czwartek, 15 maja 2014

Osiem

Chłopak stał jak wryty, kompletnie nie wiedział co ma zrobić. Zaśmiałam się i posunęłam się do tyłu.
- No chodź, nie wstydź się... – zachęciłam go ruchem ręki, by przyłączył się do mnie. W końcu zamrugał kilka razy oczami i uśmiechnął się do mnie. Zdjął z siebie koszulkę i spodnie, po czym przybliżył się do mnie. Leżałam pod nim i czekałam na jego kolejny ruch, lecz nic nie robił tylko wpatrywał się w moje oczy. Chwyciłam go za kark i przyciągnęłam do siebie.
- Bella...
- Tak ? – przygryzłam płatek jego ucha.
- Nie dzisiaj – wyszeptał i wstał z łóżka. Ale co to miało znaczyć ?
- Chwila, co ? – gwałtownie się uniosłam, co spowodowało zawroty głowy. Upadłam na łóżko i ostrożnie uniosłam głowę. Bolała jakby ktoś mi po niej przejechał walcem.
- Jesteś kompletnie pijana – Zayn pomógł mi położyć się znowu na poduszce i przykrył mnie kołdrą.
- Wcale, że nie !
- Oczywiście... pogadamy jak się wyśpisz – cmoknął do mnie i wyszedł z pokoju. Po chwili usłyszałam jak zamyka drzwi na klucz. On chyba sobie żartuje. Ślamazarnie wypełzłam z łóżka ( czyt. spadłam z łóżka ) i chwiejnym krokiem podeszłam do drzwi. Po drodze wywaliłam się jeszcze ze dwa razy, ale jakoś dotarłam. Chwyciłam się klamki i podciągnęłam się na niej, by jakoś wstać z podłogi na której siedziałam.
- Zayn nie możesz mnie tak zamykać ! Otwórz te drzwi słyszysz ? Zayn ! – Boże tylko mi nie mów, że gdzieś wyszedł. Zjechałam plecami po drzwiach i usiadłam na zimnej podłodze. Kurwa ! Co ja robię ze swoim życiem ? Już nigdy więcej się nie upije. Już nigdy więcej, nie pozwolę się tak traktować. Już nigdy więcej... Od teraz będę robić co mi się żywnie podoba. A światu nic do tego ! Zamknęłam oczy i odpłynęłam wraz z moimi marzeniami.

Poczułam silne wstrząsy, które wybudziły mnie ze snu. Ostrożnie otworzyłam oczy i zamrugałam kilka razy. Na zewnątrz świeciło słońce. Głowa bolała mnie niemiłosiernie. Znowu coś zatrzęsło. Co to trzęsienie ziemi ? Szybko wstałam na równe nogi.
- Aaał ! – ostry ból głowy, sprawił że upadłam na podłogę. Jeszcze nigdy nie miałam takiej migreny.
- Bella ? – Zayn wpadł do środka jak poparzony i w mgnieniu oka, był przy mnie. – Nic ci nie jest ?
- Zostaw mnie ! – odepchnęłam go od siebie i ostrożnie wstałam. Tym razem ból był znośny. Powoli ruszyłam w stronę kuchni, w celu znalezienia tabletek.
- Pomogę ci – Malik chwycił mnie w talii i chciał posadzić mnie na kanapie w salonie.
- Powiedziałam żebyś mnie zostawił – syknęłam w jego stronę i poszłam do kuchni. Szybko znalazłam tabletki przeciwbólowe. Połknęłam je bez popijania i usiadłam przy wyspie.
- Co ci się stało ? – Zayn stał oparty o ścianę przy wejściu. – Jesteś na mnie zła, za to że się z tobą nie przespałem ?
- Nie, nie za to. Tylko za to jak mnie traktujesz ! Bawisz się mną jak jakąś zabawką. Rozkazujesz mi, zamykasz mnie w pokoju kiedy tylko robię coś nie tak, albo kiedy ty masz jakieś „widzi mi się”. A ja nie pozwolę się tak traktować ! Rozumiesz ? Mam tego dość ! Może chłopcy się ciebie boją, ale ja nie. Nie będziesz mną pomiatał ! – wkurzona wyszłam z kuchni i poszłam na taras zapalić. Stojąc na zewnątrz zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie. Wywróciłam oczami i starałam się jak najszybciej skończyć papierosa. Wyszłam z tarasu i od razu powędrowałam do sypialni, by odespać zaległą noc.
... 2,5 godziny później...
Wstałam z łóżka i szybko się ogarnęłam. Z salonu dobiegały jakieś kłótnie. Zorientowałam się, że cała nasza rodzina wróciła z zabawy, ale był jeszcze ktoś.
- Mówisz gdzie on jest, albo giniesz, wybieraj ! – Zayn stał przy jakimś kolesiu, z pistoletem wycelowanym prosto w jego głowę.
- Co tu się dzieje ? – podeszłam do chłopców i oparłam się o ramię Harryego.
- Bella wracaj do pokoju – mulat warknął w moją stronę.
- Chodź zaprowadzę cię – Harry chwycił moją dłoń i skierował się w kierunku korytarza. Posłusznie poszłam z nim do jego sypialni.
- Powiesz mi o co chodzi ? – spytałam się cicho Hazze.
- Nie mogę... i lepiej będzie jak zapomnisz o tym co widziałaś...
- On zginie prawda ? – Harry myślał nad odpowiedzią dość długo. Nie musiał nawet nic mówić, wszystko wyczytałam z jego twarzy. – Muszę tam iść...
- Co to, to nie – Styles zatrzymał mnie przed drzwiami.
- Harry, ale ja musze tam iść – próbowałam go wyminąć, ale bez skutku.
- Nie pozwolę ci na to... jesteś za delikatna, by oglądać takie sceny – wywróciłam oczami i spojrzałam na jego twarz. Był tylko jeden sposób, by przejść przez te drzwi.
- Harry – wyszeptałam prosto w jego usta, po czym lekko je musnęłam. Chłopak stał w szoku, na co się uśmiechnęłam. Pocałowałam go znowu, tym razem dłużej. Jego ręce powędrowały na moją talie, a moje w jego włosy. Odwróciłam się tak by być teraz plecami do drzwi. Zdjęłam jego dłonie i odepchnęłam od siebie z całej siły.
- Co jest ? – Harry stracił równowagę i upadł na podłogę.
- Tyle powinno ci wystarczyć – cmoknęłam w jego stronę i wybiegłam do salonu.
- Bella, kurwa co ja ci powiedziałem ? – Malik podszedł do mnie z bronią w ręku i mocno ścisnął moje ramię.
- Zayn, kurwa puść mnie – syknęłam w jego stronę.
- Widzę, że jednak nie radzisz sobie ze wszystkimi, nawet z tą małą suką – postanowiłam zrobić ten sam manewr co z Harrym i wyrwałam Zaynowi pistolet. Podeszłam do chłopaka, który siedział na krześle i wycelowałam broń prosto w jego serce.
- Możesz powtórzyć jak mnie nazwałeś ?
- Bella oddaj broń – Zayn podszedł do mnie, lecz szybko wymierzyłam w niego i kazałam mu się odsunąć ode mnie.
- A teraz powtórz jak mnie nazwałeś ?
- Suka
- Głośniej, nie słyszałam...
- Powiedziałem, że jesteś małą suką !
- Kochanie przyniósł byś mi nóż z kuchni ? – zwróciłam się do Zayna i zrobiłam w jego stronę maślane oczka. – Proszę – chłopak stał w lekkim szoku, lecz po chwili przyniósł mi z kuchni nóż średniej wielkości.
- Co zamierzasz zrobić ? – spytał się gdy mi go podawał.
- Zamierzam się zabawić... a teraz słonko, będziesz grzecznie odpowiadał na zadane ci pytania... – skierowałam się do idioty z krzesła.
- A jak nie to co mi niby zrobisz kurwo ? – w tym momencie wbiłam mu nóż w dłoń, tym samym unieruchamiając ją.
- Właśnie to, kutasie – wyszeptałam seksownie w jego ucho.
- Zabierzcie ode mnie tą sukę – wyjęczał do chłopców. Po tych słowach, delikatnie przekręciłam nóż w jego dłoni. – Aaa ! – Spojrzałam na chłopców i po ich twarzach wywnioskowałam, że podoba im się ta cała sytuacja. Zayn podszedł do mnie i objął mnie w talii.
- Jak będziesz grzeczny to wtedy ją zabiorę – uśmiechnął się cwanie, po czym pocałował mnie w szyje. Podoba mi się nawet to małe torturowanie.
- To jak ? Odpowiesz teraz grzecznie na pytania ? – uśmiechnęłam się do idioty z krzesła.
- Tak, odpowiem na wszystkie pytania tylko proszę wyjmij ten nóż – z jego oczu popłynęło parę łez, przez co zaśmiałam się w duchu. W gębie niby co to on nie jest, a tak naprawdę to, to coś nawet kutasa nie posiada.
-Z tym będzie mały problem, bo chyba trafiłam na kilka żył i jak wyciągnę nóż to się wykrwawisz, więc lepiej jak to tutaj zostawię – posłałam mu ciepły uśmiech i spojrzałam w kierunku Zayna.
- Koniec pogaduszek, im szybciej powiesz nam gdzie jest ten ciota, tym szybciej to wszystko się skończy ! – wybuchł Malik.
- Ale ja naprawdę nie wiem gdzie on jest.. aaa ! – poruszyłam trochę nożem w jego ranie.
- Ups, niezdara ze mnie, wybacz...
- Dobra powiem wam...
- No to na co czekasz ? – oburzył się Niall.
- Ukrywa się w lesie, w jakiejś starej leśniczówce, a teraz proszę zabierzcie ją ode mnie, proszę... – szybkim ruchem wyciągnęłam mu nóż z ręki i położyłam go na stoliku.
- Harry pozbądź się tego kutasa, Louis ci w tym pomoże, a my pojedziemy do tej leśniczówki – Zayn wskazał na Liama i Nialla, którzy zaczęli ubierać swoje kurtki i buty. – Zaczekajcie na mnie w aucie – rozkazał chłopcom, po czym zostałam z nim w domu sam na sam. – Byłaś niesamowita kochanie... –podszedł do mnie i ujął w dłonie moją twarz.
- Dziękuje, chyba...
- Zostań tutaj, Harry i Louis powinni zaraz wrócić, więc nie będziesz sama...
- Co mnie obchodzą Lou i Styles ? Chce wiedzieć kiedy ty wrócisz ?
- Nie wiem... Ale wiedz, że cię kocham – pocałował mnie namiętnie i nawet nie wiem kiedy odsunął się ode mnie i wyszedł z domu, zostawiając mnie w nie małym szoku.
- Uważaj na siebie – wyszeptałam w pustą przestrzeń. Stałam tak w tym salonie i nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Rozejrzałam się po pomieszczeniu i zobaczyłam zakrwawiony nóż. Ugh... myślałam, że chłopcy go zabrali. Poszłam z nim do kuchni i zaczęłam porządnie szorować, by wszystkie ślady zniknęły. Gdy w końcu stwierdziłam, że jest czysty, wzięłam wszystkie środki czystości jakie były w tym domu i poszłam z nimi do salonu by wszystko posprzątać.
Pół godziny później....
- Hej hej ! Wróciliśmy i mamy pizze ! – Tomlinson zrzucił swoje buty w przedpokoju i poszedł do kuchni z jedzeniem. Zaraz po nim zjawił się Harry.
- Za minutę u mnie w pokoju, dokończymy to co zaczęliśmy –posłał mi oczko i dołączył do Lou.
- Widzę że ktoś tu ma ochotę na coś zupełnie innego – oparłam się o framugę w kuchni, skrzyżowałam ręce na piersi i spojrzałam na Hazze, który już pakował w siebie kawałek pizzy.
- A no tak, wybacz – powiedział z pełną buzią, na co przewróciłam oczami. Po chwili główne drzwi się otworzyły i ujrzałam Zayna z rozwaloną skronią.
- Zayn, co ci się stało ? – podbiegłam do niego i lepiej przyjrzałam się obrażeniom. – Chodź do salonu, tam jest lepsze światło...
- Chyba muszę częściej wracać pobity do domu, skoro tak mnie witasz – chłopak zaśmiał się, po czym od razu skrzywił.
- Nawet sobie nie żartuj – skarciłam go. – Boli cię coś jeszcze ? – spytałam gdy usiedliśmy na kanapie.
- Może lepiej pójdziemy do sypialni ? – zasugerował.
- Boże Zayn ! Czy ty coś piłeś ? Zobacz w jakim jesteś stanie, a ty jeszcze myślisz o seksie ?
- Nie to miałem na myśli, ale jeśli chcesz to możemy ...
- Nie kończ – zatkałam mu usta ręką, którą po chwili pocałował. – Zayn !
- No co nie mogę się powstrzymać – chciał się uśmiechnąć, lecz jego twarz trochę spuchła, przez co wyszedł grymas.
- Key, choć już – przewróciłam oczami i zaprowadziłam go do sypialni. Oczywiście zamknęliśmy drzwi na klucz. Chłopaka posadziłam na łóżku i wyciągnęłam apteczkę z szafy, którą tam schowałam już jakiś czas temu.
- Może przebrałabyś się jeszcze w strój pielęgniarki byłby lepszy efekt...
- Daruj sobie i lepiej powiedz jak do tego doszło – zaczęłam przygotowywać wszystkie potrzebne rzeczy do przemycia ran i innych takich. – A co do stroju, to... a zresztą nieważne – może kiedyś kupie taki strój, albo strój pokojówki, kto wie.
- Co ze strojem, no mów – chłopak ucieszył się jak mały chłopiec. Normalnie go nie poznaje.
- Zayn co się z tobą stało ? Nigdy się tak nie zachowywałeś – skończyłam obmywać jego rany i zakładać opatrunek.
- A jak się zachowuje ? – mulat podszedł do szafy i wyjął z niej ręczniki, po czym wszedł do łazienki.
- Kiedyś zamykałeś mnie w pokoju, byłeś stanowczy, władczy, na nic mi nie pozwalałeś, a teraz... uśmiechasz się co chwilę, śmiejesz i to przy chłopcach ! Ja już nie wiem, czy to jest jakaś ukryta kamera ? – stanęłam w drzwiach łazienki i miałam kompletny mętlik w głowie.
- Po prostu zrozumiałem, że kocham szaloną kobietę – Zayn pocałował mnie w nos i zamknął drzwi, zostawiając mnie samą w pokoju.
- Chwila co ? Zayn co ty powiedziałeś ? – zaczęłam się do niego dobijać.
- Chcesz się do mnie dołączyć ? – usłyszałam po drugiej stronie jak chłopak krzyczy spod prysznica.
- Nie dzięki... – odeszłam od drzwi i wyciągnęłam z szafy piżamę. Przez te dzisiejsze wydarzenia nie miałam siły już brać prysznica, ani kąpieli. Jutro się umyję. Przebrałam się i położyłam do łóżka. Poszperałam jeszcze trochę w telefonie czekając na chłopaka i okazało się, że Jace dzwonił do mnie kilka razy i napisał parę sms. Z ich treści dowiedziałam się, że Gregor szukał mnie w klubie. No pięknie. Jeszcze tego mi brakowało. Mulat wyszedł z łazienki i od razu zobaczył moją zmartwioną minę.
- Coś się stało ? – podszedł do mnie i chwycił za ramiona. Pokazałam mu telefon, bo nie byłam w stanie nic powiedzieć. – Nie martw się tutaj cie nie znajdzie – przytulił mnie i pocałował w głowę.
- Chcę aby on zginął...
- Kochanie ochłoń trochę, później o tym porozmawiamy, dobrze ?
- Dobrze – spuściłam głowę w dół. Zayn chwycił mnie za oba policzki i pocałował mnie namiętnie. Objęłam go i odwzajemniłam pocałunek. Chłopak chwycił mnie za pośladki i przeniósł na łóżko. Zdjął ze mnie bluzkę i spodnie, a następnie zrobił to samo z sobą. Leżałam pod nim w samej bieliźnie. Jego dłonie zaczęły wędrować po całym moim ciele. Pocałował mnie w szyję raz, potem drugi i tak zaczął zjeżdżać na mój dekolt a potem brzuch. 
- Powiedz tylko słowo a przestane... – jego pocałunki zatrzymały się tuż przy moich majtkach. Spojrzał na mnie i czekam na pozwolenie. Od razu pokiwałam głową na znak, że się zgadzam. Zayn schylił się do szafki nocnej i wyciągnął z niej jedną paczuszkę. Mimowolnie przygryzłam wargę. Chłopak ściągnął swoje bokserki i założył na swojego członka prezerwatywę. – Gotowa ? – pocałował mnie w czubek nosa, na co się uśmiechnęłam.
- Gotowa – złożyłam na jego ustach pocałunek, a on w tym czasie odpiął mi stanik. Ściągnęłam go i rzuciłam w kąt pokoju. To samo zrobiłam z majtkami i teraz leżałam pod nim w całej okazałości.
- Jesteś taka piękna – wyszeptał mi do ucha, po czym przygryzł mój płatek. Cicho jęknęłam. Chłopak ponowił swoje pocałunki, po czym delikatnie we mnie wszedł. – Mów gdyby bolało – czy on myśli, że ja jestem dziewicą ? Nie mogłam wytrzymać i zachichotałam.
- Zayn, ja już dawno straciłam dziewictwo
- To nawet dobrze – posłał mi uśmiech i zaczął wykonywać swoje ruchy.
- Niby czemu ? – zdziwiłam się. Myślałam że kolesie właśnie chcą być tymi „pierwszymi”.
- Bo wiem, że nie sprawię ci bólu – a no chyba że tak. Nie odpowiedziałam już nic. Zayn przyśpieszył swoje ruchy, przez co znowu zajęczałam. Boże tylko żeby pozostali tego nie słyszeli. Kolejne mocne pchnięcie i kolejny głośny jęk. Z tej całej przyjemności, aż wbiłam paznokcie w jego plecy. Poczułam przyjemne ciepło w dole brzucha. Wiedziałam, że zaraz dojdę. Zdjęłam ręce z ciała chłopaka i mocno chwyciłam za prześcieradło. Jeszcze dwa pchnięcia i jestem jego.
- Och Zay... – wyjęczałam, gdy szczytowałam.
- Jeszcze trochę – wyszeptał i zaczął całować moją szyję. Ścisnęłam materiał jeszcze mocniej i przygryzłam wargę by nie zacząć krzyczeć. Było mi tak przyjemnie, ale nie chciałam żeby chłopcy nas słyszeli. Zayn wykonał jeszcze kilka mocnych pchnięć, po czym zastał w miejscu. Wyczerpany wyszedł ze mnie i położył się tuż obok mnie. Dobre parę minut trwało zanim unormowaliśmy nasze oddechy. Wyczerpana przytuliłam się do Zayna i zasnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz