niedziela, 19 stycznia 2014

Pięć

Przebudziłam się w nocy. Wciąż leżałam na Harrym, który teraz słodko spał i mocno obejmował mnie rękami. Kurde musze siku, a nie mogę się uwolnić z jego objęć.
- Harry – wyszeptałam na tyle głośno by go obudzić. Chłopak coś zamarudził pod nosem i nic. – Harry – powiedziałam trochę głośniej.
- Kto tam ? – zaśmiałam się.
- Nie kto tam, tylko mnie puść... muszę iść za potrzebą – powiedziałam roześmiana, a Harry mnie puścił. Szybko pobiegłam do łazienki w pokoju Zayna. Po drodze oczywiście musiałam jeszcze do czegoś dobić i się wywalić na ryj. Zaklnęłam pod nosem i w końcu dotarłam na tron. Załatwiłam swoją sprawę i wróciłam do salonu. Po drodze wzięłam jeszcze mój nowy telefon, który Zayn mi dał, gdy swój rozwaliłam. (1) nowa wiadomość. Zobaczyłam nadawcę, był nim Zayn: „Śpij dobrze i uważaj na Hazze, może być zboczony i nachalny ;) xx” Od razu mu odpisałam: „Nie martw się, poradzę sobie z nim. Dobranoc i spokojnej pracy ;P xx” Nie musiałam długo czekać, aż dostane odpowiedź. „ Dlaczego jeszcze nie śpisz ? Wiesz w ogóle która jest godzina ? Mam nadzieje, że nie jesteś teraz w pokoju Harryego...” A nawet jeśli to co mu do tego ? W salonie Harry spał w najlepsze na kanapie, więc postanowiłam go nie budzić i wróciłam do sypialni. Przebrałam się w bluzkę od Zayna i zwykłe majtki i wskoczyłam do łóżka. „Wiem która jest, ale to nie moja wina, że mój organizm ma potrzeby ;P Nie martw się Harry śpi na kanapie, a ja u ciebie w TWOJEJ koszulce i czarnych stringach ;) x” Poczekałam kilka minut i odebrałam kolejną wiadomość: „ Nie kuś mnie, bo wrócę do domu i będę się z Tobą pieprzyć skarbie . x” O w dupe ! Dobra koniec pisania Zayn ! „Wracaj do pracy Zayn, dobranoc xx” Odłożyłam telefon na stolik nocnym, a ten od razu zawibrował na znak wiadomości. „ Dobranoc piękna x P.S. Nie pokazuj się w tym stroju Harryemu” Nie będziesz mi rozkazywał co mam robić Malik. A poza tym to Harry widział mnie już w takim stroju dwa razy. ( i nie mam na sobie stringów, jakby co ;P) Przykryłam się kołdrą, po czym od razu zasnęłam.
Następnego dnia wstałam o 10. Co tak wcześnie ? Zrobiłam poranną toaletę i ubrałam się w TO. Jak to miałam w zwyczaju poszłam zapalić papierosa. Harry dalej spał na kanapie, więc wyszłam do ogrodu najciszej jak potrafiłam. Moje myśli powędrowały do wspomnień o wypadku, a potem do tego czym zajmują się chłopcy. Z tego co zauważyłam, to albo handlują narkotykami i innymi prochami, albo są jakimiś zabójcami. Na samą myśl, że mogą kogoś zabić się wzdrygnęłam. Ale to by mogło wyjaśnić, dlaczego Harry został pobity. A może on po prostu wdał się w jakąś bójkę, którą przegrał ? Już sama nie wiem. Ale chce wiedzieć, z kim przebywam pod jednym dachem. No i jest jeszcze to zachowanie Zayna. Tutaj jest dla mnie oschły i co chwilę zdenerwowany, a potem przeprasza mnie i przytula. Gdy tylko przyjedzie, muszę to z nim załatwić. Jeśli nie odpowie dlaczego się tak zachowuje to stąd odchodzę. Wydaję mi się też, że chłopcy wcale mnie nie lubią tylko tolerują, bo Zayn im kazał. Jedynie Harry jest dla mnie miły, ale on chce po prostu dziewczyny do łóżka na jedną noc, a nie przyjaciółki czy tam koleżanki. Wróciłam do środka i poszłam do sypialni. Z tym wyniesieniem się trochę mnie poniosło. Ale to i tak będzie szantaż. Rozpakowałam w końcu swoje ubrania. Na szczęście Zayn raczej nie zaglądał do mojej drugiej torby, gdzie mam kasę. A no właśnie, nie muszę z nimi mieszkać, mogę sobie kupić mieszkanie na drugim końcu świata, gdzie nikt mnie nie znajdzie. Schowałam torbę z moim dobytkiem pod łóżko i natknęłam się tam na jakieś czarne pudełko. Wyciągnęłam je i położyłam na łóżku. Było zamknięte na klucz, więc raczej nici z zobaczenia co jest w środku. Schowałam je z powrotem na swoje miejsce i poszłam do kuchni. Nie byłam głodna, ale strasznie chciało mi się pić. Harry właśnie wstawał. Wyglądał tak niewinnie, gdy był zaspany. Przetarł swoje oczy, po czym przejechał dłonią po swoich włosach.
- Witaj śpiochu – posłałam mu ciepły uśmiech i poszłam do kuchni. Nalałam sobie szklankę wody i usiadłam przy wyspie.
- Witaj piękna – Harry położył dłoń na mojej talii i pocałował mnie w policzek. Uśmiechnęłam się pod nosem i upiłam łyk wody. – Gdzie cię wcięło w nocy ? – spytał wyciągając z górnej szafki talerz, po czym przeszedł do lodówki i wyciągnął z niej składniki, jak się nie mylę na kanapki, bo potem wyciągnął chleb.
- No wiesz, bo tym jak skorzystałam z kibelka, wróciłam do ciebie, ale spałeś tak słodko, że nie chciałam cię budzić, więc położyłam się w pokoju Zayna.
- Słodko powiadasz ? – spojrzał na mnie, szczerząc się przy tym.
- Yhym – uśmiechnęłam się do niego jeszcze raz i poszłam do salonu. Włączyłam telewizor i kanał muzyczny. Zaczęłam poruszać się do rytmu piosenki. Spojrzałam w stronę kuchni, by sprawdzić czy Harry przypadkiem nie idzie. Tańczyłam dalej...
- Nieźle się ruszasz – wymruczał mi do ucha. Wystraszyłam się go, nie wiedziałam że jest tak blisko.
- Harry idioto, wystraszyłeś mnie – dałam mu kuksańca w brzuch. Chłopak wybuchł śmiechem.
- Śmiej się, śmiej, ale zobaczysz jeszcze kiedyś będę silniejsza i cię zaboli – pokazałam mu język i obrażona poszłam do sypialni.
- Ej no Bell, nie obrażaj się – wchodząc do pokoju wychyliłam rękę i pozdrowiłam go środkowym palcem.
- Przepraszam, nie chciałem – chłopak podszedł do mnie i objął mnie od tyłu, przybliżając twarz do mojej szyi. Delikatnie mnie pocałował.
- Co ty robisz, przepraszam cię bardzo ? – odwróciłam się do niego twarzą i zmroziłam go wzrokiem. Ten tylko głupio się uśmiechnął i wpił się w moje usta. Walnęłam go z całej siły w klatkę, ale na marnę, tylko się uśmiechnął. Nagle ścisnął moje pośladki, przez co mocno wciągnęłam powietrze ustami i wtedy włożył mi do ust język. Teraz albo nigdy – pomyślałam i ugryzłam go.
- Kurwa – syknął i odsunął się ode mnie.
- Wyjdź stąd natychmiast – rozkazałam mu. Chłopak ze zdenerwowania zacisnął dłonie w pięść. – Harry wyjdź – powtórzyłam. Styles jakoś szybko złagodniał i uśmiechnął się cwanie. Podszedł do mnie ponownie.
- Jeszcze będziesz moja – wyszeptał mi do ucha i ulotnił się z pokoju, zamykając za sobą drzwi. Odetchnęłam z ulgą, że w końcu sobie poszedł. Rzuciłam się na łóżko i wzięłam telefon. Napisałam do Zayna: „ Kiedy wracacie ? ” Poczekałam kilkanaście minut na odpowiedź: „A co stęskniłaś się za mną ? x”. Marzenie: „Pfff, chciałbyś ;P”. Zayn: „Bardzo ;) Będziemy za 2 godziny, przyszykuj apteczkę...” Ja pierdole, kto tym razem ? „Komu się coś stało ? ” Zayn: „Przebierz się za seksi pielęgniarkę, gdy będziesz mnie opatrywać :) xx” Kurwa Malik, ja kiedyś przy tobie oszaleje. Wybrałam do niego numer, ale cwaniak nie zamierza odebrać. Zdenerwowana poszłam do ogrodu.
- A tobie co ? – spytał się Harry, gdy go wymijałam w salonie. Chwyciłam jak zwykle paczkę papierosów i będąc jeszcze w środku odpaliłam jednego.
- Wow, kto cię tak wkurzył ? Mam nadzieje, że nie ja, chociaż muszę przyznać że wyglądasz nieziemsko, gdy się złościsz – posłał mi oczko, na co zmroziłam go ponownie wzrokiem. Wypaliłam chyba 3 papierosy. I paliłabym dalej, gdyby mnie ich nie pozbawiono.
- Na dzisiaj ci starczy – powiedział Harry zabierając mi paczkę. Weszłam do środka i od razu poszukałam apteczki. Zaniosłam ją do sypialni Zayna. Niech sobie chłopak nie myśli, że będę dla niego delikatna. Usiadłam na łóżku i tak czekałam, aż chłopcy przyjadą. Nagle w domu zrobiło się strasznie głośno. To oznacza, że już są. Wyszłam do nich i zobaczyłam Zayna. Twarz miał całą, ale jego biały t-shirt był we krwi. Lekko się wzdrygnęłam na myśl, że coś mu się stało. Jednak stał o własnych siłach, więc powinno nie być tak źle.
- Chodź – zwróciłam się do Zayna i wróciłam do sypialni. Chłopak od razu poszedł za mną i zamknął drzwi na klucz. – Siadaj – wskazałam mu na łóżko i kucnęłam przy apteczce. – Ściągnij bluzkę... – spojrzałam na jego twarz, na której malował się uśmiech. On jest niemożliwy. Na brzuchu było tylko niewielkie rozcięcie. Nalałam spirytusu na wacik i bez ostrzeżenia przyłożyłam do rany. Chłopak zawył z bólu.
- Zayn myślałam, że jesteś bardziej wytrzymały – uśmiechnęłam się zadowolona, ze swojego czynu i ponownie chciałam przyłożyć wacik, lecz chłopak chwycił moją rękę.
- Nie rób już tego – wysyczał przez zęby.
- Weź się nie wygłupiaj. Muszę cię opatrzyć – spojrzałam mu w oczy i czekałam, aż puści moją rękę. W końcu poluzował uścisk i ponownie tym razem delikatniej przemyłam ranę. Nie było potrzeby zakładania opatrunku, więc zostawiłam go w spokoju. Lekko się podniosłam i znalazłam się na wysokości twarzy chłopaka. Dzieliło nas zaledwie kilka milimetrów. Zayn to patrzył się na moje oczy, to na usta. Wiedziałam czego chce. Uśmiechnęłam się i przybliżyłam jeszcze bliżej.
- Przestań się gapić tylko mnie pocałuj – wyszeptałam mu prosto w usta. Bez zastanowienia, delikatnie musnął moje usta, po czym zaczął na mnie napierać coraz bardziej. Położyłam ręce na jego barkach i lekko nacisnęłam by się położył na łóżku. Wspięłam się na niego, nie przestając odwzajemniać pocałunku i usiadłam na nim okrakiem. Malik ścisnął mój pośladek przez co z moich ust wydobył się cichy jęk. Jedną rękę położyłam na jego torsie, a drugą wplotłam w jego włosy, lekko je ciągnąc. Zayn zamruczał, na co się uśmiechnęłam. Przejechał językiem po mojej wardze i ponownie ścisnął pośladek. Jęknęłam głośniej, a jego język powoli zaczął penetrować moje usta. Dłoń chłopaka weszła pod moją bluzkę i zatrzymała się na staniku. Poczułam jego przyjaciela na mojej kobiecości. Uśmiechnęłam się i oderwałam się od niego, po czym usiadłam na nim.
- Co jest ? – spytał zdezorientowany.
- Tyle powinno ci wystarczyć... Zayn – ostatnie słowo wypowiedziałam w jego usta i lekko je musnęłam. Chłopak przewrócił mnie na plecy i teraz to on był nade mną.
- Jeszcze nie skończyłem – wyszeptał mi do ucha i zaczął całować moją szyję. Odruchowo odchyliłam głowę w bok, dając mu więcej miejsca. Poczułam jak się uśmiecha. Lekko mnie ugryzł, po czym się do mnie przyssał. O nie ! On chce mi zrobić malinkę. Nawet nie wiem kiedy oderwał się ode mnie i pocałował w usta. – Teraz każdy będzie wiedział, że jesteś moja – uśmiechnął się i wyszedł z pokoju. Szybko poleciałam do łazienki, zobaczyć jego „arcydzieło” Ja pierdole, będzie się trzymała chyba z kilkadziesiąt dni.
- Kurwa Malik nie żyjesz – krzyknęłam w jego stronę i wybiegłam za nim.
- Piękna złość piękności szkodzi – powiedział rozweselony Liam, gdy byłam już w salonie. Zayn siedział sobie spokojnie na kanapie i popijał piwo.
- Zaraz tobie zaszkodzę – posłałam mu groźne spojrzenie. Liam podniósł ręce w geście obronnym i usiadł obok Harryego.
- Ej a co ty tu masz ? – Niall przeszedł obok mnie i przejechał palcem bo mojej malince.
- Zayna się spytaj, to jego sprawka – gdy blondyn to usłyszał, od razu ode mnie odskoczył. A temu co ?
- Siadaj – Mulat poklepał miejsce na jego kolanie, a ja spojrzałam na niego jak na wariata.
- Chyba sobie żartujesz ?
- Siadaj – powiedział głosem nie znoszącym sprzeciwu. Przewróciłam oczami i usiadłam na nim. – Uwielbiam jak się denerwujesz. A malinka jest... – spojrzał na moją szyję i przygryzł wargę. Faceci. Przejechałam wzrokiem po wszystkich. Wszyscy oprócz Hazzy wpatrzeni byli w telewizor. Natomiast ten zabijał Zayna wzrokiem. O co tu chodzi ? Co takiego robi Zayn, że wszyscy go tak traktują ?
- Zayn możemy porozmawiać ? – pochyliłam się nad ucho chłopaka.
- To rozmawiajmy
- Na osobności... – Malik przewrócił oczami i oboje poszliśmy do jego sypialni.
- O czym chcesz rozmawiać ? – spytał krzyżując ręce na piersi.
- O tym co się tutaj dzieje ! – wybuchłam. – Dlaczego chłopcy tak się ciebie boją ? Czym się zajmujecie ? I dlaczego raz jesteś dla mnie oschły i najchętniej byś mnie zabił, a kiedy indziej jesteś miły i zabawny ? Dlaczego mnie tutaj trzymasz ?
- Bo jesteś moja – przerwał mi mój monolog. Zatkały mnie jego słowa.
- Co takiego ? – ze zdziwienia podniosłam brwi.
- Twoja obecność mnie uspokaja, nie jestem taki spięty. A chłopcy boją się mnie, bo ... Nie chcę żebyś ty się mnie bała ...
- Zacząłeś to dokończ. Dlaczego się ciebie boją ? – naciskałam.
- Bo zabiłem kilka osób pod wpływem złości... Dlatego wolą mnie nie wkurwiać. Przyjaźnimy się ze sobą, ale i tak nie mają pewności, czy kiedyś nie zginą... – opadłam na łóżko i próbowałam przetworzyć wszystkie informację, które do tej pory do mnie dotarły. Chwila ! Co on powiedział o mnie ?
- Co to ma znaczyć, że cię uspokajam ? – posłałam mu podejrzliwe spojrzenie. Zayn zaśmiał się lekko i usiadł obok mnie. Odruchowo, przesunęłam się trochę dalej od niego, co zauważył.
- Nie bój się mnie. Nigdy cię nie skrzywdzę i obiecuję, że nikt cię nawet nie tknie. Przy mnie będziesz bezpieczna...
- Powiedział to facet, który jeszcze nie tak dawno wybił okno w własnym domu, by mnie zabić...
- Nie zrobiłbym ci .... z resztą zapomnijmy o tym – spuścił wzrok na swoje dłonie, którymi się aktualnie bawił.

- Najpierw zacznij mnie lepiej traktować, skoro chcesz bym była twoja – stanęłam w progu pokoju i ostatni raz spojrzałam na chłopaka. – Bo jak na razie, coraz bardziej nie chce cie znać... – wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę wyjścia.
- Gdzie ty idziesz ? – spytał się Harry.
- Po prostu muszę wyjść... – założyłam swoje buty i otworzyłam drzwi. Pierwszy raz odkąd tu jestem wychodzę na ten plac. Skierowałam się do furtki i wyszłam na ulicę. Dom chłopców znajdował się praktycznie w lesie. Gdy przeszłam z jakiś metr usłyszałam za sobą kroki. Odwróciłam się i zobaczyłam Harryego, który biegł truchtem w moją stronę. Uśmiechnęłam się na jego widok, co od razu odwzajemnił. Położył mi rękę na barku i przyciągnął do siebie.
- Chyba nie myślałaś, że pozwolę ci chodzić samej po lesie ?
- Ty nie pozwolisz, czy Zayn nie pozwoli ?
- Jak wychodziłem, to siedział jeszcze u siebie. I nie rozmawiałem z nim – posłał mi czarujący uśmiech. On to w każdej sytuacji potrafi uwodzić kobiety. Ale chyba za to go lubiłam, że potrafi mnie rozśmieszyć i w sumie pogadać jak człowiek z człowiekiem. Przytuliłam go i szliśmy tak leśną ścieżką, ciągle gadając i się śmiejąc.

2 komentarze: