niedziela, 5 stycznia 2014

Jeden

Obudziły mnie donośne krzyki Alex, dobiegające z pokoju obok. Czyli, że znowu miała klienta. Ugh, nie cierpię gdy przyprowadza ich do domu. Spojrzałam na ekran telefonu, na którym widniała wczesna godzina, a dokładnie to 3 nad ranem. Powolnie zwlekłam się z łóżka i poszłam do mojej łazienki. Wzięłam szybki prysznic, po czym poszłam w samej koszulce i majtkach do kuchni, w celu wypicia co najmniej 5 litrów wody. Po co dałam się namówić na tą imprezę. Zaświeciłam światło i nalałam sobie do szklanki wodę prosto z kranu.
- Hej mała, niezłe majtki – usłyszałam za sobą schrypnięty głos mężczyzny.
- Ta dzięki, tam są drzwi – wskazałam ręką w lewo, nie odwracając się do faceta i odłożyłam szklankę do zlewu. Takie, jakby to nazwać „komplementy”, słyszałam dość często. Miałam gdzieś, że jestem przy facecie w samej bieliźnie, dla mnie to tak jakbym była w stroju kąpielowym. A poza tym to przy Alex nauczyłam się nie zwracać na to uwagi, dopóki nikt się do mnie nie będzie dobierał. Stanęłam w progu drzwi do kuchni i popatrzyłam się z obrzydzeniem na Alex jak jeszcze liże się z tym chłopakiem przy drzwiach.
- Następnym razem liczę na trójkącik – posłał mi seksowny uśmiech.
- Haha, marzenie – fuknęłam i poszłam z powrotem do swojego pokoju.
- No i jak, fajny nie ? – Alex uradowana wskoczyła mi do łóżka i przykryła się kołdrą.
- O każdym tak mówisz... a teraz daj mi spać, łeb mi pęka – przykryłam głowę poduszką i czekałam, aż moja przyjaciółka wyjdzie mi z łóżka.
- Chcesz wiedzieć ile mi zapłacił ? Z resztą po co pytam i tak ci powiem – pisnęła dziewczyna. – Tysiaka, czaisz to ?
- Yhym – wymamrotałam spod poduszki.
- Dobra, daje ci spokój, ale dzisiaj znowu idziemy na imprezę... – poczułam jak Alex wstaje z łóżka, a potem wychodzi z pokoju. Alleluja ! Położyłam poduszkę obok siebie i usiadłam. Zawsze, gdy się wybudzę ze snu, obojętnie o jakiej godzinie, to potem już nie potrafię zasnąć. Odsłoniłam żaluzje i pościeliłam łóżko. Podeszłam do drzwi od sypialni Alex, by sprawdzić czy śpi i na moje szczęście właśnie sobie słodko chrapała. W kuchni poszukałam tabletek na ból głowy, po czym zrobiłam sobie jeszcze kawy. Wróciłam do pokoju i ubrałam się w TO . W salonie był balkon więc wyszłam na niego, po drodze zabierając paczkę fajek. Odpaliłam jednego i zaciągnęłam się. Po śmierci rodziców zaczęłam palić to gówno. Nie lubię tego, ale to pomaga mi się odstresować i po części zapomnieć o tym co się stało. Gdyby nie Alex, to teraz pewnie spałabym na ulicy, albo prawdopodobnie nie żyła. Poznałyśmy się w klubie 3 lata temu, do którego praktycznie codziennie chodzimy. Ona mnie przygarnęła, dała dach nad głową i nauczyła mnie jak być „wredną suką” i zawsze dostawać od faceta to co się chce. Oczywiście wcześniej taka nie byłam, ale no cóż. Nowe życie, nowa ja. Ani ja, ani moja przyjaciółka, nie mamy skończonej żadnej szkoły. Po wypadku nie dałam rady do niej chodzić, więc ją rzuciłam, natomiast Alex nie chce o niej mówić, tak samo jak o swojej rodzinie i wcześniejszym życiu. Bez skończonej szkoły, nie ma dobrej pracy. Więc Alex robi że tak powiem jako prostytutka, a ja jako barmanka w nocnym klubie. Nie chciałam takiego życia, ale nie miałam wybory jeśli chciałam przeżyć.
- Ślicznotko, bo jeszcze zmarzniesz ! – usłyszałam męski głos dobiegający z ulicy. Spojrzałam w dół i zobaczyłam krótko ściętego chłopaka z papierosem w ręce. Wywróciłam oczami i zgasiłam papierosa, po czym pokazałam facetowi na pożegnanie środkowy palec  i zamknęłam balkon. Usiadłam na kanapie i włączyłam TV. Jak to zwykle bywa, nic w niej nie ma.

- Jesteś już gotowa ? Za niedługo wychodzimy – właśnie byłam w trakcie zakładania TEGO, gdy z salonu usłyszałam krzyki Alex. Włosy rozpuściłam by swobodnie opadały falami na plecy, a na usta nałożyłam pomadkę.
- Już idę – przejrzałam się jeszcze raz w lustrze i ruszyłam do wyjścia.
- No, no, no.... seksi wyglądasz – skomentowała mój wygląd dziewczyna.
- Ty też całkiem nieźle – zlustrowałam przyjaciółkę, z góry na dół. Ubrana była w TO.
- Komu szpilki, temu w drogę ! – krzyknęła Alex i obie wyszłyśmy z mieszkania. Droga do klubu zajęła nam około 10 minut. Kolejka jak zwykle ciągnęła się w nieskończoność, ale jako że ja tutaj pracuje, a Alex to Alex, weszłyśmy bez problemu. Od razu ruszyłam do baru, a Alex wywiało na parkiet.
- Hej Jace ! – przywitałam się z chłopakiem, który akurat dzisiaj ma nocną zmianę.
- Bella, cześć – obdarzył mnie szerokim uśmiechem, który od razu odwzajemniłam. – To co zawsze piękna ? – spytał posyłając mi oczko. Jakby co, to odkąd tu jestem Jace cały czas mnie podrywa. I myśli, że w końcu się z nim umówię. Fajny z niego chłopak i przyjaciel, ale tylko tyle. Nic więcej do niego nie czuje.
- Dzisiaj chce być trzeźwa, więc proszę daj mi tylko wodę, albo jakiś sok – posłałam mu seksowny uśmiech i odwróciłam głowę w kierunku parkietu. Lubię się bawić facetami. Dostrzegłam Alex, która już obmacywała się z jakimś chłopakiem. Oby tylko nie przyprowadzała dzisiaj nikogo do domu.
- Oto twój sok – wzięłam łyk napoju i odłożyłam na ladę, dając znak Jace’owi, żeby go schował. Już kilka razy miałam taką sytuację, że ktoś mi coś dosypywał do drinka i wszyscy myśleli, że tego nie widzę. Idioci.
- Hej śliczna, zatańczysz ? – ktoś szepnął mi do ucha, na tyle głośno bym usłyszała. Uśmiechnęłam się w stronę Jace’a, od którego biła zazdrość. Powoli odwróciłam się w stronę mężczyzny i to co zobaczyłam, trochę mnie zaskoczyło. To był ten sam facet, który spał z Alex.
- Witaj ponownie – zgrabnie zeszłam z krzesła i chwyciłam chłopaka za rękę, ciągnąc go w stronę parkietu. Zaczęłam tańczyć, to chyba była jedyna rzecz którą lubiłam na dyskotekach. Widać moje ruchy spodobały się chłopakowi, bo położył dłonie na moich biodrach. Zgrałam się razem z nim. Jego dłonie powoli jeździły po moim ciele. W końcu odwróciłam się do niego przodem i zarzuciłam jedną rękę na jego szyję. Chłopak schylił się do mojego ucha.
- Jak ci na imię ? – spytał całując płatek mojego ucha.
- Bella – przybliżyłam się do niego bliżej. – A ty ?
- Harry... Harry Styles – tym razem zjechał pocałunkiem na moją szyję, wywołując u mnie jęk.( Kurwa, Bella opanuj się ! To ty masz nim rządzić, a nie on tobą, do jasnej ciasnej ! ) Głosik w mojej głowie wydzierał się na mnie. I oczywiście musiałam się go posłuchać, bo miał rację. Odepchnęłam od siebie chłopaka i w tej samej chwili poczułam za sobą czyjś tors. Zerknęłam na osobę stojącą za mną, która okazała się mega przystojnym facetem.
- Odbijany – zwrócił się w stronę Harryego i porwał mnie do tańca. Posłałam Stylesowi niby przepraszający uśmiech i zaczęłam tańczyć z mulatem. – Jestem Zayn, słonko – wypowiedział te słowa tak seksownie, że aż wyszła mi gęsia skóra.
- Jestem Bella, a nie słonko – uśmiechnęłam się do niego uroczo. Odsunęłam się troszkę od niego i zaczęłam tańczyć, kompletnie się w tym zatracając. Przymknęłam oczy, a gdy je otworzyłam twarz Zayna, była parę milimetrów od mojej. – Co ty ... – nie skończyłam pytania, bo usta chłopaka wpiły się w moje. Muszę przyznać całuje cudownie, ale no kurde ! Nie jestem taka łatwa ! Szybko się od niego odsunęłam, co go mocno zdziwiło. Odwróciłam się napięcie i skierowałam się w stronę wyjścia. Po drodze minęłam jeszcze Jace’a.
- Już wychodzisz ?
- Źle się poczułam – skłamałam i odeszłam. Gdy już miałam wychodzić, ktoś złapał mnie na ramię i mocno pociągnął w stronę łazienek. – Puszczaj mnie śmieciu – szarpałam się i krzyczałam, ale oczywiście nikt nie raczył mi pomóc. Zostałam wrzucona do męskiego kibla i przygwożdżona do ściany. – Powiedziałam, że masz mnie puścić – powiedziałam cała wkurzona.
- Grasz niedostępną co ? Lubię takie – facet był kompletnie zawalony w trupa i zaczął całować moją szyję.
- Spierdalaj kutasiarzu pierdolony – z całej siły go odepchnęłam, dzięki czemu trochę się odsunął. Szybko go wyminęłam i chwyciłam klamkę od drzwi, lecz on znowu mnie złapał. Zakrył mi usta i chciał zaciągnąć mnie do jednej z kabin. Z moich oczu zaczęły lecieć łzy, nie chciałam tego robić z kimś takim i w takim miejscu. Ugryzłam mu palec, co od razu pożałowałam bo chyba nie mył się od kilku dni. – Pomocy ! – krzyknęłam, gdy odsunął swoją dłoń.
- O ty suko – pociągnął mnie za włosy i wtedy ktoś wszedł do łazienki.
- Pomóż mi ! –wydarłam się znowu i moim oczom ukazał się nie kto inny jak Zayn. Dzięki bogu. Chłopak wycelował w faceta porządny cios, dzięki czemu byłam wolna. Chciałam jak najszybciej się stamtąd wynieść, więc wybiegłam z toalety, a potem z klubu. Wbiegłam w pierwszą lepszą uliczkę, by złapać oddech i trochę się opanować.
- Bella ! – ktoś krzyczał moje imię. Dyskretnie wyjrzałam z zaułka i zauważyłam mulata przed klubem. Wyszłam z uliczki i wtedy mnie dostrzegł. Podbiegł do mnie i chwycił za ramiona. – Nic ci nie jest ? Jesteś cała ? – spytał z troską w głosie. Byłam tak roztrzęsiona, że nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa. Pokiwałam tylko głową na znak, że wszystko jest ok., po czym zostałam przytulona przez chłopaka. WTF ?
- Chodź zabiorę cię do siebie – poszliśmy do jego samochodu i już byliśmy w drodze. Jazda trwała zaledwie parę minut. Przez całą drogę nie wymieniliśmy ani słowa, za co bardzo mu dziękuje. – To tutaj – powiedział, gdy wjeżdżaliśmy na podjazd. Pomógł mi wyjść z auta. Chatę miał całkiem niezłą, a sądząc tez po samochodzie to pewnie sra pieniędzmi. Weszliśmy do środka. – Chcesz się może czegoś napić ? Albo coś zjeść ? – spytał, gdy weszliśmy do kuchni.
- Poproszę szklankę wody – uśmiechnęłam się delikatnie. Chłopak wyciągnął z szafki szklankę, po czym nalał do niej wody.
- Proszę – wzięłam od niego szklankę i upiłam kilka łyków, a mulat najzwyczajniej w świecie rozbierał mnie wzrokiem. Nawet przygryzł wargę. Boże w co ja się wpakowałam, a jeśli on chce zrobić ze mną to co tamten facet. W tym momencie się przestraszyłam, co chłopak zauważył. – Stało się coś ?
- Dlaczego mnie tu przywiozłeś ? – drżącą ręką odłożyłam szklankę na blat kuchenny.
- Nie chciałem, by coś ci się stało...
- Niby co miałoby się stać ? Mogłeś mnie po prostu odprowadzić do mojego domu
- Możliwe, ale co byś zrobiła, gdyby ktoś cię tam napadł ? Sama byś sobie nie poradziła...
- Niby skąd wiesz, że sama ? Może z kimś mieszkam, nie wiesz tego.
- Mieszkasz z dziewczyną imieniem Alex, której nie będzie na noc, booo, z resztą pewnie wiesz dlaczego – Zayn posłał mi cwaniacki uśmiech. – A teraz chodź, pokaże ci gdzie będziesz spała – chłopak chwycił mnie w talii i prowadził, przez salon, a później przez korytarz mijając przy tym trochę innych drzwi, aż na sam koniec korytarza.
- Mieszkasz z kimś jeszcze ? – spytałam, gdy weszliśmy do sypialni. Po prawej stronie były zapewne drzwi do łazienki, na środku stało łóżko 2-osobowe, a po lewej stronie szafa na całą ścianę.
- Z przyjaciółmi – odpowiedział krótko. – Tu jest łazienka, w środku znajdziesz ręczniki. Później do ciebie przyjdę – raz, dwa, trzy i już zniknął z pokoju. Kłócić się raczej z nim nie da, więc chyba muszę sobie odpuścić. Weszłam do łazienki i zamknęłam za sobą drzwi. Ok. nie powiem, ale ta łazienka jest większa od mojego pokoju. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Szybko się umyłam, po czym owinęłam się ręcznikiem. No świetnie, przecież nie mam w czym spać. Czy on to zrobił specjalnie, żeby zobaczyć mnie w samym ręczniku ? Podejrzewam że tak. Sprawdziłam czy ręcznik jest mocno zawinięty i wyszłam z łazienki.
- Dasz mi coś do spania ? – spytałam chłopaka, który siedział na łóżku i pisał coś na telefonie. Gdy podniósł na mnie wzrok, o mało co nie upuścił urządzenia. Podszedł do szafy i wyciągnął z niej czarną koszulkę.
- Proszę – podał mi moją „piżamę” i posłał mi uśmiech. Odwróciłam się w stronę łazienki.
- Niezły tatuaż – usłyszałam, gdy zamykałam za sobą drzwi. Uśmiechnęłam się sama do siebie i przebrałam się.
- Jak chcesz to możesz już iść do łazienki – powiedziałam, gdy wyszłam w samej koszulce i majtkach.
- O kurw... – nie powiem zadowoliła mnie jego reakcja na mój wygląd. Chłopak przez całą drogę, którą pokonywał do łazienki, był zwrócony w moją stronę i ilustrował mnie z góry na dół.

- Idź się już myć. Ja nie zniknę – bo nawet nie wiem, gdzie jestem. Wzięłam mój telefon do ręki i położyłam się na łóżko. Alex napisała mi sms’a, że nie wie kiedy wróci do domu. A ja odpisałam jej tym samym. Być może już nigdy nie wrócę do domu.
-----------------------------------------------------------------
I jak wam się podoba pierwszy rozdział ? 
Mam nadzieje, że chociaż trochę was zaciekawił ;) 
Liczę na komentarze z waszymi opiniami, to dla mnie ważne bo nie wiem, czy go pisać, czy nie ;P 
I Love You ! <33 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz