Przykryłam
się kołdrą i ułożyłam się na skraju łóżka. Chłopak wyszedł z łazienki i zgasił
w pokoju światło.
- Słońce, ja
nie gryzę, chodź tu bliżej – zaśmiał się mulat i wszedł pod kołdrę.
- Jeśli mam z
tobą spać, to mam jedną zasadę, tutaj – wskazałam środek łóżka - jest granica, której nie masz prawa
przekroczyć, zrozumiano ? – zwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam
rozweseloną buźkę.
- Haha, ta
jasne – cały rozweselony odwrócił się do mnie plecami. Sama poszłam w jego
ślady.
- Dobranoc –
powiedziałam cicho, po czym zamknęłam oczy. Poczułam jak Zayn rusza się na
łóżku, chyba odwrócił się w moją stronę, ale nie obchodziło mnie to. Chciałam
już zasnąć, bo gdy się obudzę to wrócę do domu.
Siedziałam w
samochodzie, na tylnym siedzeniu. Z przodu siedzieli rodzice. Tata właśnie
opowiadał jakąś zabawną historię, z czego wszyscy się śmialiśmy. Nagle tata
zapatrzył się w tylne lusterko i zjechał na drugi pas. Nim się zorientował
wjechał wprost w tira. Wyczołgałam się z samochodu i zobaczyłam, że moi rodzice
wciąż w nim są. Chciałam do nich iść i im pomóc, ale ktoś chwycił mnie w pasie
i w tym czasie samochód stanął w płomieniach.
- Nieee ! –
próbowałam się wyrwać z uścisku, ale byłam zbyt słaba. – Zostaw mnie ! –
kopnęłam kierowcę ciężarówki w nogę, dzięki czemu mnie puścił, ale było już za
późno. Samochód wybuchnął, a mnie odrzuciło na kilka metrów...
- Bella ? – w
oddali słyszałam moje imię.
- Bella,
słyszysz mnie ? – głos był coraz bliżej. Poczułam czyjeś ręce na moich
ramionach. – Bella obudź się – ten głos. Znam go. Otworzyłam oczy i przede mną
ujrzałam twarz Zayn’a. Mimowolnie przytuliłam się do niego. Strasznie się
cieszyłam, że go widzę. Chociaż nie powinnam, chyba. Z moich oczu dalej płynęły
łzy, a chłopak zaczął głaskać mnie po plecach. – Cii, już nic ci nie grozi.
Jestem przy tobie – kołysał mnie w swoich ramionach. – To tylko zły sen –
szeptał mi do ucha. Powoli się uspokoiłam i wytarłam policzki.
- Dziękuje –
wyszeptałam.
- Nie masz za
co – chłopak założył mi zagubiony kosmyk za ucho i pogłaskał mnie po policzku.
Uśmiechnęłam się i przymknęłam oczy. Był taki delikatny, chciałam by głaskał
mnie tak cały czas. Ale dłoń szybko zniknęła. Otworzyłam oczy i spojrzałam na
Zayna. Leżał na plecach i wpatrywał się we mnie. Jego klatka piersiowa była
odkryta i wtedy zauważyłam jego tatuaże. Chłopak zauważył, że im się
przyglądam.
- Chodź tu do
mnie – posłał mi ciepły uśmiech i poklepał miejsce tuż przy sobie. Nie wiem,
czy to dlatego, że byłam jeszcze trochę przestraszona po koszmarze, czy to ten
koleś tak na mnie działa, ale przybliżyłam się do niego. Położyłam swoją głowę
na jego klatce i objęłam go ręką. Zayn przykrył nas kołdrą i objął mnie w
talii. – A teraz śpij – wyszeptał i pocałował mnie w czubek głowy. Zamknęłam
oczy i nawet nie wiem kiedy zasnęłam.
Gdy się
obudziłam, byłam sama w łóżku. Powoli się zwlekłam i podeszłam do okna. Na
zewnątrz świeciło słońce, co rzadko się zdarza w Londynie. Poszukałam swój
telefon, po czym spojrzałam na wyświetlacz. Jedna nowa wiadomość ! Otworzyłam
ją. Alex: Wow dziewczyno, tylko nie szalej za bardzo ;P Ja wrócę wieczorem,
więc jakby co to dobranoc Baby . xoxo . Po przeczytaniu sms’a od razu się
uśmiechnęłam. Wyszłam z pokoju i ruszyłam w stronę kuchni.
- Co ty tutaj
robisz ? – w salonie zastałam Harryego w samych bokserkach.
- O to samo
mogę zapytać ciebie ? – zjechałam jego ciało z góry na dół z lekką odrazą
wymalowaną na twarzy.
- Kolejny raz
widzę cię w samych majtkach, może jednak we dwójkę będzie lepsza zabawa niż z
twoją koleżanką – poruszył swoimi brwiami, a mi aż wzięło się na wymioty. – A
tak poza tym to z kim się przespałaś ?
- Nie twój
zasrany interes – szybko go wyminęłam i tym oto sposobem znalazłam się w
kuchni. Zayn właśnie robił coś do jedzenia. – Hej, co robisz ? – spytałam
stojąc koło niego.
- Jajecznicę.
Siadaj, to zaraz dostaniesz – uśmiechnął się do mnie, a ja posłusznie zasiadłam
przy wyspie.
- Kiedy
odwieziesz mnie do domu ? – spytałam, gdy podał mi talerz z posiłkiem.
- Jak zjesz –
powiedział surowo i wyszedł z kuchni. Szybko zjadłam śniadanie i poszłam się
przebrać w swoje wczorajsze ciuchy. Wróciłam do salonu, gdzie zastałam Zayna w
towarzystwie 4 chłopców. Jednym z nich był Harry, a jeszcze jednego kojarzyłam
z ulicy, gdy krzyknął do mnie jak paliłam papierosa.
- Możemy już
jechać ? – zwróciłam się do mulata ignorując ciekawski wzrok reszty
towarzystwa.
- Chodź –
chłopak chwycił mnie pod ramie i zaprowadził do samochodu. Widać było, że jest
zdenerwowany, ale nie obchodziło mnie czy to była moja wina, czy czegoś innego.
Chciałam jak najszybciej znaleźć się w domu. Po około 10 minutach byliśmy już
pod blokiem, w którym mieszkałam. – Dzięki za wszystko – powiedziałam i szybko
wyszłam z auta. Po drugiej stronie ulicy zobaczyłam pojazd właściciela naszego
mieszkania. To nie wróżyło nic dobrego. Pojawiał się tylko wtedy, gdy ktoś
zalegał z płatnościami, albo gdy były inne problemy. Weszłam po schodach na
drugie piętro i wyciągnęłam klucze spod wycieraczki. Chciałam już włożyć klucz
do zamka, gdy zauważyłam, że drzwi są otwarte. Kurwa. Ostrożnie je otworzyłam i
po cichu weszłam do środka. Z przedpokoju widziałam już, że salon jest
całkowicie zdemolowany. Zrobiłam krok w tył, kiedy ze środka wyszedł koks od
właściciela. Złapał mnie na szyje i przygwoździł do ściany.
- Puszczaj
mnie – splunęłam na faceta, za co dostałam w twarz. Z pokoju Alex wyszedł
mężczyzna około 30stki.
- Bądź
grzeczna i powiedz mi, gdzie jest twoja przyjaciółeczka ? – mężczyzna podszedł
do mnie i uważnie mi się przyglądał.
- Nie mam
pojęcia, gdzie ona jest – powiedziałam prawdę, na co facet znowu walnął mnie w
twarz. Piekło jak cholera, ale nie będę okazywać słabości.
- Kłamiesz
mnie – powiedział szyderczo się uśmiechając.
- Mówię
prawdę, od wczoraj jej nie widziałam, nie wiem, gdzie może być. Pewnie znowu u
jakiegoś faceta – wysyczałam przez zęby i próbowałam się uwolnić z uścisku
goryla, który coraz bardziej zaciskał dłoń na mojej szyi.
- W takim
razie przekaż jej, że jak do jutra się u mnie nie zjawi, to możecie pożegnać
się z mieszkaniem, a ty moja droga zajmiesz jej miejsce – mężczyzna skierował
się w kierunku drzwi – puść ją – zwrócił się do swojego koksa i oboje wyszli z
mieszkania. W co ona nas znowu wpakowała ? Wyjęłam telefon z kieszeni i
wybrałam do niej numer. Jeden sygnał, drugi... No i szmata nie odbiera. Poszłam
do swojego pokoju, a raczej do miejsca, gdzie był mój pokój. Łóżko wywrócone,
ubrania wyciągnięte z szafy. Przebrałam się w TO i spakowałam wszystkie swoje
rzeczy, po czym poszłam do kuchni po nóż. W przedpokoju miałam skrytkę, o
której nikt nie wiedział. Poszukałam głuchego miejsca w kafelkach i podważyłam
je nożem. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Od 3 lat chowałam tam zaoszczędzone
pieniądze. Spakowałam je do torby i wyszłam z mieszkania. Na zewnątrz
wyciągnęłam papierosa i odpaliłam go. Przed blokiem wciąż stał samochód Zayna.
Zignorowałam go i ruszyłam do klubu. Zastałam w nim Jace’a, od razu posłałam mu
ciepły uśmiech.
- Cześć Jace
– podeszłam do niego i dałam mu całusa w policzek, po czym zaniosłam bagaże na
zaplecze.
- Hej, a to
co ? – wskazał na walizki.
- Nie widzisz
? Walizki. Wyniosłam się od Alex – odpowiedziałam i wzięłam się do pracy. Jace
już nie zadawał więcej pytań. O tej godzinie jest zaledwie kilka osób. Dopiero
o 18 zaczyna się robić tłoczno.
Była właśnie
21. I co mnie nie dziwi, to Jace został dłużej w pracy. Zgadnijcie dlaczego ?
Bo powiedział, że nie zostawi mnie samej. Dobre sobie.
- Bell, masz
gdzie spać ? – spytał się, gdy staliśmy razem za barem i wydawaliśmy drinki.
Chwilę się zamyśliłam i pomyślałam, że skoro o to pyta, to pewnie chce mnie
przygarnąć.
- Tak, ma –
odpowiedział za mnie ktoś inny. Spojrzałam na chłopaka, który siedziała przy
ladzie i popijał swoje piwo. Zayn.
- Co ty tu
robisz ? – spytałam lekko zdziwiona, po czym walnęłam w swojej głowie „facepalm”
. Przecież to jest klub idiotko ! Tutaj każdy może przyjść. – Z resztą
nieważne. A co do twojej odpowiedzi, to niby gdzie ? Hmm ?
- U mnie –
uśmiechnął się cwaniacko, kończąc swój napój. Tego się nie spodziewałam.
- Chyba sobie
żartujesz ? Ja u ciebie w domu ? I jeszcze z resztą chłopców ? I w dodatku z
tym niewyżytym bachorem Harrym ? – podniosłam brwi do góry w zdziwienia.
- Nie
żartuje. A Stylesem się nie przejmuj. O której kończysz ?
- Nie myśl
sobie, że ci powiem – syknęłam i poszłam zanieść zamówienie. Gdy wróciłam Zayna
już nie było. Dzięki Bogu. – Jace, gdzie
on polazł ?
- Nie wiem,
zapłacił i chyba wyszedł – chłopak wzruszył ramionami, a ja odetchnęłam z ulgą.
Pracę kończę za 2 godziny, a Jace za 15 minut.
- Poradzisz
sobie ? – spytał się tuż przed zakończeniem pracy.
- Tak poradzę
– posłałam mu ciepły uśmiech.
- Jakby co to
wiesz, gdzie mieszkam – pożegnaliśmy się, po czym wróciłam do pracy. Cały czas
stałam za barem, bo co sekundę ktoś składał nowe zamówienie i tak oto minęły mi
2 godziny. Na moje miejsce przyszła Nicole, więc się z nią pożegnałam i wyszłam
z klubu. Skręciłam w lewo i kierowałam się do mieszkania Jace’a.
- Gdzie
idziesz ? – nagle podjechał Zayn swoim autem i kipiał ze złości.
- Do Jace’a
...
- Mówiłem
już, że śpisz u mnie – chłopak zatrzymał samochód i wysiadł z niego.
- Nie będę u
ciebie spała. Nawet cię nie znam !
- Nie chcesz
po dobroci, to nie – chłopak wziął moje torby i schował do bagażnika, po czym
chwycił mnie i zaciągnął do auta.
- Zostaw mnie
! – krzyknęłam, gdy zapinał mnie pasami. Wsiadł za kierownicę i zamknął drzwi,
po czym ruszył na piskach opon. – Nie rozumiesz słowa NIE ? – kolejny raz się
na niego wydarłam.
- A ty nie
rozumiesz, że robię to dla twojego bezpieczeństwa ?
- Jakiego
znowu bezpieczeństwa ? – kompletnie nie rozumiałam o czym on do mnie mówi.
- Wiem, że masz problemy z właścicielem bloku. I
jakbyś chciała wiedzieć, to jest też również Alfonsem, dla którego pracuje
twoja koleżanka.
- Skąd ty to
wszystko wiesz ? – spytałam już trochę spokojniej. Kim on do jasnej cholery
jest ?
- Gdybym ci
powiedział, to musiałbym cię zabić – uśmiechnął się do mnie na co się
skrzywiłam. No pięknie Bella, w co ty się wpakowałaś ? Zadajesz się z jakimś mordercą
! Przez resztę jazdy się nie odezwałam. Gdy tylko wjechaliśmy na podjazd,
szybko odpięłam pasy i chciałam wyjść z samochodu, lecz ten dupek zamknął
drzwi. – Słońce, nie próbuj uciekać i radzę ci bądź grzeczna – wysiadł z
pojazdu, po czym wyciągnął mnie z niego i zaprowadził do domu. Szczerze mogę
powiedzieć, że zostałam uprowadzona ! Zdjęłam buty i czekałam, aż mulat coś
powie.
- A ona co
tutaj robi ? – spytał się Harry wychodząc z kuchni. Wywróciłam oczami i dalej
czekałam na Zayna.
- Będzie z
nami mieszkać – powiedział chłodno i chwycił mnie za rękę – Chodź ze mną –
zaprowadził mnie do swojej sypialni i zamknął za nami drzwi. Ok., teraz
zaczynam się bać. Położył torby pod szafę i poszedł do łazienki. Teraz mam
szansę na ucieczkę. Chwyciłam za klamkę, ale ani drgnie. Podbiegłam do okna i
chciałam je otworzyć. Kurde ! Kto normalny kupuje okno, które otwiera cię tylko
do góry ? Zrezygnowana usiadłam na łóżko i wyjęłam telefon. Znowu wybrałam
numer do Alex. Odebrała po 2 sygnale.
- Kurwa Alex,
gdzie ty do cholery jesteś ? – wydarłam się do telefonu.
- Uspokój się
! Byłam u takiego jednego, a teraz właśnie jadę na lotnisko...
- Co ? Chwila
jakie lotnisko ?
- Wylatuje na
tydzień...
- Nie możesz
teraz lecieć. Gregor cię szuka. Jak do jutra się u niego nie zjawisz, to cię
zabiję, a potem ja zajmę twoje miejsce ! Rozumiesz ? Nie wiem co mu zrobiłaś,
ale masz wszystko odkręcić
- Wiem, że
mnie szukał, dlatego wylatuje – powiedziała to tak spokojne. Mogłam nawet
wyczuć, że się uśmiecha pod nosem.
- I mnie
zostawiasz ? – spytałam załamana.
- Wybacz
kotek. Muszę... – nie mogłam jej już dłużej słuchać więc się rozłączyłam i
zablokowałam jej numer. Dziwka jebana.
- Dziwka –
skierowałam te słowa w swój telefon i rzuciłam nim o łóżko, przez co się odbiło
i spadło na podłogę.
- Wszystko ok.
? – Zayn stał w drzwiach łazienki.
- Tak –
odpowiedziałam wściekła i odwróciłam się do niego. – Mogę już iść do łazienki ?
– wskazałam w kierunku pomieszczenia.
- Idź –
wzięłam swoją niebieską PIŻAMĘ i wyminęłam go, zamykając za sobą drzwi. Wzięłam
szybki gorący prysznic, który trochę mnie uspokoił, po czym się wytarłam i
ubrałam. Wyszłam z łazienki i od razu weszłam pod kołdrę. Usłyszałam jeszcze
słowo „WOW” z ust Zayna, co zignorowałam i odwróciłam się w stronę okna.
- Zgasisz
światło ? – spytałam już trochę spokojna. Chłopak bez słowa zgasił światło i
wyszedł z pokoju, zamykając oczywiście drzwi na klucz. Byłam tak zmęczona, że
nawet nie miałam już sił by stąd uciec. Zamknęłam oczy i po chwili zasnęłam.
jjefhbshajdhbjdkjsakjakjffjfbsjdjkkakjfbhebhjsjnd *o*
OdpowiedzUsuńChyba nie żyje. Jaki zajebiaszczy ;p
Skąd Ty wytrzasnęłaś taką historię? Gratki dziewczyno ;)
Czekam na kolejny <3