Nigdzie nie wychodzisz... – powiedział stanowczo i poszedł do łazienki. Czyli, że tak masz zamiar mnie traktować ?
- Nie możesz mnie trzymać w zamknięciu do końca życia ! – weszłam do niego i zastałam go pochylonego nad umywalką. Obmywał właśnie twarz wodą. Każdy jego ruch był idealny... STOP ! Bella, jesteś na niego zła, skup się na jednym, a nie na jego idealnym ciele. Ugh... głupia podświadomość. – Proszę, nie zniosę kolejnego dnia w tym domu. Musze gdzieś wyjść... – zamilkłam. Przekonywanie go, nie ma sensu i tak się nie zgodzi. Wyszłam z pokoju i chciałam iść do salonu, ale nikogo tam nie było, więc skręciłam do pokoju Hazzy. Drzwi były uchylone, więc weszłam bez pukania.
- Harry jesteś tu ? – rozejrzałam się po pokoju i zauważyłam, że drzwi od łazienki są lekko uchylone. Najwyraźniej chłopak brał prysznic. Usiadłam na łóżku i czekałam, aż w końcu wyjdzie z pomieszczenia. Usłyszałam jak woda przestaje lecieć.
- Harry jestem w twoim pokoju, więc jakby co to załóż ręcznik – krzyknęłam, gdyż zauważyłam przygotowane ubrania na krześle przy szafie. A znając jego, to pewnie wyszedł by bez ręcznika.
- Myślałem, że chciałaś zobaczyć mnie w całej okazałości – posłał mi oczko.
- Może innym razem słońce – uśmiechnęłam się słodko, a chłopak usiadł obok mnie.
- To co tutaj robisz ?
- Mam dość jego nastrojów...
- Ok. więcej nie musisz mówić, wiem o kogo chodzi. Czemu w ogóle z nim sypiasz ? Śpij ze mną, będzie lepsza zabawa – poruszał seksownie brwiami. Oj Harry, Harry.

- Już lecę...
- Tak więc, jest niezły, skoro dalej chcesz z nim spać. To o co chodzi ? – chłopak zaczął się ubierać.
- Chodzi o to, że nie chce mnie puścić na imprezę. Czuje się przy nim jak przy rodzicach... A ja nie mogę siedzieć cały czas w domu, na głowę można przez to dostać...
- Wow, nieźle się wkurzyłaś – Harry chwycił mnie za ramiona i skutecznie unieruchomił moje ręce, które latały na wszystkie strony. – Uspokój się skarbie, bo złość piękności szkodzi, a ja w tym czasie z nim porozmawiam i spróbuje przekonać na tą imprezę, bo w sumie ja też chce iść – posłał mi uśmiech i pstryknął w nos.
- Ok – powiedziałam już spokojnie. – To ja może zrobię w tym czasie śniadanie. Masz na coś ochotę ? – spytałam stojąc w progu.
- Dobrze wiesz, że mam ochotę tylko na ciebie – przewróciłam oczami i wyszłam z pokoju.
- W takim razie naleśniki będą w sam raz – krzyknęłam i poszłam do kuchni. Przyszykowałam wszystkie składniki, wymieszałam je, po czym zaczęłam smażyć placki na patelni. Poszukałam jeszcze dżemu, który znalazłam w szafce obok nutelli, a z lodówki wyciągnęłam bitą śmietanę i jeszcze banany. Owoc pokroiłam w plasterki i położyłam na osobnym talerzu. Nie wiem czy chłopcy lubią tak jeść. – Śniadanie – krzyknęłam w stronę salonu i usiadłam przy wyspie.
- I co tak wrzeszczysz ? – wow, kogo to moje piękne oczy widzą ? Niall w całej swojej okazałości. I w samych bokserkach. Na kacu. Chyba się nie obrazi jak go trochę podenerwuje ?
- Też miło mi cię widzieć – uśmiechnęłam się sztucznie i zaczęłam konsumować naleśniki. Do kuchni wszedł Harry dając mi znak, że jest ok, a zaraz za nim wszedł Zayn. Zjedliśmy posiłek w krępującej ciszy. Ciekawie się zaczyna ten dzień. Wyszłam z kuchni jako pierwsza, a zaraz za mną wyszedł Malik. Chwycił mnie za ramię i obrócił twarzą do siebie. Przybliżył się do mojej szyi. Przez jego oddech miałam ciarki na całym ciele.
- RAZEM idziemy na imprezę, pod warunkiem, że będziesz robić co ci każe, zrozumiałaś ? – powiedział to tak złowrogo, a jednocześnie seksownie, że o mało nogi się pode mną nie ugięły. – Odpowiedz – wysyczał przez zęby.
- Rozumiem – wycedziłam i odwróciłam od niego wzrok.
- Grzeczna dziewczynka – pogłaskał mnie po policzku i odszedł. Nie rozumiem tych jego nastrojów, jest gorszy niż ja podczas okresu.
- Ugh... – opadłam na kanapę i tak leżałam, dopóki nie przyszedł Harry i nie usiadł mi na plecach.
- Kochanie, nie żeby coś, ale CIĘŻKI JESTEŚ ! Złaź ze mnie – próbowałam się podnieść, ale gówno z tego. Ile on waży 100 kilo ?
- Wygodna jesteś – zaczął się wiercić. Mogę przysiąść, że mój kręgosłup został złamany w kilku miejscach.
- Harry proszę zejdź...
- A co będę z tego miał ? – schylił się i popatrzył na moją twarz. Zdmuchnęłam włosy, by go lepiej widzieć. Byłam wściekła, ale uśmiechnęłam się sztucznie.
- Co chcesz idioto ?
- Myślę, że całus wystarczy – uśmiechnął się cwanie.
- Dobra, a teraz złaź ze mnie – wrzasnęłam, na co chłopak wstał. Podał mi dłoń, którą chwyciłam i pociągnął mnie do poziomu, przez co od razu wpił się moje usta. Nawet nie miałam kiedy zareagować. Szybko się oderwałam i zmroziłam go wzrokiem.
- Zrobiłeś to specjalnie !
- Owszem, a co nie podobało ci się ?
- Nie ? – miało to być stwierdzenie, a wyszło pytanie. Co oni dzisiaj tak mnie denerwują ?
- Szkoda... ale cieszę się, że w końcu do czegoś między nami doszło piękna – puścił mi oczko i poszedł do swojego pokoju.
- Szkoda, że nie doszło do ucięcia komuś jaj – wycedziłam pod nosem.
- Mówiłaś coś ? – spytał się Niall. Kurwa, ile on już tutaj jest ? Mam nadzieje, że nie widział tego incydentu z Harrym. Znając jego to pewnie potem by powiedział o tym Zaynowi.
- Nie nic – uśmiechnęłam się trochę zakłopotana i poszłam do sypialni. Mimo że na imprezę idziemy dopiero wieczorem, to wole sobie już przygotować UBRANIA
- Wow, jeśli idziesz w tym na imprezę, to chce żebyś się już w to ubrała – skomentował Zayn stojąc oparty o framugę drzwi. W dłoni trzymał szklankę, a sądząc po kolorze, prawdopodobnie była to whisky.
- Jest dopiero 13, więc jeszcze sobie trochę poczekasz – uśmiechnęłam się sztucznie i zaczęłam szukać swojej kosmetyczki. Gdzie ja ją znowu położyłam ? Poszłam do łazienki, ale nic w niej nie znalazłam. Ponownie zajrzałam do torby i nic. Schyliłam się by wyciągnąć torbę spod łóżka.
- Ej, co ty robisz ? – zatrzymał mnie Zayn, kiedy chciałam włożyć rękę pod łóżko.
- Szukam czegoś... – zignorowałam go i jednym ruchem wyciągnęłam torbę.
- Wow, co w niej masz ? – Malik usiadł na skraju łóżka i bacznie mi się przyglądał.
- Nic dla ciebie piękny – posłałam mu sztuczny uśmiech i pociągnęłam za zamek błyskawiczny.
- O ja pierdole... Skąd ty masz tyle kasy ? – na samej górze leżała moja kosmetyczka, ale jak się tam znalazła, tego nie wie nikt. Wyciągnęłam ją i schowałam wszystko ponownie pod łóżko.
- Nie tylko ty miałeś nielegalne zarobki. A i wszystko jest przeliczone, jeśli zniknie choć jeden banknot, to umarł w butach – udałam, że podrzynam sobie gardło i weszłam do łazienki. Zrobiłam sobie makijaż idealny na taką imprezę i do takiego stroju.
- Hej, Liam i Louis wrócili... jakby co – Zayn wychylił się zza drzwi, po czym zniknął. Zostawiłam kosmetyczkę w łazience i poszłam się przywitać z chłopcami.
- Cześć wam – machnęłam do nich ręką i usiadłam na kanapie tak, że moje nogi były na nogach Hazzy, a reszta ciała opierała się o bok Malika.
- Widzę, że relację w naszej skromnej rodzince się polepszyły – Liam uśmiechnął się szeroko i usiadł na jednym z foteli i wziął ze stołu trochę orzeszków ziemnych, które przyniósł Harry. Taa polepszyły. Haha, ciekawe gdzie ? Chyba u niego w dupie. Mulat wziął mnie na kolana i objął mnie w pasie. Posłałam mu delikatny uśmiech, po czym wybuchłam śmiechem, bo Pan Idiota Styles połaskotał mnie po stopie.
- Dupek – odparłam, gdy kopnęłam go w udo. Widziałam, że Zayn ledwo wygrywa ze swoim śmiechem. Ale po chwili znowu był opanowany i poważny.
- Suka – powiedział Harry masując miejsce, w które go wcześniej walnęłam.
- Harry uważaj na słowa... – wysyczał Zayn. Awww dzięki, że mnie bronisz. Chociaż przed Stylesem nie ma takiej potrzeby.
- W ogóle to idziemy na imprezę, pójdziecie z nami ? – zmieniłam temat, bo nie chciałam żeby Zayn znowu był wnerwiony.
- No pewnie. O której ? – spytał uradowany Louis.
- O 21 – odpowiedział Zayn.
- Spoko, to ja się jeszcze pójdę przespać przez ten czas – Liam opuścił nasze towarzystwo i poszedł do swojego pokoju.
- Ja też się może zdrzemnę... – skierowałam się do Zayna i lekko uśmiechnęłam.
- A ja razem z tobą – chłopak odwzajemnił mój uśmiech i poszliśmy do sypialni. Od razu położyłam się na boku, a Zayn zaraz za mną, przyciągając mnie do siebie. Wyciągnęłam się jeszcze po telefon, by nastawić budzik. Nie chciałabym zaspać na prawdopodobnie jedyną imprezę w tym domu.
- Jesteś już gotowa ? – usłyszałam zniecierpliwiony głos Nialla. Poprawiłam jeszcze trochę makijaż i rozpuściłam włosy. Wyszłam do salonu, gdzie wszyscy na mnie czekali.
- Wow... wyglądasz... wow – okej zakres słów Lou jest dość ograniczony.
- Dzięki

- Dobra, wychodzimy – ponaglił nas Zayn, po czym poszliśmy do samochodu.
- Nie spodziewałam się, że przyjedziemy do mojej pracy – wyszłam z auta i stanęłam przed wejściem do klubu.
- To jest najlepszy klub w mieście, mała – odezwał się Liam i wyminął nas, by podejść do jakiś dziewczyn przy wejściu. Wywróciłam oczami i poczułam jak ktoś obejmuje mnie w talii. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Zayna z cwanym uśmieszkiem na twarzy.
- Jesteś moja, nie zapominaj o tym – wyszeptał mi do ucha i przejechał palcem po mojej malince, którą zostawił parę dni temu. Jak długo będzie się ona jeszcze trzymać ? Weszliśmy do środka. Chłopcy poszli do jakiegoś pustego stolika, a ja d razu skierowałam się do lady, za którą stał Jace.
- Hej Jace !
- Bella ? – widać zaskoczyłam go swoją osobą.
- Nie przywitasz się ze mną ? – spytałam z miną smutnego pieska.
- Emm... nie no cześć, ale co ty tu robisz ? – pocałowałam go w policzek przez ladę i usiadłam na krześle.
- Przyszłam na imprezę, nie widać ? – uśmiechnęłam się szeroko, gdy ktoś położył dłoń na mojej nodze. Obok mnie ukazał się Louis.
- Zayn chce byś do niego przyszła – powiedział mi na ucho i spojrzał w kierunku mulata. Powędrowałam za nim wzrokiem i zobaczyłam, że Malik jest delikatnie mówiąc wkurzony.
- Ok., zaraz do niego przyjdę, tylko zamówię sobie drinka – posłałam mu ciepły uśmiech i zwróciłam się do Jace’a by podał mi to co zawsze.
- Wyglądasz dziś bardzo seksownie, aż zazdroszczę Zaynowi...

- Jesteś słodki Louis – chłopak przejechał nerwowo po swoim karku. Uwielbiam zawstydzać mężczyzn. Odebrałam napój i poszłam do Zayna. Poklepał swoje kolano, na które usiadłam i objął mnie ręką w talii.
- Nie podoba mi się to jak z nim rozmawiasz
- Zayn, ale o kim teraz mówisz ? – spytałam lekko zdziwiona.
- O tym barmanie – wycedził z obrzydzeniem. Przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się pod nosem. Czyżby on był zazdrosny ?
- Nim się nie przejmuj, to nie mój typ... nie masz o co być zazdrosny
- Po prostu nie rozmawiaj z nim nigdy więcej, ok. ?
- Tak jest szefie – zasalutowałam mu, na co reszta naszego towarzystwa wybuchła śmiechem, a ja zaraz za nimi. Posiedzieliśmy parę minut, po czym Harry i Niall poszli zabawić się z jakimiś laluniami. Payne gdzieś wybył, pewnie jest z tymi sprzed klubu, a Louis siedzi przy ladzie i samotnie pije drinka. Chyba coś go gryzie.
- Zatańczymy ? – zaproponował Zayn.
- Z przyjemnością – uśmiechnęłam się szeroko i wyszliśmy na parkiet. Akurat gdy znaleźliśmy się na środku, puścili powolną piosenkę. Serio Mario ? ( Mario to DJ ) Zayn objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie.
- To może trochę porozmawiamy ? – zasugerował i popatrzył się na moje usta, a potem znowu w oczy. On naprawdę jest zazdrosny o innych. Rozmawiam z Harrym, on też musi. Zagaduje do Jace’a, mam zakaz rozmów z nim. Ugh... nie chce by był taki zazdrosny.
- A o czym chcesz rozmawiać ? – objęłam go za kark, a on przyciągnął mnie jeszcze bardziej.
- O nas, o tobie...
- Może porozmawiamy o tym w domu ? Tutaj jest za dużo słuchaczy, nie uważasz ?
- Teraz ? – uśmiechnął się cwanie. Zmrużyłam oczy, gdyż nie podobał mi się ten uśmiech. On coś knuł, ale nie wiem dokładnie co. Przygryzł seksownie wargę, przez co nie mogłam dłużej wytrzymać. Uśmiechnęłam się czarująco i chwyciłam jego dłoń. Chłopak wyprowadził mnie z budynku i złapał taksówkę. Wsiedliśmy do samochodu i po chwili, byliśmy już w drodze do domu. Dopiero terał poczułam ile mam w sobie alkoholu. Nawet bym nie powiedziała, że tyle wypiłam. Wysiadając z auta, o mało co nie wywaliłabym się na podjazd. Ale oczywiście Zayn w porę mnie złapał i zaniósł do domu.
- Ile ty wypiłaś ? – spytał się zdziwiony.
- Sama nie wiem, nie pamiętam już – zaczęłam chichotać. Dlaczego to mnie tak śmieszy ? Zostałam postawiona na podłodze, ale nadal byłam podtrzymywana. Chwiejnym krokiem zaszłam do sypialni, a Zayn zamknął za nami drzwi. Normalka. Ściągnęłam swoje buty, potem resztę ciuchów i rzuciłam je gdzieś w kąt pokoju, zostając w samej bieliźnie.
- Gotowy na małe Bara-bara ? – poklepałam miejsce na łóżku, zaraz obok siebie i przygryzłam wargę...
-------------------------------------------------------------------
Siemcia Szkraby Kochane ! 
Wróciłam ;D 
Nie będę się tutaj rozpisywać, bo pewnie i tak tego nie czytacie, więc napisze tylko, że następny rozdział.... haha... nie, nie powiem wam co się będzie działo bo zabawę popsuje xD 
Tak więc, adijos Angelos ;* <33

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz