poniedziałek, 6 stycznia 2014

Dwa

Przykryłam się kołdrą i ułożyłam się na skraju łóżka. Chłopak wyszedł z łazienki i zgasił w pokoju światło.
- Słońce, ja nie gryzę, chodź tu bliżej – zaśmiał się mulat i wszedł pod kołdrę.
- Jeśli mam z tobą spać, to mam jedną zasadę, tutaj – wskazałam środek łóżka -  jest granica, której nie masz prawa przekroczyć, zrozumiano ? – zwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam rozweseloną buźkę.
- Haha, ta jasne – cały rozweselony odwrócił się do mnie plecami. Sama poszłam w jego ślady.
- Dobranoc – powiedziałam cicho, po czym zamknęłam oczy. Poczułam jak Zayn rusza się na łóżku, chyba odwrócił się w moją stronę, ale nie obchodziło mnie to. Chciałam już zasnąć, bo gdy się obudzę to wrócę do domu.

Siedziałam w samochodzie, na tylnym siedzeniu. Z przodu siedzieli rodzice. Tata właśnie opowiadał jakąś zabawną historię, z czego wszyscy się śmialiśmy. Nagle tata zapatrzył się w tylne lusterko i zjechał na drugi pas. Nim się zorientował wjechał wprost w tira. Wyczołgałam się z samochodu i zobaczyłam, że moi rodzice wciąż w nim są. Chciałam do nich iść i im pomóc, ale ktoś chwycił mnie w pasie i w tym czasie samochód stanął w płomieniach.
- Nieee ! – próbowałam się wyrwać z uścisku, ale byłam zbyt słaba. – Zostaw mnie ! – kopnęłam kierowcę ciężarówki w nogę, dzięki czemu mnie puścił, ale było już za późno. Samochód wybuchnął, a mnie odrzuciło na kilka metrów...
- Bella ? – w oddali słyszałam moje imię.
- Bella, słyszysz mnie ? – głos był coraz bliżej. Poczułam czyjeś ręce na moich ramionach. – Bella obudź się – ten głos. Znam go. Otworzyłam oczy i przede mną ujrzałam twarz Zayn’a. Mimowolnie przytuliłam się do niego. Strasznie się cieszyłam, że go widzę. Chociaż nie powinnam, chyba. Z moich oczu dalej płynęły łzy, a chłopak zaczął głaskać mnie po plecach. – Cii, już nic ci nie grozi. Jestem przy tobie – kołysał mnie w swoich ramionach. – To tylko zły sen – szeptał mi do ucha. Powoli się uspokoiłam i wytarłam policzki.
- Dziękuje – wyszeptałam.
- Nie masz za co – chłopak założył mi zagubiony kosmyk za ucho i pogłaskał mnie po policzku. Uśmiechnęłam się i przymknęłam oczy. Był taki delikatny, chciałam by głaskał mnie tak cały czas. Ale dłoń szybko zniknęła. Otworzyłam oczy i spojrzałam na Zayna. Leżał na plecach i wpatrywał się we mnie. Jego klatka piersiowa była odkryta i wtedy zauważyłam jego tatuaże. Chłopak zauważył, że im się przyglądam.
- Chodź tu do mnie – posłał mi ciepły uśmiech i poklepał miejsce tuż przy sobie. Nie wiem, czy to dlatego, że byłam jeszcze trochę przestraszona po koszmarze, czy to ten koleś tak na mnie działa, ale przybliżyłam się do niego. Położyłam swoją głowę na jego klatce i objęłam go ręką. Zayn przykrył nas kołdrą i objął mnie w talii. – A teraz śpij – wyszeptał i pocałował mnie w czubek głowy. Zamknęłam oczy i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się obudziłam, byłam sama w łóżku. Powoli się zwlekłam i podeszłam do okna. Na zewnątrz świeciło słońce, co rzadko się zdarza w Londynie. Poszukałam swój telefon, po czym spojrzałam na wyświetlacz. Jedna nowa wiadomość ! Otworzyłam ją. Alex: Wow dziewczyno, tylko nie szalej za bardzo ;P Ja wrócę wieczorem, więc jakby co to dobranoc Baby . xoxo . Po przeczytaniu sms’a od razu się uśmiechnęłam. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę kuchni.
- Co ty tutaj robisz ? – w salonie zastałam Harryego w samych bokserkach.
- O to samo mogę zapytać ciebie ? – zjechałam jego ciało z góry na dół z lekką odrazą wymalowaną na twarzy.
- Kolejny raz widzę cię w samych majtkach, może jednak we dwójkę będzie lepsza zabawa niż z twoją koleżanką – poruszył swoimi brwiami, a mi aż wzięło się na wymioty. – A tak poza tym to z kim się przespałaś ?
- Nie twój zasrany interes – szybko go wyminęłam i tym oto sposobem znalazłam się w kuchni. Zayn właśnie robił coś do jedzenia. – Hej, co robisz ? – spytałam stojąc koło niego.
- Jajecznicę. Siadaj, to zaraz dostaniesz – uśmiechnął się do mnie, a ja posłusznie zasiadłam przy wyspie.
- Kiedy odwieziesz mnie do domu ? – spytałam, gdy podał mi talerz z posiłkiem.
- Jak zjesz – powiedział surowo i wyszedł z kuchni. Szybko zjadłam śniadanie i poszłam się przebrać w swoje wczorajsze ciuchy. Wróciłam do salonu, gdzie zastałam Zayna w towarzystwie 4 chłopców. Jednym z nich był Harry, a jeszcze jednego kojarzyłam z ulicy, gdy krzyknął do mnie jak paliłam papierosa.
- Możemy już jechać ? – zwróciłam się do mulata ignorując ciekawski wzrok reszty towarzystwa.
- Chodź – chłopak chwycił mnie pod ramie i zaprowadził do samochodu. Widać było, że jest zdenerwowany, ale nie obchodziło mnie czy to była moja wina, czy czegoś innego. Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Po około 10 minutach byliśmy już pod blokiem, w którym mieszkałam. – Dzięki za wszystko – powiedziałam i szybko wyszłam z auta. Po drugiej stronie ulicy zobaczyłam pojazd właściciela naszego mieszkania. To nie wróżyło nic dobrego. Pojawiał się tylko wtedy, gdy ktoś zalegał z płatnościami, albo gdy były inne problemy. Weszłam po schodach na drugie piętro i wyciągnęłam klucze spod wycieraczki. Chciałam już włożyć klucz do zamka, gdy zauważyłam, że drzwi są otwarte. Kurwa. Ostrożnie je otworzyłam i po cichu weszłam do środka. Z przedpokoju widziałam już, że salon jest całkowicie zdemolowany. Zrobiłam krok w tył, kiedy ze środka wyszedł koks od właściciela. Złapał mnie na szyje i przygwoździł do ściany.
- Puszczaj mnie – splunęłam na faceta, za co dostałam w twarz. Z pokoju Alex wyszedł mężczyzna około 30stki.
- Bądź grzeczna i powiedz mi, gdzie jest twoja przyjaciółeczka ? – mężczyzna podszedł do mnie i uważnie mi się przyglądał.
- Nie mam pojęcia, gdzie ona jest – powiedziałam prawdę, na co facet znowu walnął mnie w twarz. Piekło jak cholera, ale nie będę okazywać słabości.
- Kłamiesz mnie – powiedział szyderczo się uśmiechając.
- Mówię prawdę, od wczoraj jej nie widziałam, nie wiem, gdzie może być. Pewnie znowu u jakiegoś faceta – wysyczałam przez zęby i próbowałam się uwolnić z uścisku goryla, który coraz bardziej zaciskał dłoń na mojej szyi.
- W takim razie przekaż jej, że jak do jutra się u mnie nie zjawi, to możecie pożegnać się z mieszkaniem, a ty moja droga zajmiesz jej miejsce – mężczyzna skierował się w kierunku drzwi – puść ją – zwrócił się do swojego koksa i oboje wyszli z mieszkania. W co ona nas znowu wpakowała ? Wyjęłam telefon z kieszeni i wybrałam do niej numer. Jeden sygnał, drugi... No i szmata nie odbiera. Poszłam do swojego pokoju, a raczej do miejsca, gdzie był mój pokój. Łóżko wywrócone, ubrania wyciągnięte z szafy. Przebrałam się w TO i spakowałam wszystkie swoje rzeczy, po czym poszłam do kuchni po nóż. W przedpokoju miałam skrytkę, o której nikt nie wiedział. Poszukałam głuchego miejsca w kafelkach i podważyłam je nożem. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Od 3 lat chowałam tam zaoszczędzone pieniądze. Spakowałam je do torby i wyszłam z mieszkania. Na zewnątrz wyciągnęłam papierosa i odpaliłam go. Przed blokiem wciąż stał samochód Zayna. Zignorowałam go i ruszyłam do klubu. Zastałam w nim Jace’a, od razu posłałam mu ciepły uśmiech.
- Cześć Jace – podeszłam do niego i dałam mu całusa w policzek, po czym zaniosłam bagaże na zaplecze.
- Hej, a to co ? – wskazał na walizki.
- Nie widzisz ? Walizki. Wyniosłam się od Alex – odpowiedziałam i wzięłam się do pracy. Jace już nie zadawał więcej pytań. O tej godzinie jest zaledwie kilka osób. Dopiero o 18 zaczyna się robić tłoczno.

Była właśnie 21. I co mnie nie dziwi, to Jace został dłużej w pracy. Zgadnijcie dlaczego ? Bo powiedział, że nie zostawi mnie samej. Dobre sobie.
- Bell, masz gdzie spać ? – spytał się, gdy staliśmy razem za barem i wydawaliśmy drinki. Chwilę się zamyśliłam i pomyślałam, że skoro o to pyta, to pewnie chce mnie przygarnąć.
- Tak, ma – odpowiedział za mnie ktoś inny. Spojrzałam na chłopaka, który siedziała przy ladzie i popijał swoje piwo. Zayn.
- Co ty tu robisz ? – spytałam lekko zdziwiona, po czym walnęłam w swojej głowie „facepalm” . Przecież to jest klub idiotko ! Tutaj każdy może przyjść. – Z resztą nieważne. A co do twojej odpowiedzi, to niby gdzie ? Hmm ?
- U mnie – uśmiechnął się cwaniacko, kończąc swój napój. Tego się nie spodziewałam.
- Chyba sobie żartujesz ? Ja u ciebie w domu ? I jeszcze z resztą chłopców ? I w dodatku z tym niewyżytym bachorem Harrym ? – podniosłam brwi do góry w zdziwienia.
- Nie żartuje. A Stylesem się nie przejmuj. O której kończysz ?
- Nie myśl sobie, że ci powiem – syknęłam i poszłam zanieść zamówienie. Gdy wróciłam Zayna już nie było. Dzięki Bogu. – Jace,  gdzie on polazł ?
- Nie wiem, zapłacił i chyba wyszedł – chłopak wzruszył ramionami, a ja odetchnęłam z ulgą. Pracę kończę za 2 godziny, a Jace za 15 minut.
- Poradzisz sobie ? – spytał się tuż przed zakończeniem pracy.
- Tak poradzę – posłałam mu ciepły uśmiech.
- Jakby co to wiesz, gdzie mieszkam – pożegnaliśmy się, po czym wróciłam do pracy. Cały czas stałam za barem, bo co sekundę ktoś składał nowe zamówienie i tak oto minęły mi 2 godziny. Na moje miejsce przyszła Nicole, więc się z nią pożegnałam i wyszłam z klubu. Skręciłam w lewo i kierowałam się do mieszkania Jace’a.
- Gdzie idziesz ? – nagle podjechał Zayn swoim autem i kipiał ze złości.
- Do Jace’a ...
- Mówiłem już, że śpisz u mnie – chłopak zatrzymał samochód i wysiadł z niego.
- Nie będę u ciebie spała. Nawet cię nie znam !
- Nie chcesz po dobroci, to nie – chłopak wziął moje torby i schował do bagażnika, po czym chwycił mnie i zaciągnął do auta.
- Zostaw mnie ! – krzyknęłam, gdy zapinał mnie pasami. Wsiadł za kierownicę i zamknął drzwi, po czym ruszył na piskach opon. – Nie rozumiesz słowa NIE ? – kolejny raz się na niego wydarłam.
- A ty nie rozumiesz, że robię to dla twojego bezpieczeństwa ?
- Jakiego znowu bezpieczeństwa ? – kompletnie nie rozumiałam o czym on do mnie mówi.
- Wiem,  że masz problemy z właścicielem bloku. I jakbyś chciała wiedzieć, to jest też również Alfonsem, dla którego pracuje twoja koleżanka.
- Skąd ty to wszystko wiesz ? – spytałam już trochę spokojniej. Kim on do jasnej cholery jest ?
- Gdybym ci powiedział, to musiałbym cię zabić – uśmiechnął się do mnie na co się skrzywiłam. No pięknie Bella, w co ty się wpakowałaś ? Zadajesz się z jakimś mordercą ! Przez resztę jazdy się nie odezwałam. Gdy tylko wjechaliśmy na podjazd, szybko odpięłam pasy i chciałam wyjść z samochodu, lecz ten dupek zamknął drzwi. – Słońce, nie próbuj uciekać i radzę ci bądź grzeczna – wysiadł z pojazdu, po czym wyciągnął mnie z niego i zaprowadził do domu. Szczerze mogę powiedzieć, że zostałam uprowadzona ! Zdjęłam buty i czekałam, aż mulat coś powie.
- A ona co tutaj robi ? – spytał się Harry wychodząc z kuchni. Wywróciłam oczami i dalej czekałam na Zayna.
- Będzie z nami mieszkać – powiedział chłodno i chwycił mnie za rękę – Chodź ze mną – zaprowadził mnie do swojej sypialni i zamknął za nami drzwi. Ok., teraz zaczynam się bać. Położył torby pod szafę i poszedł do łazienki. Teraz mam szansę na ucieczkę. Chwyciłam za klamkę, ale ani drgnie. Podbiegłam do okna i chciałam je otworzyć. Kurde ! Kto normalny kupuje okno, które otwiera cię tylko do góry ? Zrezygnowana usiadłam na łóżko i wyjęłam telefon. Znowu wybrałam numer do Alex. Odebrała po 2 sygnale.
- Kurwa Alex, gdzie ty do cholery jesteś ? – wydarłam się do telefonu.
- Uspokój się ! Byłam u takiego jednego, a teraz właśnie jadę na lotnisko...
- Co ? Chwila jakie lotnisko ?
- Wylatuje na tydzień...
- Nie możesz teraz lecieć. Gregor cię szuka. Jak do jutra się u niego nie zjawisz, to cię zabiję, a potem ja zajmę twoje miejsce ! Rozumiesz ? Nie wiem co mu zrobiłaś, ale masz wszystko odkręcić
- Wiem, że mnie szukał, dlatego wylatuje – powiedziała to tak spokojne. Mogłam nawet wyczuć, że się uśmiecha pod nosem.
- I mnie zostawiasz ? – spytałam załamana.
- Wybacz kotek. Muszę... – nie mogłam jej już dłużej słuchać więc się rozłączyłam i zablokowałam jej numer. Dziwka jebana.
- Dziwka – skierowałam te słowa w swój telefon i rzuciłam nim o łóżko, przez co się odbiło i spadło na podłogę.
- Wszystko ok. ? – Zayn stał w drzwiach łazienki.
- Tak – odpowiedziałam wściekła i odwróciłam się do niego. – Mogę już iść do łazienki ? – wskazałam w kierunku pomieszczenia.
- Idź – wzięłam swoją niebieską PIŻAMĘ i wyminęłam go, zamykając za sobą drzwi. Wzięłam szybki gorący prysznic, który trochę mnie uspokoił, po czym się wytarłam i ubrałam. Wyszłam z łazienki i od razu weszłam pod kołdrę. Usłyszałam jeszcze słowo „WOW” z ust Zayna, co zignorowałam i odwróciłam się w stronę okna.

- Zgasisz światło ? – spytałam już trochę spokojna. Chłopak bez słowa zgasił światło i wyszedł z pokoju, zamykając oczywiście drzwi na klucz. Byłam tak zmęczona, że nawet nie miałam już sił by stąd uciec. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam. 

1 komentarz:

  1. jjefhbshajdhbjdkjsakjakjffjfbsjdjkkakjfbhebhjsjnd *o*
    Chyba nie żyje. Jaki zajebiaszczy ;p
    Skąd Ty wytrzasnęłaś taką historię? Gratki dziewczyno ;)
    Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń