wtorek, 14 stycznia 2014

Cztery

- A co się stało ? – lekko podniósł się na łokciu.
- Bella ! Otwórz te zasrane drzwi – ze strachu, aż podskoczyłam i zrobiłam kilka kroków w tył. Chłopak mocował się w klamką, ale bez skutku.
- Coś ty mu zrobiła ? – spytał się Harry.
 -Po prostu nie dałam mu dupy – powiedziałam spokojnie, a Zayn znowu zaczął przeklinać.
- Jeśli zaraz ich nie otworzysz to je wywarze, słyszysz ?
- Nie otworze ich dopóki się nie uspokoisz. I nie będę twoją odskocznią od problemów, kapujesz ? – krzyknęłam, na co chłopak walnął w drzwi.
- Sama tego chciałaś – usłyszałam jak Zayn odchodzi od drzwi, a na korytarzu chłopcy zaczęli się wypytywać co się stało. Odetchnęłam z ulgą, że sobie poszedł, gdy nagle coś walnęło w okno. Odwróciłam się i zobaczyłam wkurzonego mulata, który trzymał w ręku dość spory kamień. – Otwórz okno – kurwa przecież on mnie zabiję.
- Bella, otwórz te okno bo je wybije – powiedział Harry, chyba też był przestraszony. Wtedy kamień przeleciał przez szybę i znalazł się obok mojej nogi. Pisnęłam ze strachu i pobiegłam do drzwi. Szybko je otworzyłam i wyleciałam na korytarz wpadając w czyjeś ramiona.
- Ratuj, on chce mnie zabić – spojrzałam na zdezorientowaną twarz Nialla.
- Gdzie ona jest ? – Zayn pojawił się w progu pokoju od Harryego, więc szybko schowałam się za plecami blondyna. Zayn mnie zobaczył i ruszył w moją stronę. – Ty mała suko – wysyczał i chciał mnie dotknąć, a raczej uderzyć, ale Niall mu to uniemożliwił.
- Stary opanuj się ! – odsunął go od nas, a ja zostałam zabrana do tyłu przez Liama, który otoczył mnie razem z Louisem.
- Dajcie mi ją natychmiast !
- Ochłoń trochę co ? Ona jest przestraszona ! Nie wiem co ci zrobiła, ale odpuść sobie teraz. Pogadamy jak się uspokoisz – powiedział spokojnie Horan i pokazał mulatowi drogę do jego sypialni.
- Pożałujesz tego co zrobiłaś – skierował słowa w moją stronę, na co drgnęłam przerażona. Wkurzony wrócił do swojej sypialni i trzasnął drzwiami. Odetchnęłam z ulgą, że to już koniec i oparłam głowę o ramię Liama. Chłopak objął mnie i pogłaskał na uspokojenie po plecach.
- Już po wszystkim mała ...
- Dziękuję – posłałam im delikatny uśmiech. Tylko co teraz ? Przecież rano znowu będzie chciał mnie zabić.
- Wracamy do łóżek ? – spytał Louis. O no tak i zostawcie mnie samą w salonie !
- Najpierw powie nam co się stało – Niall chwycił mnie za rękę i wszyscy poszliśmy do jego pokoju. Usiadłam na łóżku, a Niall obok mnie. Lou i Liam stali naprzeciw nas.
- No to co mu zrobiłaś ? – spytał się Liam i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
- Nic, po prostu nie dałam mu i tyle, a ten się zdenerwował, więc uciekłam do Harryego, a resztę to już chyba sami widzieliście. Boże przecież on mnie potem zabije. Ja nie mogę tu zostać... – zaczęłam panikować. Podobno tutaj miałam być bezpieczna.
- Uspokój się. Nikt cię nie zabije, a tym bardziej Zayn. Będziemy cię chronić jak będzie taka potrzeba... – pocieszał mnie Louis.
- Skoro już wiemy o co chodzi, to idziemy dalej spać. Ty Horan zaopiekuj się nią – rozkazał Liam i wraz z Lou wyszedł z pokoju. Chłopak zamknął za nimi drzwi. Pewnie po to by Zayn nie wszedł. Odwrócił się do mnie i szeroko uśmiechnął. Idioto nie myśl sobie, że coś ode mnie dostaniesz. Wywróciłam oczami i przykryłam kołdrą.
- Piękna ja nie gryzę – odwróciłam się do niego i zobaczyłam, że przygryza wargę. Dobra zrobię mu tą przyjemność i się do niego przytule. Objęłam go ręką, a głowę ułożyłam na jego torsie. Wygląda na to, że tylko on nie ma tatuażów. Akurat dzisiaj wszystkich widziałam bez koszulki. I to chyba jest jedyna przyjemna rzecz w dzisiejszych wydarzeniach. Chłopak mocniej mnie przytulił. Jego dłoń była niebezpiecznie blisko mojego pośladka, ale dopóki nie zjedzie niżej, to jest ok. I tak nie zasnę, więc będę mogła wszystko kontrolować. Powoli obserwowałam jak chłopak zasypia i zaczyna cichutko pochrapywać. Haha, jaki on słodki, gdy śpi. I pomyśleć, że jest bad boyem. Gdy już spał, ostrożnie wstałam z łóżka uważając by go nie obudzić. Pochodziłam sobie po pokoju, po czym usiadłam na parapecie. W końcu zaczęło świtać. Z okna widziałam kawałek podjazdu, a potem ulicę. Siedziałam tak, dopóki nie usłyszałam zza drzwi rozmowy chłopców. Najwidoczniej obudziły one blondyna, bo otworzył w końcu oczy. Spojrzał w moim kierunku. Obdarzyłam go ciepłym uśmiechem.
- Dzień dobry – powiedziałam i podeszłam do łóżka. – Jak się spało ?
- Hej – odpowiedział zaspany i przetarł swoje oczy. – Długo tam siedziałaś ? – spytał, gdy dotknął mojej dłoni. No tak przecież jestem cała zimna.
- Nie długo – uśmiechnęłam się ponownie. Odwróciłam głowę w stronę drzwi, bo ktoś nacisnął na klamkę. Dzięki Bogu, że Niall je wczoraj zamknął. Przestraszona popatrzyłam się na Horana. Podszedł do drzwi.
- Czego ? – spytał.
- To ja Liam. Bella też wstała ? Jeśli tak to chodźcie do salonu. Zayn jeszcze nie wyszedł z pokoju jakby co...
- Dobra, zaraz będziemy – odpowiedział Niall i spojrzał na mnie. Podeszłam do niego i przytuliłam się od tak. Sama nie wiem czemu, ale tego potrzebowałam. Chłopak na początku chyba się zdziwił, ale po chwili odwzajemnił mój gest. Wyszliśmy z pokoju. Niall cały czas obejmował mnie w talii jedną ręką.
- Cześć – przywitałam się ze wszystkimi. Nawet Harry czuł się już lepiej i siedział właśnie na kanapie. Usiadłam obok niego, a Niall zaraz koło mnie. – Lepiej się już czujesz ? – spytałam bardziej zatroskanym głosem niż w rzeczywistości chciałam.
- Tylko gdy cię widzę – on i te jego gadki. Wybuchłam wraz z nim śmiechem, po czym mnie przytulił.
- Harry wiem, że fajnie się mnie przytula, ale niewygodnie mi – chciałam go walnąć w bok, ale w ostatniej chwili przypomniałam sobie, że ma tam siniaki. Chłopak nie miał zamiaru mnie puścić, a mój kręgosłup wykrzywiał się jeszcze bardziej. – Niall pomóż – nie wiedzieć czemu ta sytuacja zaczęła mnie śmieszyć. Blondyn odczepił ode mnie rękę Harryego i w końcu byłam wolna. Usiadłam prosto i poprawiłam swoje włosy. Zauważyłam, że wszyscy się na mnie gapią. Spojrzałam po sobie. Zapomniałam, że miałam na sobie tylko majtki i zwykłą bluzkę, która odsłaniała cały mój brzuch. Kurwa. Szybko ściągnęłam ją w dół i posłałam chłopcom zabójcze spojrzenie.
- Pożyczyłby mi ktoś spodnie ?
- Niby po co ? – spytał się Harry i oblizał swoje wargi.
- Po gówno ! Nie będę przecież chodzić w samych majtkach...
- Nam to nie przeszkadza –uśmiechnął się lokaty. Walnęłam go lekko w ramię.
- Ała ! Za ...
- Za żywot Styles – odpowiedziałam na jego pytanie, a ten zaczął masować rękę. Proszę cię, lekko cie walnęłam. – Nie udawaj, że cie to bolało
- Nie udawaj, że cie to bolało – przedrzeźnił mnie , za co znowu go walnęłam, przez co wszyscy wybuchli śmiechem.
- Fajnie się bawicie ? – spytał zdenerwowany Zayn, wchodząc do salonu. Wszyscy siedzieli cicho i ze spuszczonymi głowami. Podczas gdy Malik zabijał mnie wzrokiem. Dzięki chłopaki, że mi pomagacie. – Bella musimy pogadać – wyciągnął dłoń w moją stronę. Zdezorientowana, szukałam pomocy wśród chłopców, ale oni dalej nic nie robili. Wstałam z kanapy i podeszłam do mulata. Poszliśmy do jego pokoju. Chłopak zamknął za nami drzwi. Papa świecie... Stałam do niego tyłem i czekałam, aż mi coś zrobi. Widziałam wcześniej, że dalej był wkurzony, a te cioty najnormalniej w świecie się go bały. Nagle poczułam jak chłopak chwyta mnie w pasie i przytula do siebie ? WTF ? Co jest grane ?
- Bella przepraszam cię – wyszeptał mi do ucha. Dobra. Zatkało mnie. Zayn odwrócił mnie do siebie twarzą. Stałam jak słup i czekałam, aż przestanie żartować i na mnie nawrzeszczy. Ale nic takiego się nie stało. – Proszę nie bój się mnie. Ja naprawdę nie chciałem – w jego oczach zobaczyłam skruchę. Czy to jest jakaś ukryta kamera ? Bo jeśli tak to możecie już wyjść. – Wybacz mi – chłopak znowu mnie przytulił. Nie wiedząc dlaczego, odwzajemniłam jego gest. Dobra bałam się go, ale przeprosił tak ? I widzę, że wie, że źle zrobił. – Proszę powiedz coś. Cokolwiek...
- Wybaczam ci – wyszeptałam i mocniej go przytuliłam. Zayn objął mnie mocniej i podniósł do góry. Boże z kim ja żyje ? Zaczęłam się śmiać z tego idioty. Po paru sekundach zostałam odstawiona z powrotem na podłogę. – Wybaczam pod jednym warunkiem...
- Jakim ?
- Już nigdy więcej nie dawaj mi powodów, bym się ciebie bała
- Obiecuje – ponownie się do siebie przytuliliśmy. Tym razem to ja zabije chłopców. Ta ich gadka szmatka, że mnie obronią. Ciekawi mnie tylko, dlaczego tak boją się Zayna ? Nawet się nie zorientowałam, że dalej byłam przytulana przez mulata, dopóki mój telefon nie zadzwonił. Odsunęłam się od chłopaka i chwyciłam urządzenie. Nieznany numer ?
- Słucham ? – powiedziałam oschle.
- Grzeczniej skarbie... – kurwa to Gregor.
- Czego chcesz ?
- Alex się u mnie nie pojawiła, więc wchodzisz na jej miejsce...
- Nigdy mnie nie znajdziesz ! Właśnie siedzę sobie na słonecznej plaży i pije kolejnego drinka. Spróbuj się domyślić, gdzie jestem. A skoro tak bardzo chciałeś Alex, to dowiedz się dokąd był lot 3 dni temu o 14 ! – rozłączyłam się i rzuciłam telefonem o ścianę, który rozpadł się na małe kawałeczki. Złom. Upadłam na kolana i zaczęłam płakać. Głupia idiotka narobiła sobie problemów, a teraz ja mam za nie płacić. Zayn przykucnął i przytulił do siebie.
- Już nie płacz... – głaskał mnie po plecach, co szybko mnie uspokajało.
- Nie pozwól, by on mnie znalazł – wyszeptałam i wtuliłam się w ciało chłopaka.
- Nigdy... – minęło parę ładnych minut, aż w końcu się uspokoiłam. Musze być silna, zawsze byłam i zawsze BĘDĘ !
- Powinniśmy wrócić do chłopców – od płaczu miałam chrypkę, przez co się zaśmiałam, bo dziwnie to brzmiało. – Ale najpierw muszę się przebrać – spojrzałam na moje nagie nogi i podeszłam do walizki. Wyciągnęłam z niej TO i ubrałam przy Zaynie. Gdy już byłam gotowa, odwróciłam się w jego stronę i posłałam mu ciepły uśmiech.
- Bella mogę cię o coś prosić ? – spytał drapiąc się w zakłopotaniu po głowie.
- Jasne – podeszłam do niego i położyłam dłonie na jego klatce piersiowej.
- Chłopcy darzą mnie dużym szacunkiem i mają do mnie respekt... – chyba wiem o co mu chodzi. Uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.
- Nie martw się, gdy tylko wyjdę z tego pokoju, znowu będę cię nienawidzić, tak samo jak ty mnie – chwyciłam za klamkę i otworzyłam drzwi. Gdy tylko przekroczyłam próg, przybrałam maskę, przestraszonej, ale i zdenerwowanej. W salonie wszystkie ślepia, były wlepione we mnie. Posłałam im zabójcze spojrzenie i chwyciłam paczkę fajek, które leżały na komodzie.
- Wszystko ok. ? – spytał się Niall.
- Spieprzaj – powiedziałam oschle i wyszłam do ogrodu. Dalej byłam na nich zła. Bohaterowie od siedmiu boleści się znaleźli. Zaciągnęłam się dymem i po chwili czułam się już o wiele spokojniej. Poszłam do kuchni zrobić sobie kawę. Postawiłam wodę i czekałam, aż się zagotuje. Ktoś złapał mnie za ramiona i przygniótł do drzwi lodówki. Spojrzałam na blondyna, który przywarł do mnie całym ciałem.
- Nigdy więcej się tak do mnie nie odzywaj – wysyczał mi prosto w twarz.
- Bo ?
- Nie zapominaj, kto wczoraj uratował ci tyłek przed Zaynem...
- Nie zapomnę, kto dzisiaj wystawił mnie na pewną śmierć – wysyczałam cała zdenerwowana.
- Puść ją – Zayn stał za Horanem. Widać było na kilometr, że jest wkurzony. Znowu. Niall posłusznie mnie puścił i wyszedł mierząc mnie wzrokiem. Kutas.
- Dzięki – odpowiedziałam bez emocji i zalałam sobie kawę. Chwyciłam kubek i poszłam z nim do salonu.
- Harry weźmiesz nogi, bo chciałabym usiąść – spytałam stojąc nad leżącym na kanapie chłopakiem, ale nie uzyskałam żadnej reakcji z jego strony. Ugh... Położyłam kubek na stoliku i usiadłam mu na nogi. Przy okazji wyciągnęłam kocyk z koszyka i przykryłam się nim.
- Daj trochę – Harry w końcu zwrócił na mnie uwagę. Szkoda tylko że chciał mój kocyk. Podałam mu materiał, którym się przykrył i tak siedzieliśmy i oglądaliśmy TV. Obok na drugiej kanapie siedział Liam i Louis, a Nialla gdzieś wcięło. Po kilku godzinach przyszedł do nas Zayn. Czy on cały czas siedział u siebie w pokoju ? Okeeej...
- Zbierajcie się, mamy zlecenie – co ? Jakie zlecenia ? Kurwa, czym oni się do jasnej ciasnej zajmują ! – Harry ty zostajesz, nie chce narażać... – Zayn spojrzał na mnie i wtedy przypomniał sobie, że nie może więcej powiedzieć. – Bella zajmij się nim... – co ja niańka jakaś czy co ?
- Wrócimy jutro na wieczór – powiedział jeszcze przed wyjściem i zamknął drzwi.
- No to zostaliśmy sami – powiedziałam i popatrzyłam się na Lokatego, który szczerzył się od ucha do ucha. Posłałam mu minę typu ( WTF ? ) i powróciłam do oglądania filmu.
- Słońce przyniesiesz mi coś do picia ?
- A sam nie możesz iść ?
- Zayn powiedział, że masz się mną zająć – wywróciłam oczami i mocno odepchnęłam się od jego nóg, na co zajęczał z bólu. Uśmiechnęłam się pod nosem i poszłam do kuchni.
- Co chcesz do picia ? – wychyliłam głowę z kuchni i spojrzałam na Stylesa.
- Może być sok. Ten z lodówki – posłał mi słodki uśmiech, a ja otworzyłam lodówkę. W drzwiach znajdował się sok jabłkowy, więc wzięłam go i dwie szklanki, po czym wróciłam do Harryego.
- Trzymaj – podałam mu szklankę wypełnioną sokiem i ponownie usiadłam mu na nogach. Powoli zaczynał mnie boleć kręgosłup, więc zaczęłam się wiercić.
- Nie chcesz się może na mnie położyć ? Będzie ci wygodniej – w sumie to czemu nie, ale...
- A twoje siniaki ? – spytałam.
- Nimi się nie przejmuj, chodź tu do mnie – posłał mi ciepły uśmiech i wyciągnął ręce w moją stronę. Wyglądał w tej chwili jak małe dziecko. Zaśmiałam się i położyłam się na nim. Chłopak objął mnie ręką, żebym nie zleciała i przykrył kocykiem.
- Jak będziesz miał problemy z oddychaniem to mi powiedz – zażartowałam, na co Harry wybuchł śmiechem. Przeleżeliśmy tak całe popołudnie, potem wieczór. Nadeszła 21. Harry tworzył różnorakie wzory na moich plecach, a ja kreśliłam szlaczki na jego torsie. Cały czas nurtowało mnie pytanie, czym się zajmują. Muszę to wiedzieć.
- Harry ? – zaczęłam ostrożnie.
- Tak ? – popatrzył na mnie i lekko się uśmiechnął.
- Bo ja... chciałabym wiedzieć... no ten...
- No wyduś to z siebie – zaśmiał się z mojego jąkania.
- Czym wy się zajmujecie ? – spytałam szybko. Nawet nie wiem czy mnie zrozumiał, bo zmarszczył czoło.
- Chciałbym, ale nie mogę ci powiedzieć – czyli zrozumiał, zrobiłam zawiedzioną minę i ponownie położyłam moją głowę na jego klatce piersiowej. – Porozmawiaj z Zaynem, może w końcu ci powie – przejechał dłonią po moich włosach i pogłaskał mój policzek.
- Key
- To jaki film teraz ? – Harry zaczął skakać po kanałach i szukać jakiegoś interesującego filmu. Mi jakoś nic nie wpadło w oko, więc dałam mu wolną rękę. Przeleciał jeszcze jakieś 10 kanałów i w końcu włączył jakiś dramat. Na początku jeszcze jako tako mnie interesował, ale pod wpływem dotyku Harryego na moich plecach, najnormalniej w świecie zasnęłam.
---------------------------------------------------------
Następny rozdział dodam, gdy będą jakieś komentarze.
Widzę, że kilka osób wchodzi, ale to nie ma sensu, jeśli nie wiem nawet czy wam się podoba ;/

1 komentarz:

  1. tggedhjhwkashfheowjfkvfhjask cudo <3
    Jezu Święty, pisz następny i tak, to ma sens.
    Piszesz po mistrzowsku, zakochałam się *o*

    OdpowiedzUsuń